Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym okiem - Michał Stankiewicz.

No i stało się to, co stać się miało. PiS przejął władzę, PO przeszła do opozycji. Niektórzy wieszczą, że będzie strasznie, inni, że w końcu ktoś zrobi porządek. A tak naprawdę to chyba niewiele się zmieni. Ot, jedna partia z bogatym programem socjalnym zastąpi inną. Nowa władza, podobnie jak poprzednia swojego programu zapewne nie zrealizuje. Zresztą, która z partii w ciągu 25 - lecia faktycznie realizowała swój program? 

Bez zmian za to na szczeblu samorządowym. Doskonałą kondycję władzy, a przede wszystkim ciężką pracę pokazuje „Pomorskie“ Magazyn Samorządu Województwa Pomorskiego. W liczącym 28 stron wydaniu wrześniowo – październikowym na 9 zdjęciach widać Mieczysława Struka, marszałka województwa. Mniej, bo  tylko 4 zdjęcia ma Ryszard Świlski, członek zarządu województwa. Na pocieszenie warto dodać, że znacznie piękniej wygląda od Struka. 

Co jednak szalenie niepokojące – zaledwie po 1 zdjęciu mają pozostali wicemarszałkowie: Hanna Zych Cisoń, Trawicki i Wiesław Byczkowski. O ile dzielącą ich przepaść do Mieczysława Struka można zrozumieć, w końcu to marszałek, ale do Ryszarda Świlskiego – już nie. Czekam z niecierpliwością na kolejne wydania tej pasjonującej lektury. No i kolejne piękne zdjęcia, mam nadzieję bardziej sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy wicemarszałków (dominacji marszałka z pewnością nikt nie kwestionuje, bo społeczeństwo pragnie oglądać). 

Warto też zmienić treść zdjęć. Dzielni samorządowcy z reguły pozują w garniturach, we własnym towarzystwie, nudnym tle, podczas przemówień, gal lub konferencji. To wszystko może niesłusznie sugerować, że w ogóle nie pracują tylko coś otwierają, wręczają albo przemawiają. A przecież każdy obywatel wie, że tak nie jest. 

Sieć Obywatelska, WatchDog Polska zapytała kierownictwo NIK o nagrody jakie co roku sobie przyznaje. Odpowiedź przyszła, ale dotycząca tylko prezesa i wiceprezesów. Najwyższa nagroda to 71 tys. zł, kolejne po 56 tys., a najmniejsze to 26 tys. zł. Podobnie w jak w przypadku innych publicznych instytucji dokładnie nie wiadomo za co je przyznano. Zresztą tutaj NIK nie jest oryginalny, bo prawie w żadnej publicznej instytucji albo państwowej firmie dokładnie nie wiadomo za co są nagrody. Po prostu są i już. Nagród przyznanym pracownikom niższego szczebla NIK jednak już nie chciał ujawnić. Powód? „ ... istotnego interesu publicznego przemawiającego za udzieleniem żądanej informacji publicznej dopatrzyć się trudno“ – oświadczyły władze NIK w piśmie do Watch Dog Polska. Nie, znaczy nie. I już.

Już nie Chicago w USA i Rzym we Włoszech, ale Floryda i Sycylia  - to najważniejsze skupiska Polonii w tych krajach. Tak zapewne uznał ZUS, bo właśnie tam, nad ciepłe morza wysłał swoich urzędników, by rozmawiali z mieszkającymi tam Polakami. Pomysł wycieczek nad ciepłe morza skrytykowały media, co z kolei nie spodobało się rzecznikowi ZUS. 

“I nagle wszyscy dziennikarze dokładnie się orientują, gdzie są skupiska Polonii i gdzie pracownicy ZUS - jeżeli już muszą - powinni się udać. Najlepiej oczywiście, żeby musieli jechać w podróż do miejsc o temperaturze w okolicy -30 stopni Celsjusza” –  napisał rzecznik na swoim urzędowym blogu. W dalszej treści zdenerwowany rzecznik oświadczył, że to nie media będą ustalać gdzie pracownicy ZUS będą podróżować. Liczę na kolejne wpisy, tym bardziej, że jest o czym, bo media ostatnio znów czepiły się  ZUS-u. 

W jednym przypadku nowosądecki ZUS ogłosił przetarg na kupno nowych aut. Warunek – musi być SUV  z napędem na cztery koła, no i minimum 17 calowymi felgami. Tempomat też jest niezbędny o innych dodatkach nie wspominając. Warto tutaj dodać, że w całym kraju ZUS ma już 335 służbowe pojazdy i 282 kierowców na etacie. Z kolei szczeciński ZUS pod koniec września ogłosił przetarg na wyżywienie dla pracowników. Wartość zamówienia – blisko 700 tys. zł. Jedzenie ma wystarczyć na 12,5 tys. tzw. osobodni, co oznacza posiłek za 55 zł dla każdego urzędnika na dzień. Ktoś porównał to z dzienną stawką żywieniową w szpitalach – 9 zł.

Wracając zatem do żartu rzecznika na blogu, że dziennikarze najchętniej wysłaliby urzędników do miejsc gdzie jest tempertura minus 30 stopni, wydaje mi się, że jest nietrafiony. Powinno być przynajmniej minus 50 stopni.

62
11/2015

Jest jedną z najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie. Każdy w Polsce, kto pali, palił lub ma w rodzinie palacza, zna efekty jego działalności.