Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Non stop niech się świec

Jak dobrze, że w naszym kraju w taki sposób obchodzimy Wszystkich Świętych i Dzień Zmarłych. To czas, który pozwala na chwilę zatrzymania i zadania sobie pytania: „po co tu jesteśmy?” Zwłaszcza, że już w bramkach startowych czekają renifery, śnieżynki i Jingle Bells.

I jestem przekonana, że jedynym co utrzymuje je na wodzy w tej szerokości geograficznej są znicze palące się na cmentarzach. Ale kto wie, jak długo tak jeszcze będzie? Do pierwszego, który się wyłamie? Na razie, wprawdzie nie przed 1 listopada, ale tuż po, nowe rozwiązania testuje Gdynia. - To jest eksperyment – tak tłumaczyli urzędnicy to, że tuż po Święcie Zmarłych świątecznymi iluminacjami rozbłysły pierwsze ulice miasta. 

To kolejny już eksperyment dotyczący publicznych przestrzeni w Gdyni. Przypomnijmy, to właśnie Gdynia zakazała w czasie kampanii wyborczej oblepiania przydrożnych słupów i latarni wyborczymi plakatami. Ten wydaje się być udanym – widać to także po wyborach, kiedy już wszystko wiadomo, a uczestnicy przedwyborczych igrzysk zapomnieli o swoich wizerunkach, nieco już nadszarpniętych deszczem i wiatrem, smutno zalegających w różnych miejscach, czy to gdzieś na przystankach, czy przydrożnych latarniach.

Ciekawe co zdecyduje o tym, że eksperyment z ekspresowymi iluminacjami zakończy się sukcesem? Brak skarg od tych, którzy uznali, że to zbyt szybko? Czy może pochwały tych, którym podoba się to, że zaraz po świetle znicza, ciemność rozpalają sznury gwiazdeczek. 

Z ozdobami świątecznymi czeka Sopot – powołując się na konserwatywne podejście – czyli uznając, że graniczną datą ozdobienia świecidełkami publicznych przestrzeni jest dzień wizyty gościa z Laponii. 

Oczywiście centra handlowe, niezależnie od tego, w którym mieście się znajdują, wcale nie eksperymentując, tylko uznając to za coś oczywistego, tuż po Święcie Zmarłych przenieść nas chcą w bożonarodzeniowy klimat, ale to oczywisty zabieg marketingowy, bo właścicielom handlowych przestrzeni zdecydowanie nie zależy na tym, abyśmy długo zastanawiali się nad sensem istnienia. Sens ma być – w robieniu przedświątecznych zakupów.

Dla mnie taka sytuacja jest dość frustrująca, bo mam taki odruch, że gdy tuż po wypominkach słyszę White Christmas, ogarnia mnie przerażenie, że gdzieś uciekły mi jakieś co najmniej cztery tygodnie życia. Uff – jak dobrze, że w przypadku Gdyni to eksperyment. 

62
11/2015

Jest jedną z najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie. Każdy w Polsce, kto pali, palił lub ma w rodzinie palacza, zna efekty jego działalności.