Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Szekspir i władza

Miałem kiedyś okazję porozmawiać chwilę prywatnie z premierem Józefem Oleksym. Było to może rok po jego ustąpieniu na skutek oskarżeń o współpracę szpiegowską z rosyjskim wywiadem. Później z zarzutów premiera oczyszczono, ale nastąpiła polityczna zmiana warty. Podczas rozmowy Oleksy sprawiał wrażenie trochę nieobecnego, wciąż głęboko dotkniętego i skrzywdzonego. 

„Jak wściekłe psy się na mnie rzucili…” – powiedział w pewnej chwili, co nie miało bezpośredniego związku z tym, o czym mówiliśmy. Wówczas przypomniałem mu, że właściwie wszystkie tragedie, jakie Szekspir napisał, dotyczyły losów polityków i wojskowych. Wielkie kariery, wyniesienie na wyżyny, nieuchronnie prowadzą do niespodziewanego upadku, z którego już nikt się nie podźwignie. Spojrzał na mnie smutno i przytaknął.

Tak, Szekspira bardzo fascynowały owe upadki. Wnikliwie też analizował ich przyczyny. To nie tylko dworskie intrygi, przerost ambicji, chorobliwa rządza władzy, lecz raczej pycha i nierozłączne z nią ograniczone widzenie świata i najbliższego otoczenia. Władza zaślepia również i w tym sensie, że tworzy krzywe zwierciadło, w którym ją sprawujący, ogląda siebie i odbicia innych. Chór lizusów i pochlebców utwierdza go w prawdziwości obrazu. Nie zdaje sobie sprawy z częstego efektu wesołego miasteczka: stąd postaci tragiczne – oprócz cech przerażających – jawią się niekiedy niczym z farsy rodem. Nie są komiczne, bo tragizm podszyty komizmem nie daje takiego efektu, lecz właśnie farsowe, może nawet nieco błazeńskie. Nawet fizycznie często sprawiają wrażenie odmieńców, nie tylko z powodu podłego wzrostu: Ryszard III jest garbusem, Otello Maurem, Lear jest bardzo stary, Tytus – podobnie jak Hamlet - szalony i tak dalej. W praktyce politycznej błazenada potrafi jednak być bardzo okrutna, zdolna do wszeteczeństw.

Poza demokracjami władzę zdobywa się militarnie, albo intrygą i podstępem: stąd ówczesna poczytność Machiavellego, choć i dzisiaj roi się od jego – często nieświadomych - uczniów. Można oczywiście polityczną przewrotność ubrać w rozmaite maski i kostiumy rozgrzeszenia: religijne (władza pochodzi od Boga), patriotyczne (władza oddana w ręce obrońców ojczyzny), ekonomiczne (władza oddana w ręce ludzi mogących zapewnić dobrobyt), aksjologiczne (obrona wartości albo czystości rasy) czy też historyczne (zemsta za poniżenia i okrucieństwa z przeszłości). 

Mechanizm różnych sposobów zdobywania władzy widzimy wyraźnie w bodaj najbardziej politycznej ze sztuk, jakie Szekspir napisał, w "Juliuszu Cezarze". Brutus vs. Antoniusz, dwa charaktery i dwie strategie. Wygrywa przebiegłość i cynizm tego drugiego: władzę zdobywa dzięki… retoryce, sile perswazyjnej słów, którymi umiejętnie żonglował, by zdobyć poparcie mas, co doprowadza do głębokich podziałów i nieuchronnej wojny domowej.

Oto prawy Brutus staje na czele spisku, by zapobiec obaleniu republiki i jej praw przez autokratę, czyli Juliusza Cezara. Kiedy przed zamachem spiskowcy – dla bezpieczeństwa politycznego - żądają więcej głów, Brutus odmawia. Czyn taki nie mieści się bowiem w jego systemie aksjologicznym. Co więcej, zgadza się – ponownie niepomny ostrzeżeń kompanów - by nad zwłokami Cezara przemówił jego poplecznik, Antoniusz. Ten wykorzystuje okazję i w poruszającej mowie, pełnej wyszukanej retoryki, trafia do zebranego tłumu, podburzając go do wystąpienia przeciwko spiskowcom. Na koniec obiecuje im jeszcze parki i pieniądze: każdy Rzymianin ma otrzymać siedemdziesiąt pięć drachm. Ten ostatni argument ma decydujące znaczenie. 

Szekspir nie ma złudzeń co do mądrości motłochu. Rzecz charakterystyczna: kiedy dowództwo frakcji Antoniusza zbiera się na naradzie wojennej, pierwsza rzecz jaką robią, to sporządzenie list proskrypcyjnych – list polityków, których należy zgładzić. Widzimy tu wyraźnie, że bezwzględność w działaniu, nieposzanowanie etyki i deptanie prawa, prowadzą do zwycięstwa politycznego. I przeciwnie, szlachetna uległość, praworządność, honor, prowadzą do nieuchronnej klęski w zwarciu z politycznym potworem.

68
05/2016

Waldemar Malicki to ukochany pianista Polaków. Zachwyca, bawi, zaskakuje. Na koncertach Filharmonii Dowcipu zawsze pojawia się komplet publiczności.