Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Każdy Polak zna się na polityce, pogodzie i zdrowiu. Polityka jaka jest, każdy widzi, pogoda taka, że nawet do przychodni nie chce się wyjść, a zdrowie, jak to zdrowie. Jakoś to będzie. 

A właśnie, że nie będzie... przekonuje bohater naszego okładkowego wywiadu, wybitny onkolog profesor Jacek Jassem. Nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę zgonów w Polsce, powodując śmierć ok. 100 tys. osób rocznie. Co roku notuje się ok. 150 tys. nowych zachorowań, a według prognoz liczba ta może w najbliższych 10 latach wzrosnąć do 185 tys. Te liczby przerażają. Jak można powstrzymać tę epidemię? 

Okazuje się, że największym ograniczeniem wcale nie jest medycyna, ani nauka, ale... biurokracja. Profesor Jassem od lat aktywnie działa nad ogólnokrajową strategią walki z rakiem, co jakiś czas powstają kolejne wersje strategii, cancer plany, pakiety onkologiczne, itp... Jak już uda się coś przepchnąć przez biurokratyczną machinę, to zaraz mnoży się tysiące problemów, bo każda zmiana w opiece zdrowotnej powoduje, że jakaś grupa interesów zostaje naruszona. 

Jak przekonacie się z lektury wywiadu dzisiejsze osiągnięcia naukowe pozwalają coraz skuteczniej walczyć z rakiem, zapobiegać mu i leczyć. Problemem jest kasa, a raczej jej brak. Onkolog ma dziesięciu chorych, a pieniądze na wyleczenie pięciu. Musi więc się zastanawiać, komu podać lek, bo dla wszystkich nie wystarczy. Musi zdecydować, któremu pacjentowi dać szansę na przeżycie, a który już jej nie dostanie. A przecież nie po to został lekarzem, żeby zastanawiać się, komu ratować życie!

Lekarze nie chcą bawić się w Pana życia i śmierci i podpowiadają proste rozwiązania. Jeśli nie ma więcej pieniędzy, to trzeba rozsądniej wydawać to co jest i znaleźć pomysł na ograniczenie biurokracji, która z kolei zmusza lekarzy do wypełniania setek papierów i formularzy. Przykład? Proszę bardzo. 

Kluczowym elementem wprowadzanego niedawno w życie pakietu onkologicznego i tzw. szybkiej terapii onkologicznej jest wprowadzenie zielonej Karty Diagnostyki i Leczenia onkologicznego. Pełni ona rolę skierowania i „mapy drogowej” postępowania dla danego pacjenta, co teoretycznie umożliwić ma rozpoczęcie terapii w przyspieszonym trybie. Zamysł dobry, wykonanie jednak do kitu, gdyż NFZ obowiązek wypełnienia krateczek zrzucił na lekarzy. Nie byłoby to jeszcze takie złe, gdyby nie fakt, że wypełnienie takiej zielonej karty to lekko licząc pół godziny. Ilu pacjentów można przyjąć w tym czasie?

Niestety, aby dostać się szybko na badania, na wizytę do lekarza  trzeba kombinować jak humanista na maturze z matmy. Ostatnio rozmawiałem ze znajomym, który od lat zmaga się z poważną chorobą. Pech chciał, że jego wieloletni lekarz prowadzący, z którym notabene miał relacje przyjacielskie, nagle zmarł. Nie mógł więc już zadzwonić do niego o każdej porze dnia i nocy i poprosić o wizytę. Dopadła go proza życia, która prawie doprowadziła go do śmierci. Facet tak długo czekał na specjalistyczne badania diagnostyczne, a potem na wizyty u specjalistów, że prawie się przekręcił. Gdy w końcu trafił do właściwego lekarza, ten spojrzawszy na wyniki, zapytał tylko: „Dlaczego nie przyszedł Pan wcześniej”? Kolega do dziś nie wie, czy to był czarny humor, czy on tak na serio? 

Jakub Jakubowski

 
62
11/2015

Jest jedną z najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie. Każdy w Polsce, kto pali, palił lub ma w rodzinie palacza, zna efekty jego działalności.