Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

Krzywym okiem

Stoczniowcy zlikwidowanej Stoczni Szczecińskiej i Stoczni Gdańskiej, a także stoczni w Gdyni zrzucą się na tzw. barbórki, deputaty węglowe i inne przywileje dla górników. Zbytnie uproszczenie? Może, ale po kolei.

Rząd stworzył Polską Grupę Górniczą, złożoną z 11 kopalń i 4 zakładów. Wg zawartego porozumienia – wierzyciele kopalń zamienią ich długi na udziały w nowej grupie, a zastrzyk świeżej gotówki zapewnią nowi inwestrzy. Najgorzej ma Trójmiasto, bo Energa, dystrybutor energii elektrycznej ma przekazać górnikom 500 mln zł. Działająca w Szczecinie Enea nie została „szczęśliwym“ inwestorem, ale za to są nimi Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (ma dać 500 mln zł), a takze Polska Grupa Energetyczna (kolejne pół miliarda). Z usług PGNiG korzystają konsumenci gazu w całej Polsce (także w Trójmieście), a z PGE pośrednio odbiorcy energii elektrycznej.  PGE ma też Elektrownię Dolna Odra. Wyjęte z tych firm kilka milardów złotych musi być uzupełnione. Jak? To oczywiste. W naszych rachunkach. 

To nie koniec dobrych wiadomości. Wg analiz „Rzeczpospolitej“ ceny prądu dla przedsiębiorstw mogą wzrosnąć aż o 11 %, a dla gospodarstw domowych o 3%. Dzisiaj ceny węgla są poniżej kosztów ich wydobycia, stąd kopalnie nieustannie generują długi. Biznesplan PGG zakłada zmianę trendu - koszt całkowitego wydobycia tony węgla ma spaść do poziomu 235 zł, a cena za tonę ma wzrosnąć do 235 zł (ostatnio sektor energetyczny płacił 200 zł za tonę). Udziałowcy PGG będą zainteresowani uzyskaniem jej rentowności – zarówno z powodów ekonomicznych, jak i politycznych. Rzecz w tym, że oni sami będą klientami PGG. Moga zgodzić się jednak kupować węgiel po wyższej cenie, bo PGG stanie się być może wtedy rentowne, a wszystkie koszty przerzucą na swoich klientów. Właśnie wspomnianymi podwyżkami.

Choć wspomniana Enea nie bierze dzisiaj udziału w „akcji PGG“ to pozorny spokój może szybko się zmienić. Ma już kopalnię Bogdankę, a Minister Energii Krzysztof Tchórzewski wymienił Eneę w gronie tych, którzy mają podzielić się kasą z Katowickim Holdingiem Węglowym. 

Wracając do stoczniowców. Państwowe molochy upadły. Pracę straciło kilkadziesiąt tysięcy osób. Większość w tym winy państwa, choć trzeba też przyznać, że dzisiaj tak wielkie stocznie nie mają racji bytu. I rzecz nie w tym, że dopuszczono do upadku sektora w tej postaci, bo jak widać w ostatnich latach – odrodził się, ale to, że z górnictwem robi się dokładnie odwrotnie, obciążając kosztami wszystkich. W tym także Szczecin i Trójmiasto. Trudno nie porównać tych zmian do gospodarki planowej z okresu Edwarda Gierka. Tutaj zabierzemy, tutaj dołożymy, tutaj nałożymy regulacje. Oczywiście z korzyścią tylko górników. Na koniec dobra wiadomość: górnicy zgodzili się nie brać czternastej pensji przez 2 lata, chyba, że wyniki się poprawią. Czemu nie miałaby? Jak podniosą ceny węgla, a nam rachunki to i „czternastka“ jednak się znajdzie. I wczasy w Bułgarii.

Z bardziej lokalnego podwórka ciekawą wypowiedzią zasłynęła Aleksandra Jankowska, nowa prezes Specjalnej Pomorskiej Strefy Ekonomicznej. „Nie kryję, że chciałabym, aby przemysł kosmiczny był tworzony na Pomorzu. (...) Gdynia i tereny lotniska w Kosakowie to miejsce gdzie mógłby powstać polski przylądek Canaveral.“ – powiedziała w wywiadzie dla portalu w gospodarce.pl. na temat budowy i wystrzeliwania w kosmos polskich satelitów. Wypowiedź o gdyńskim kosmodromie szybko została podchwycona przez obydwie strony domowej wojny – PO – PiS. Każda na swój sposób. A prawda leży jak zwykle pośrodku. Kosmodromu rzecz jasna nie zbudujemy, ale satelitę być może tak. Powołana jeszcze przez PO Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) analizuje już od dawna taką możliwość.