Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Teatr naszego świata

Wydawać by się mogło, że kiedy pisze się o sztuce teatru, przedmiot opisu jest klarownie zdefiniowany, uświęcony tradycją i literaturą przedmiotu. Dzisiaj jednak, kiedy w szeroko rozumianej sztuce odrzuca się kryteria estetyczne, tradycyjne reguły, zauważamy dążność do zamazywania granic wszystkiego, a przez to słowo teatr coraz częściej bywa stosowane dla określenia dziedzin aktywności człowieka, dotąd z teatrem nie kojarzonych. Między innymi, dotyczy to polityki, wojny czy rozmaitych działań artystycznych i pod takie się podszywających. Jakże często politycy mówią o czymś, że nie było „normalną polityką”, tylko „teatrem”, tak jakby teatr był czymś od polityki gorszym. Przyzwyczailiśmy się do alegorycznego użycia pojęcia „teatr” i zapewne dlatego przestaje ono razić, kiedy słyszymy o „teatrze życia codziennego” albo „teatrze zbrodni” czy „działań wojennych”. 

Ale również w kulturze mamy pomieszanie pojęć. Ba, wielokrotnie teatr staje się określeniem działań ze sztuką nie mających nic wspólnego. Ukazała się książka pt. Teatr horroru Richarda van Duelmena, która nie dotyczy jednak zjawisk teatralnych, lecz systemu penitencjarnego w Niemczech okresu renesansu. „Performing Medicine: the theatre of the body” to tytuł projektu badawczego, który dotyczył jednak nie teatru, lecz sposobów komunikacji niewerbalnej pomiędzy pacjentem a lekarzem w szpitalu. Firma „Think Appliances” wyprodukowała kuchenkę elektryczna o nazwie “Cooking Theatre”, czyli „teatr gotowania”; podobnie ATCO Kitchen Theatre. Istnieje pismo o nazwie „Home Theatre”, zajmujące się promocją produktów gospodarstwa domowego. 

Prasa holenderska podała, 13 lutego 2007 roku, że wyrokiem sądu pornograficzne peep-shows uznane zostały za teatr, czyli instytucje artystyczne, i odtąd podlegać będą regulacjom prawnym i podatkowym odnoszącym się do teatrów. Jeden z akcjonistów wiedeńskich, Hermann Nitsch, założył przed czterdziestu laty, działający do dziś "Teatr Misterium i Orgii" ("Das Orgien Mysterien Theater"). Obecnie "misteria" odbywają się na zamku Prinzendorf (prywatna własność artysty) i zazwyczaj gromadzą kilkuset chętnych (za odpowiednią, dość wysoką opłatą). Uczestnicy "misterium orgii" poddawani są rozmaitym działaniom artystycznym: rozebrani do naga zostają ukrzyżowani (w towarzystwie rozbebeszonych zwierząt), owinięci wyprutymi wnętrznościami zwierząt, oblani krwią, uryną, pomazani kałem. Wszystko przy akompaniamencie muzyki, recytacji wzniosłych, upoetycznionych kwestii, wygłaszanych przez Nitscha odzianego w szaty liturgiczne (katolickie). Wszystko to  ma nakłonić uczestników do całkowitego oddania się "liturgii krwi" i działań o jeszcze bardziej wyuzdanym i orgiastycznym charakterze.

W wydanym przed paru laty artykule dotyczącym lesbijskiego sadomasochizmu Jane Barnette opisuje lesbijską orgietkę w kategoriach teatru. Mówi o zmiennych „rolach”, o „grze”, „przestawieniu”, itd. Co więcej, artykuł ten ukazał się w materiałach pokonferencyjnych w znanej serii „Theatre Symposium”, wydawanej przez University of Alabama Press, co niejako sankcjonuje jego „teatralny”, ba, uczony i teatrologiczny charakter. Zbliżony “spektakl” opisuje Karl Toepfer w książce Theatre, Aristocracy, and Pornography (1991). Jest to w zasadzie bardzo plastyczny, silnie zabarwiony emocjonalnie opis orgii, w której autor również wziął udział, z “Sylwią” w roli głównej i gromadą onanizujących się mężczyzn, którym owa piękność daje krocze do pocałowania. Zauważmy, że również i w tym wypadku tytuł książki sugeruje, jakoby opisywane w niej zjawiska były teatrem. 

Powyższe przykłady są dowodem na to, ile wokół teatru (i sztuki) narosło nieporozumień, wywołanych przede wszystkim nieprecyzyjnym definiowaniem, a raczej niezakreślaniem granicy tego, co jest teatrem i sztuką, i tego, co nimi nie jest, rozmyciem kryteriów oceny. Zarówno teatr, jak i sztuka dzisiejszego świata, są pod przemożnym wpływem rozmaitych ideologii, feminizmu, ale także psychoanalizy, genderyzmu, antropologii czy wszelkich ideologicznych „-izmów”. Zjawiska te mają wiele cech wspólnych, a to, co pojawia się – dajmy na to - w „sztuce oporu” (u nas zwanej krytyczną), przenika po jakimś czasie do teatru (niekiedy i odwrotnie).  Powoduje to rzeczywiście zamazanie granic, ale przede wszystkim szkodzi precyzji opisu.

69
06/2016

Rodzice chcieli, aby został weterynarzem. On sam bardziej widział się w roli ekonomisty. Ostatecznie został żeglarzem.