Jakub Jakubowski

Od naczelnego

W poprzednim numerze Prestiżu nasz nowy felietonista Arkadiusz Hronowski wbił szpilkę w środowisko restauratorów, którzy formę przedkładają ponad treść oraz w blogerów i wszelkiej maści recenzentów, którzy potrafią przekreślić restaurację, bo na przykład pod tyłkiem było za twardo. Fajnie napisane, uśmiałem się jak to czytałem, mimo że nie ze wszystkim co Arek napisał się zgadzałem. 

I tak trochę na przekór zachęcam do was do lektury naszego tekstu o kolejnym polskim wydaniu kultowego na całym świecie przewodnika kulinarnego Gault&Millau. Żółty przewodnik jest trochę mniej znany niż słynny Michelin, który przyznaje kultowe gwiazdki, ale równie ceniony i chyba nawet bardziej opiniotwórczy. Uznanie recenzentów zdobyło 27 trójmiejskich restauracji, doceniono też naszych szefów kuchni, w tym Adriana Klonowskiego, szefa kuchni restauracji Metamorfoza w Gdańsku, któremu przyznano tytuł Młody Talent Gault&Millau. 

O tym sukcesie brodatego, wytatuowanego i nieszczupłego (to ważne) kucharza poinformował także portal trojmiasto.pl. I się zaczęło. Mieszkanka Gdańska pisze, że „to porażka dla całego Trójmiasta... aż przykro czytać”, anonim ubolewa, że „w Polsce nadal kupuje się nagrody”, oliwy do ognia dorzuca Agnieszka Z: „Ja z takich sukcesów bym się nie cieszyła ... ale wiadomo jak to w życiu... każdy lubi co innego... jedni fikcję a drudzy prawdę”.

Dostało się też osobiście nagrodzonemu kucharzowi. Zaczął anonim: „Zdjęcie kucharza z taką brodą jest troszkę strzałem w stopę...”. Waldi dodaje, że "gdyby wcześniej widział jak wygląda szef kuchni to na pewno do Metamorfozy by nie poszedł”. Dalej jest już coraz gorzej. „Ten wytatuowany z broda nie ma żółtaczki?" - pyta pan X. I zaraz dodaje:  "Ciekawe, czy ma aktualną książeczkę zdrowia? Bałbym sie cokolwiek zjeść od takiego kucharza”. Do pieca dowala Marych: „Może ten pan ma jeszcze ropiejący kolczyk w brodzie i w języku? Do tego z nauk psychologii wiem, że osoby, które mają tatuaże, są bardziej agresywne, a kucharz przecież dysponuje na bieżąco nożami...

Dlaczego o tym wspominam? Po pierwsze, żal mi bogu ducha winnego człowieka, którego grzechem jest to, że ma talent. Żal mi też Arka Hronowskiego, od którego zacząłem ten felieton, a który hejtem obrywa codziennie, głównie za to, że mu się chce tchnąć nowego ducha w tereny postoczniowe. O tym też piszemy w tym numerze Prestiżu. Żal mi też Stefana Chwina, z którym niezwykle ciekawy wywiad przeczytacie w naszym dziale Kultura i Sztuka. Ten niezwykle mądry, dostojny człowiek w sile wieku został dotkliwie pobity w swoim ukochanym Gdańsku, tylko dlatego, że wyróżnia się z tłumu. 

Zbigniew Hołdys powiedział niedawno, że hejt jest narkotykiem. Niszczy człowieka niezauważenie. Hejt rodzi agresję - wirtualną, werbalną i fizyczną, czego doświadczył właśnie Stefan Chwin. Jak sobie radzić z hejtem? Myślę, że puenta płynie z naszego okładkowego wywiadu z Kevem Foxem, który z pełnym przekonaniem i świadomością własnej wartości mówi: „Fuck off, jestem muzykiem, robię muzykę i nic poza tym”. 

Zatem Adrianie z Metamorfozy - nie przechodź metamorfozy pod wpływem hejterów, nie zakrywaj tatuaży, nie pozbywaj się brody, nawet nie chudnij. Nie zamieniaj wykwintnej kaczki i ślimaków w śmietanie z grzybami na bigos z kiełbasą. Uśmiechnij się szeroko do tych, którzy anonimowo na Ciebie plują i powiedz im: „Fuck off, jestem kucharzem, gotuję, i nic poza tym!”. 

A tak poza tym, Wesołych Świąt i Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku! 

Jakub Jakubowski

 
63
12/2015

Choć gra i tworzy już od dawna, wystąpił na niejednym koncercie, to tak naprawdę głośno zrobiło się o nim dopiero po tym jak wydał wspólnie ze Smolikiem płytę.