Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym Okiem

- Uważam, że powinno się przywrócić kryterium testosteronu w biegach kobiet  - powiedziała Joanna Jóźwik, polska biegaczka, po zajęciu 5 miejsca w olimpijskim finale biegu na 800 metrów. To komentarz do Afrykanek, które zajęły trzy pierwsze miejsca. Biegaczki wyglądają jak mężczyźni, a tłumaczą to podwyższonym, poziomem testosteronu. Od lat budzą kontrowersje. Caster Semeneya podczas Mistrzostw Świata w Berlinie w 2009 roku była nawet poddana badaniom płci. Wyników jednak nie podano i Caster dalej biega, a po zdobyciu złotego medalu w Rio zadzwoniła do niedawno poślubionej żony. Z kolei bracia Tomasz i Adrian Zielińscy okryci niesławą wrócili do kraju. Polscy ciężarowcy wpadli na braniu nandronolu, który jest na liście zabronionych środków. 

Igrzyska Rio po raz kolejny pokazały, że współczesny świat zawodowego sportu to połączenie biznesu, układów z z farmakologią. Jak tylko pojawiają się kolejne ograniczenia wobec kolejnych specyfików, przemysł farmaceutyczny szuka nowych rozwiązań. Doping nie ustaje, a wręcz przeciwnie. Skutek? Stosowanie dopingu staje się coraz bardziej wyrafinowane, no i droższe. A czasem wręcz kuriozalne. Justyna Kowalczyk, nasza mistrzyni w biegach narciarskich od lat podkreśla, że ponad połowa kadry Norwegii choruje na astmę. „Choroba“ zaczyna się z reguły wraz z zawodowym rozpoczęciem uprawiania narciarstwa i wymaga podawania leków, które zwiększają wydajność płuc. 

Wraz z postępem medycyny, farmakologii problemów będzie przybywać, a nie ubywać. Bicie wyśrubowanych rekordów wymaga przecież przekraczania kolejnych granic. 

Jaki więc wniosek? Czas na rewolucję. MKOL powinien znieść wszelkie hamulce i ograniczenia w sporcie.  Znieść podział na płcie, pozwolić wszystkim brać wszystko. Przemysł farmaceutyczny wyjdzie z podziemia i rozwinie skrzydła. Być może pojawią się bardziej rewolucyjne metody niż podawanie paniom testosternu. Gepard to najszybsze zwierzę na świecie, można więc użyć jego genów. 

Z kolei geny goryla, który ma siłę i zreczność nie tylko w rękach, ale i nogach - przydadzą się w sportach takich jak zapasy, judo, nie mówiąc o drążku. Odrobinę żyrafy chętnie przyjęłaby siatkówka. Trzech zawodników przy siatce o wzroście 4 metrów załatwiłoby temat. 

Polska w dziedzinie genów ma już pewne sukcesy. W mazurskim Popielnie od lat działa Stacja Badawcza PAN zajmująca się krzyżówkami. Powstał tam już żubroń, skrzyżowanie żubra i bizona, a potem hybryd, ćwierć żubra, ćwierć krowy i pół bizona. Popielno rozsławił niegdyś Tytus, bohater komiksów, który we śnie stworzył tam krowokura, co daje dziennie cysternę mleka i znosi jaja giganty. Z kolei jeżeli chodzi o tradycyjny doping powinno powstać Narodowe Laboratorum Dopingu, które będzie dbało o przygotowanie odpowiednich farmaceutyków dla naszych sportowców.

Ważną rolę do odegrania mają też działacze. Zakładając zło konieczne, czyli to, że działacze byli, są i będą, Polacy powinni bardziej się wykazać. I znów przykład z Rio. Startujący w keirinie, jednej z konkurencji kolarstwa torowego Damian Zieliński otarł się o medal. Sędziowie dwukrotnie przerywali bieg z powodu falstartu innych zawodników. Zgodnie z przepisami falstart powinien ich wykluczyć z kolejnego wyścigu, tym bardziej, że w takim biegu jechali sami doświadczeni i wybitni kolarze, a stawką był medal olimpijski. 

Tak się jednak nie stało, gdyż jeden z falstartów popełnił Brytyjczyk Jason Kenny. A faworyta z najsilniejszej reprezentacji w kolarstwie wykluczyć żaden z sędziów się nie odważył. Zadziała presja, siła narodowych związków, wpływy, a wraz z nimi zapewnie duże pieniądze. Na nic protesty Polskiego Związku Kolarskiego. Zamiast jednak lamentować tutaj też należy wyciągać wnioski. Ministerstwo Sportu powinno powołać specjalny Narodowy Sportowy Fundusz Korupcyjny, dzięki któremu będzie można wpływać na sportową rzeczywistość, lobbować i opłacać odpowiednie osoby w światowych związkach poszczególnych dyscyplin, czy MKOL-u. A wtedy Tokio jest nasze!

Ktoś zapyta, a co z tymi sportowcami, którzy chcą po prostu ciżeko trenować, a potem uczciwie konkurować, bez dopingu, bez układów? Szczerze? Kibicuję im z całego serca, ale nie mam pojęcia. 

72
09/2016

Autentyczny. Skromny. Przystojny. Męski. Z dystansem. Do siebie i do świata. Dobry - człowiek i aktor.