Mars napada

Niektóre powstają w mgnieniu oka, inne komponowane są miesiącami. Tworzone pod wpływem chwili, impulsu lub też inspirowane różnymi, często bardzo osobistymi wydarzeniami. Zrodzone z instrumentalnego, improwizacyjnego chaosu lub w wyniku dokładnie zaplanowanego, muzycznego scenariusza. Piosenki, które stają się hitami. O takich utworach piszemy w naszym cyklu "Historia jednej piosenki", a wspólnym mianownikiem są historie związane z Trójmiastem. Opowiada je Czesław Romanowski.

Hej, hej, Mars napada. / Dookoła ludzi gromada. / Hej, hej, Mars atakuje, / żadnej litości nie czuje.

Piosenka Kazika Staszewskiego z wydanej w 2000 roku płyty „Melassa” to metaforyczna opowieść o najeździe Marsjan na Polskę, dająca artyście pretekst, by opisać nasz kraj w krzywym zwierciadle. Bezpośrednią inspiracją do napisania utworu była dla Staszewskiego twórczość Eda Wooda. 

- Jestem wielkim admiratorem Eda Wooda jr., który został wybrany przez hollywoodzkich krytyków najgorszym reżyserem świata – mówił Staszewski dziennikarzowi muzycznemu, Grzegorzowi Brzozowiczowi. - Moim zdaniem kluczem do zrozumienia jego twórczości jest tryptyk filmowy: „Plan 9 z kosmosu”, najgłośniejszy film Wooda oraz dwa obrazy Tima Burtona, „Ed Wood” i „Marsjanie atakują!”. Ten ostatni jest prawdopodobnie takim filmem, jaki Wood nakręciłby w latach 90., gdyby miał taki budżet, co Burton. Uległem tej estetyce kiczu do granic wytrzymałości. (…) Piosenka nosiła roboczy tytuł „Kolejny zlew powszedni” i miała powstać według patentu sprawdzonego przy „12 groszach”. Taki strumień świadomości, który zlewa mi się na papier. Różni się jednak tym, że posiada fabułę, którą jest wyimaginowany atak Marsjan na Polskę - opowiadał Kazik Staszewski.

„Mars napada” to chorwacki tytuł filmu „Marsjanie Atakują!”, którego plakat Staszewski zobaczył podczas wakacji w tym kraju. Piosenka zawiera trójmiejskie ślady – najeźdźcy z kosmosu swoje dzieło zniszczenia rozpoczynają od naszego wybrzeża.

Nad Bałtykiem rozpostarli swoje skrzydła ludzie z Marsa. / Atakować w taki sposób, to jedna wielka farsa. / Bo tłum gapi się zdziwiony nowej szuka podniety. / Cywilizayja wroga z innej planety. / W Gdyni zbiera się pospiesznie sztab kryzysowy. / Albo anty, ryba psuje się od głowy.

Jednak powołanie sztabu kryzysowego nic nie daje, Inwazja planetarna do plaży się zbliża. /  Tymczasem w sztabie w Gdyni jeden drugim ubliża. W rezultacie Do portu się zbliżają z Marsa istoty. Wybrzeże zostaje, niestety, zniszczone, choć Podobno jeszcze broni się Gdańsk-Orunia.

Przy Oruni się zatrzymajmy, tym bardziej, że na niej kończy się trójmiejski wątek piosenki. Staszewski nazwał ją we wspomnianej rozmowie z Brzozowiczem najgroźniejszą dzielnicą Trójmiasta. Miał ku temu powody. Tam bowiem miał miejsce jedyny jego koncert (a dał ich tysiące) zagrany... ze strachu przed publicznością. 

Było tak: na początku lat 90. Staszewski miał wystąpić w ówczesnym Domu Kultury przy ulicy Dworcowej. Jednak podczas koncertu zespołu, który go poprzedzał, spalił się system nagłaśniający (tzw. przody), co praktycznie uniemożliwiało występ gwieździe wieczoru. A jednak koncert się odbył. W wywiadzie udzielonym w 1997 roku dla pisma „Cogito”, artysta wspominał go tak: 

- Pamiętam też koncert w Gdańsku Oruni. Rzecz miała miejsce w sali, w której na scenę wchodziło się przez publiczność. Padł sprzęt i nie mogliśmy zagrać. Wyszedłem do ludzi i mówię, że nie da się grać, że zapraszam jutro, bo gramy koncert w Kwadratowej. A tu jakiś głos: „K..., jaka Kwadratowa! Tu jest Orunia! Grać!”. Pierwszy raz się przestraszyłem. I zagraliśmy ten koncert. Ze strachu - opowiadał Kazik.

Staszewski zagrał przy użyciu jedynie wzmacniaczy scenicznych (tzw. tyłów). Jak widać, gdańska dzielnica tak mocno zapadła mu w pamięć, że uwiecznił ją w swojej piosence. Co ciekawe, jako przykład bohaterstwa, co oczywiście, jak to u Staszewskiego było ironią - podczas, gdy poszczególne części kraju co rusz kapitulują przed wrogiem, Orunia trzyma się dzielnie. 

Warto dodać, że to nie jedyna przygoda Kazika z Orunią. W tej dzielnicy bowiem kręcony był teledysk do innej jego piosenki „Na mojej ulicy” oraz do „Polski” Kultu. Ponadto w owym pamiętnym Oruńskim Domu Kultury zrealizowane były klipy do utworów: „Głowy Lenina” Elektrycznych Gitar, „Karnawał” zespołu Voo Voo i „Kryminał” grupy Oczi Cziorne. Wszystkie oczywiście były zasługą nieocenionego króla polskich teledysków, Yacha Paszkiewicza. 

 

TYTUŁ: Mars napada
WYKONAWCA: Kazik
MUZYKA: Kazik Staszewski
TEKST: Kazik Staszewski

72
09/2016

Autentyczny. Skromny. Przystojny. Męski. Z dystansem. Do siebie i do świata. Dobry - człowiek i aktor.