Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Botoks, szuwaks, czyli jak zatrzymać młodość...

Znam kilka kobiet, które podziwiam. Większość z nich to dorosłe, mądre, piękne kobiety z charakterem . Są też panie, które podziwiam, choć ich nie znam. Również są dorosłe, piękne i z charakterem. Znam też panie, których mi żal. Nie wiem czy są dorosłe i trudno mi stwierdzić, że są piękne. Z pewnością są nijakie. Jestem w wieku, w którym podobno zaczyna się wyścig z czasem, czyli wyglądem zewnętrznym. Fakt, że kiedy miałem trzydzieści lat nie panował tak powszechny dziś kult zdrowego trybu życia i sportowej sylwetki. Jako pracownik resortu rozrywki obserwuję na co dzień wiele zabiegów wspomagających egzystencję. Nie jestem do końca ich zwolennikiem, a tym bardziej beneficjentem, gdyż wcześniej czy później prowadzą owe zabiegi do zagłady. 

W życiu każdej dorosłej kobiety zawsze pojawia się pytanie, czy już zacząć ulepszać naturę, czy pozostać sobą. Jeśli chodzi o moje zdanie to odpowiedź jest zawsze taka sama. To jak z piciem gorzały, wóda w nadmiarze zawsze szkodzi. Miałem, jak każdy chłopak, swoje telewizyjne idolki. Z nimi dorastałem, oglądałem je w telewizji i niektóre nawet poznałem. No właśnie, ostatnio niektórych nawet nie poznałem. Na szczęście pozostał głos. Jedna pani artystka tak się przestraszyła swoich urodzin, że dziś jedno oko ma niżej od drugiego i uśmiech jakoś dziwnie w jedną stronę wykrzywiony. Szybko sprawdziłem w sieci, czy udaru jakiegoś nie przeszła ostatnio. 

Druga Pani, którą też lubiłem, rozpoznawana jest już tylko dzięki temu, że ma charakterystyczny głos. Idę ulicą, mija mnie pewna dama, woła na mnie. Myślę skąd ona mnie zna? Patrzę na ową damę i widzę, że na bank nie znamy się ze znanej sopockiej dyskoteki, bo tam zwyczajnie nie uczęszczam. Okazało się, że to była już była żona mojego znajomego, co - o zgrozo - używa szuwaks na głowie i ma o 30 lat młodszą żonę, myśląc że go kocha. Pierwsza reakcja to śmiech, a potem jednak współczucie, bo robią to sobie świadomie, dobrowolnie i raczej nie za karę. To jak zawody sportowe, których stawką jest pośmiewisko. 

Siedzę latem na tarasie jednej z sopockich, modnych restauracji. Przy stolikach siedzą Państwo, stoją szampany i pachną perfumy. Do stolika podchodzą trzy sikorki, na oko około czterdziestki. Patrzę na nie i myślę, kurde czterdziestoletnie trojaczki, ale jaja. Siedząca obok mnie małżonka ze spokojem kota Filemona mówi do mnie: ale ty naiwny jesteś, one mają w głowie więcej chemii niż sklep z farbami na Grunwaldzkiej. No faktycznie, po chwili zorientowałem się że to trzy różne kobiety, ale kilka lat zabiegów bardzo je do siebie upodobniło. 

A może to jest jakaś subkultura? Metalówy wiadomo, wszystkie na czarno, dziary, ostry makijaż, biżuteria ala kastet. Hipsterki też wiadomo, paryski lumpex, perfumy z odchodów mrówek, kalosze z papieru i do tego ciupaga. Studentki w większości jak zawsze bez stylu i pomysłu na siebie, ale to przejściowe raczej. A moje bohaterki? No figurę mają wszystkie nienaganną, bo na jednym liściu cykorii wyrzeźbioną, usta lodobierne i koniecznie złota biżuteria. 

A faceci? W tym departamencie są jeszcze głupsi niż kobiety. Nie kumają, że włóczęga na twarzy działa na ich korzyść i tak naprawdę interesujący stają się dopiero po czterdziestce. Nie kumają też, że każdy zabieg jaki wykonują na swojej twarzy jest widoczny bardziej niż pół kilo botoksu w ustach bywalczyni pewnej sopockiej dyskoteki. No czyż nie jest komicznym widok faceta po pięćdziesiątce z pofarbowanym na czarno zarostem i czupryną? Apaszki, dobre garnitury, fasowane buty i koszule z monogramem na mankiecie absolutnie przechodzą, ale szuwaks na klacie? Zlitujcie się i pomyślcie o Klincie Istłudzie i Stiwie Makłin. 100 % włóczęgi, charakteru i każda kobieta mdleje. 

A przecież moda na „upiększanie” dopiero się rozpoczęła. Nikt tak naprawdę nie doświadczył tego jak to się skończy. Znamy wiele przykładów z telewizji, ale wciąż nic nam to nie mówi. Są gabinety, salony i inne cuda na żelu. Znam też kobiety, które naprawdę robią to z umiarem i rozsądkiem. Są piękne w każdym wieku, interesujące, chce się przebywać w ich towarzystwie i mają cztery długości stadionu przewagi nad całym tym zdeformowanym kramem. Niech przykładem świeci pewna dama w każdym calu, pani Beata Tyszkiewicz. Jak ona wygląda, jak ona jara te fajki, jak ona potrafi być! 

 
66
03/2016

Samochodziki matchboxa, klocki Lego, jeansy Levis, papierosy Marlboro, czy whisky Johny Walker.