Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Fest. Jego ostatnie, najbardziej wyczekiwane dziecko to Klub B90 na terenie Stoczni Gdańskiej. Kolejne dziecko, które przyjdzie na świat niebawem to Browar Gdański Kulturalny. W wolnych chwilach trwoni czas w zespole The Stags, pisząc piosenki tylko miłości.

God bless facebook

Wiem, już o tym pisałem. Nastały jednak czasy kiedy musimy zacząć tolerować pewne zjawiska. Mam na myśli nosy w smartfonach. Dla mnie i wielu moich znajomych ludzie, z którymi wspólnie spędzamy czas, a oni 90% tego czasu kostycznie, elektrycznie, panicznie spędzają w sieci, są zwyczajnie uzależnieni. A uzależnienie to też choroba, więc chyba mamy problem. 

No właśnie, czy w środowisku lekarskim już dyskutuje się o nowej chorobie - facephemia, webphemia? Dziś każda, najmniejsza paczka znajomych ma kogoś, kto mieszka w sieci. Mieszka czyli NON STOP taksuje bezmyślnie, nieustannie miliony informacji. Irytujące? Owszem, nawet niepokojące. No ale trzeba się troszkę pochylić nad zagadnieniem, a nie napiętnować. 

Kiedy pojawił się pierwszy "ajfon" ludzie oszaleli. To był duży przełom technologiczny i społeczny. Pamiętam jak prześcigano się w kolejnych modelach i każdy kto go już miał był "kul". Dziś  bez tego urządzenia większość nie potrafi żyć. Kiedy się psuje zaczyna się panika. Kiedy tracimy zasięg stajemy się nerwowi. W restauracji zawsze niemal jednocześnie pytamy o wolny stolik i WiFi. Zastanawiam się kiedy powstanie pierwsza knajpa, gdzie ludzie legalnie, bez karcących spojrzeń i uwag będą mogli przy jednym stole, bez przerwy gapić się w ekran swoich smartfonów. Mleko się rozlało i nie ma co drzeć kotów. Naturalnie się podzielimy, jak ci, którzy stale wychodzą na fajkę na balkon czy do palarni. 

Nasza Klasa – polski fenomen. Ludzie oszaleli, chcieli zobaczyć jak wyglądają ich starzy znajomi z podstawówki. Niemal każdy z tego korzystał, aż nagle portal przeistoczył się w scenę. Kiedy po roku pierwszy raz tam zajrzałem miałem wrażenie, że wszyscy moi znajomi z klasy non stop są na wakacjach, a ich dzieci są nominowani do nagrody Nobla. Dziś to już historia, bo jest "fejs", o znacznie większym zasięgu i możliwościach. 

Scena, lokalny "fejm" dla tych, o których nikt nie słyszał, których życie jest raczej przeciętne i nie mają zbyt wiele do zaoferowania. Czy to źle? Uważam, że nie bo wszystko jest dla ludzi. Każdy powinien robić to co uważa za stosowne. Ale czy naprawdę fajne jest pokazywanie nagrobków swoich najbliższych, bo akurat zbliża się
1 listopada? 

Czy informowanie o śmierci ukochanego tatusia, którego znały tylko trzy osoby z grona znajomych nie jest niczym innym jak tanie zaistnienie w sieci i czekanie na kondolencje, mierząc je ilością RIP-ów? Śmierć osoby bliskiej to sprawa osobista, a nie część fejsbukowego fejmu. No i co mnie obchodzi, że Waldek właśnie jest w pobliżu. No chyba, że nie lubię Waldka. A co będzie jak małżonce Waldka wyświetli się, że jest w pobliżu z Kasią? To nawet zabawne będzie, choć potem w sądzie już mniej.

Nie zapominajcie jednak, że wasz profil na fejsie to wasze cv, opis waszego stylu życia, zamożności, zwyczajów, poglądów. Może wam to na razie nie przyjść do głowy, ale to kwestia czasu kiedy lokalni doliniarze zostaną zastąpieni przez bardziej zorganizowane grupy. Zanim rąbną wam z domu laptopa, rower czy plazmę, będą miesiącami obserwować wasze profile. Stworzą własną bazę „klientów” i zacznie się nowa era kradzieży oraz napadów. 

Jeśli pani lub Pan X codziennie oznacza się gdzie przebywa, w jakich restauracjach się stołuje, czym jeździ, gdzie spędza wakacje, z kim śpi i z kim właśnie przestał spać oraz kogo zna,  oznacza to dla potencjalnego złodzieja wszystko. Wie kiedy „wpaść” po swoje”, co zabrać i ile ma na to czasu, gdyż pani akurat zalogowała się w Klifie i wiadomo, że średnio spędza tam 2-3 godz. Zresztą, jak z niego wyjedzie, to też to zakomunikuje zdjęciem zakupów.

Pierwszego "ajfona" nabyłem 7 lat po jego pojawieniu się. Jakoś nigdy nie miałem pierwszych szwedzkich klumpów, kurtek papierówek, pumpów, komórek i plazm. Dziś nie mam nawet zmywarki z WiFi. Ale mam kilkanaście kont na fejsie. Dziękuję Markowi Z. za to, że stworzył facebook. Dał mi genialne, niemal darmowe narzędzie do poruszania się w coraz szybszym świecie. Czuję się w nim jak w centrum dowodzenia. Wystarczy was tam obserwować by potem podejmować odpowiednie działania. God bless facebook.

74
11/2016

W ludzi wierzy tylko rano, po południu jest z tym już o wiele gorzej.