Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Pochwała pamięci

Dzieje człowieka to w dużej mierze walka o pa­mięć i jej zapisy, historia stawianych i burzonych pomników. Spisywanie i wymazywanie dziejów. Palimpsest. Ikonoklazmy dawne i dzisiejsze. Dżihadyści nie burzą tylko pomników, oni burzą pamięć. Nie pierwsi i nie ostatni. Odwieczna walka o pamięć jest kontynuowana na różnych płaszczyznach. Podręczniki szkolne, listy lektur, program kin i repertuar teatrów. Gazety codzienne, periodyki czy książki. Język modlitwy, rodzinne rozmowy. Telewizja, sale wykładowe uczelni. Internet. Przemówienia publiczne i demonstracje, sejmowe spory, święta, uroczystości państwowe. Facebook. Cmentarze. Tam wszędzie rozgrywa się walka o pamięć. 

Wybory do sejmu to również wybory różnych pamięci. Oprócz zwykłych obywateli, w owych wojnach o pamięć bierze też udział cała armia nie tylko urzędników, usłużnych dziennikarzy, prawników i publicystów, ale i część historyków, którzy poprzez manipulację pamięcią umożliwiają aneksję rozumu, otwierają go na fanatyzm i zacietrzewienie, a mediom dostarczają pożywkę propagandy, politykom i generałom interpretacje, które dowodzą winy wrogów czy sąsiadów, legitymizują przemoc i agresję, uzasadniają historycznymi racjami aneksje czy podboje, a nawet ludobójstwo, wyższość rasową i kulturową. 

Nadal w wielu krajach politycy i generałowie sprawiają wrażenie, że niczego nie pamiętają, ani barbarzyństwa wojen, ani totalitaryzmów, albo pamiętają inaczej. Hajlujący młodzieńcy wykrzykują haniebne hasła, bo ktoś im zamącił pamięć. Niektóre partie polityczne promują pamięć, która ma być obowiązująca dla wszystkich obywateli. To ci ludzie tworzą politykę pamięci, której często nakładają maskę patriotyzmu, obrony zagrożonych wartości, narodu, cywilizacji czy religii. Wprowadzają rodzaj nadzoru nad pamięcią, chcą decydować o tym, co ludzie mają pamiętać, o czym mają zapomnieć. 

Pisanie na nowo historii stało się regułą naszego okaleczonego losem świata. Wraz ze wznoszeniem i burzeniem pomników i ciągłą zmianą nazw ulic, placów, patronów szkół czy listy lektur i podręczników, stawianiem i niszczeniem grobowców, wyrywaniem tablic. W powieści Kundery na sfałszowanej fotografii pozostaje tylko kapelusz po partyjnym aparatczyku, który popadł w niełaskę i został skazany na zapomnienie; w nowej wersji historii kapelusz zdobi głowę kogo innego.

W walce o władzę i jej utrzymanie pamięć indywidualna jest bez znaczenia. To, co w niej zapisane nie jest stałe i jest przez nią stale modyfikowane, modelowane na kształt niekoniecznie zgodny z tym, jak to samo zdarzenie zapamiętują inni albo jaki rzeczywisty kształt miały konkretne zdarzenia w czyjejś teraźniejszości. Ulega fabularyzacji, indywidualnemu wymodelowaniu. Widać to nawet w rodzinnych rozmowach i polemikach medialnych. 

Trudno czasem się zgodzić, co było wcześniej, co później i czy w ogóle było. A jeśli było, to kto w tym brał udział i jakie były przyczyny zdarzenia i jego następstwa? Tu zgody często nie ma. Z całym przekonaniem twierdzimy, że było tak, a nie inaczej, choć inni utrzymują zupełnie coś innego. Co więcej, oś czasu pamięci nie jest zgodna z tą, jaką doświadczamy i dzięki temu ludzie i zdarzenia znacznie rozdzielone czasem i przestrzenią mogą sąsiadować z sobą, tworzyć relacje, jakich nigdy dotąd nie było. Dlatego relacje świadków wydarzeń historycznych są tak różne, często zdumiewająco odmienne. 

Historycy manipulują nimi, dobierając takie, które odpowiadają ich narracji, zgodne są z wytycznymi mocodawców, pomijając inne. Tworzą tekst, który w wydrukowanej formie nie ulega już modyfikacji. I tu leży zasadnicza różnica pomiędzy pamięcią zapisaną a pamięcią żywego człowieka. Dlatego wszystkich, którzy są u władzy tak bardzo kusi, by zrównać jedną pamięć z drugą, narzucić nam pamięć, która będzie wspólna, stadna, a przez to sterowalna, wygodna dla sprawowania władzy, stanowić będzie jej legitymację. 

W powieści Orwella Rok 1984 istnieje świat bez historii, bez pamięci; podobnie we wcześniejszej My Jewgenija Zamiatina, gdzie wyobraźnię – wraz z pamięcią - usuwa się operacyjnie jako zagrożenie ustroju. W jednym z literacko wykreowanych krajów (w powieści Huxleya) tworzy się nowy język, by całkowicie pozbawić ludzi pamięci i przeszłości. Nowy język już nie czyta tego, co było, usunięto zeń kody czy nawet ślady historii. Nie ma tam miejsca dla pamiętających inaczej.

65
02/2016

Opera nie ma przed nim tajemnic. Najlepszym na to dowodem jest trzykrotnie wygrana przez niego Wielka Gra, właśnie z tego tematu.