Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Palenie historii

O paleniu książek wszyscy słyszeli. Jest to wypróbowany sposób na wymazywanie historii i pamięci. Niekiedy straty są niepowetowane – jak w wypadku Biblioteki Aleksandryjskiej, gdzie w płomieniach odeszła znaczna część spuścizny literackiej i naukowej antyku. Chociaż ta właśnie biblioteka płonęła parokrotnie: naucza się nas, że katastrofa nastąpiła za czasów Juliusza Cezara, a więc pogańskich, podczas powstania mieszkańców miasta  przeciw rzymskiemu panowaniu. Ale wówczas spaliła się tylko jedna z bibliotek. Druga spłonęła w 391 roku na rozkaz chrześcijańskiego patriarchy Teofila. Kazał on  spalić świątynię Serapisa, w której mieściła się ostatnia, ocalała z poprzedniej pożogi biblioteka. 

Palono też książki drukowane, co miało zazwyczaj symboliczne i raczej iluzoryczne znaczenie – jak palenie książek podczas reformacji albo przez nazistów. Nakłady rozchodziły się po świecie, więc nie sposób było zebrać wszystkich egzemplarzy by je skutecznie zniszczyć. Pozostawała też pamięć po nich – u tych, którzy je przeczytali. Temu też starano się zaradzić. W 221 roku p.n.e. cesarz chiński Shih Huang-ti wydał rozkaz spalenia bibliotek cesarskich, a także spalenia żywcem wszystkich uczonych, którzy mogliby pamiętać treść spalonych ksiąg. Niekiedy palono uczonych z ich heretyckimi lub wywrotowymi książkami. 

Taki los spotkał Michaela Servetusa, hiszpańskiego teologa i uczonego, którego w 1553 roku w Genewie za domniemane herezje skazano na spalenie na stosie razem z jego książką, którą podczas kaźni przytroczono mu do nogi. Niektórzy historycy twierdzą, że tych książek było więcej. Płonął więc razem z książkami, jakie napisał, a jednocześnie to książki podsycały płomień wypalający grzeszne myśli i pamięć. Przewrotność oprawców.

W wolnej Polsce stworzono Instytut Pamięci Narodowej, który strzec ma pamięci. Nie bardzo przy tym wiadomo, czy jest to instytut jednej pamięci, czy wielu? W demokracji dopuszcza się wiele; w systemach autokratycznych – jedną. W tym ostatnim wypadku o tym, co należy pamiętać, a o czym trzeba zapomnieć, decydować mają politycy. Historia jest jedna, właśnie taka, jaką sobie politycy wymyślą. Resztę trzeba wymazać. Pamięć też jest jedna. Inne skażone są obcością, kłamstwem, przeinaczeniem i tendencyjnością. Należą do wrogów narodu czy religii. 

Jesteśmy dziś świadkami wojny o historię, gdyż w przekonaniu grupy rządzącej należy dokonać daleko idącej rewizji historii, jej nauczania i upamiętnienia. Ustawowo zmieniane są nazwy ulic, usuwane pomniki i tablice pamiątkowe, budowane nowe (dla usuniętych proponuję utworzyć parki „pomników wyklętych”, gdzie będą oczekiwać lepszych czasów i powrót do dawnych przestrzeni). Niebawem przyjdzie kolej na podręczniki i nauczycieli. Też do wymiany. 

Popełniany tu jest błąd zasadniczy, gdyż nie bierze się pod uwagę, że burzenie pomników, przepisywanie na nowo historii, wymiana kadry profesorskiej, palenie tego, co nie jest zgodne z wykładnią ideologiczną, opiera się na przekonaniu, że decyzje polityczne obowiązywać mają po wsze czasy. Wyraża się w tym pycha rządzących. Tymczasem dają oni przykład tym, którzy nastąpią i wówczas cały ten proces „naprawiania” i tworzenia na nowo historii rozpocznie się od nowa, acz w przeciwnym kierunku. Ponownie wyburzy się pomniki, postawi nowe i zmieni nazwy ulic. 

W ten sposób paranoje polityków przenoszą się na system edukacyjny i życie codzienne obywateli, którzy bez przeprowadzki co rusz mogą mieszkać pod innym adresem, a ich dzieci w przedszkolu będą śpiewać piosenki o prezydencie, który poległ, a jak podrosną to dowiedzą się, że to zupełnie inny bohater strajkowy skakał przez płot, a także, iż dzięki żołnierzom wyklętym powstała Solidarność, której prawdziwym przywódcą był … (tu należy wpisać odpowiednie nazwisko), a Polska zyskała wolność dopiero w 2015 roku. 

Kto na tym zyska? Ano… rzeźbiarze, wydawcy i ich służalcy historycy, no i producenci tablic z nazwami ulic. A dzieci utwierdzą się w przekonaniu, że dorośli są pokręceni. No i w historię – jako poważne źródło wiedzy - przestaną wierzyć.

72
09/2016

Autentyczny. Skromny. Przystojny. Męski. Z dystansem. Do siebie i do świata. Dobry - człowiek i aktor.