Jakub Jakubowski

Od Naczelnego

Arek Jakubik i Olaf Deriglasoff - tych panów nie muszę nikomu przedstawiać. Od razu też zachęcam do przeczytania wywiadu z nimi w tym numerze Prestiżu. Przyczynkiem do rozmowy był wspólny projekt obu artystów - w epoce szybkiej informacji, esemesów, skrótowości, nagrali płytę „40 przebojów”, na której piosenki nie trwają dłużej niż minutę. Na dodatek płytę udostępnili za darmo w sieci. 

Jak sami mówią jest to z jednej strony muzyczne doświadczenie, wejście na teren dotychczas nieznany, ale też powiedzenie NIE temu, co Olaf Deriglasoff określa jako "dżinglowatość" - mowa o komunikacji opartej o jak najkrótsze przekazy, nieumiejętności przyswajania dużej ilości informacji, powierzchowność w kontaktach międzyludzkich. 20, 30 lat temu ludzie się ze sobą spotykali, rozmawiali, wymieniali poglądy, idee. Ten system komunikacji wspomagany był przez lekturę książek. To one były źródłem wiedzy, to one pobudzały wyobraźnię, kreatywność. 

Dzisiaj między sobą komunikujemy się szybko, znaczącą rolę odgrywa smartfon zwany kiedyś telefonem, wysyłamy już nie tylko sms-y, ale snapy i tego typu wynalazki, o których z czasem się dowiaduję, że w ogóle istnieją. Emotikony, wirtuale naklejki, językowe skróty, pismo obrazkowe. Załatwiając sprawy codzienne coraz mniej mamy kontaktu z drugim człowiekiem. Coraz więcej za to z robotami, systemami. Staliśmy się niewolnikami systemu komunikacji przy pomocy zdobyczy technologicznych.

Ktoś mógłby powiedzieć, że mamy przecież XXI wiek. Postęp. Rozwój. Nowoczesność. I pewnie miałby rację. Nie można zamykać się na nowe, nie dostrzegać rzeczywistości, ale ważne, aby w tej rzeczywistości się nie zagubić. Bo kryzys w komunikacji międzyludzkiej ma katastrofalne skutki społeczne. Skoro nie potrafimy się ze sobą komunikować, to ciężko jest nam nawiązywać znajomości i relacje oparte na zaufaniu, tworzyć związki, budować więzi.

Złe wzorce przenosimy na życie rodzinne, w efekcie nasze związki są takie jak otaczająca nas rzeczywistość - mdłe, powierzchowne, bezwartościowe. Z ludźmi spotykamy się bardziej z obowiązku, niż z potrzeby i radości przebywania z drugą osobą. Nasz czas stał się bardzo cenny, przekłada się wprost na pieniądze, jakie możemy zarobić. Patrzymy na partnerów interakcji, nie jak osoby, a jak na potencjalnych dostarczycieli korzyści. 

Najgorsze jest to, że syndrom braku czasu na prawdziwe relacje dotyka coraz częściej młodzież. Podwórka świecą pustkami, dzieci od najmłodszych lat biegną w wyścigu szczurów, rywalizują, realizują chore ambicje rodziców, nie zdając sobie nawet sprawy, że jest to nienormalne, bo przecież poza domem nie mają innych wzorców. Wszędzie jest tak samo. 

Żyjąc w taki sposób osłabia się nasz układ odpornościowy, nie tylko w sensie zdrowotnym, ale przede wszystkim umysłowym. Nie myślimy, nie zastanawiamy się, nie analizujemy, boimy się podejmować decyzje, ślepo chłoniemy przekaz zniekształcany przez media, dla których prawda to karykaturalna wypadkowa słupków oglądalności. Prawda staje się drugorzędna, ale nawet gdyby było inaczej, to i tak już nie potrafimy właściwie ocenić co jest prawdą, a co nią nie jest. Chaos informacyjny skutecznie pozbawił nas zdolności do filtrowania informacji. 

Dehumanizacja procesów komunikacyjnych postępuje w zastraszającym tempie. Arek Jakubik w wywiadzie, który skłonił mnie do takich przemyśleń twierdzi, że niedługo pewnie zaczniemy się porozumiewać za pomocą onomatopei, bo nasz język staje się coraz bardziej ubogi. I na sam koniec, bo oczywiście na przekór, trochę się rozpisałem, małe pocieszenie. Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej.

Jakub Jakubowski

 
69
06/2016

Rodzice chcieli, aby został weterynarzem. On sam bardziej widział się w roli ekonomisty. Ostatecznie został żeglarzem.