Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Wołanie na biegunach

Każdego, kogo życie jest zagrożone trzeba ratować! Każdemu w takiej sytuacji trzeba pomóc! Nie, nie mam zamiaru pisać o imigrantach i uchodźcach, choć mam głębokie poczucie, że to najważniejszy w tej chwili temat. To sytuacja, która zmieni życie w Europie, w Polsce też.

 

Każdego, kogo życie jest zagrożone trzeba ratować! Każdemu w takiej sytuacji trzeba pomóc! Nie, nie mam zamiaru pisać o imigrantach i uchodźcach, choć mam głębokie poczucie, że to najważniejszy w tej chwili temat. To sytuacja, która zmieni życie w Europie, w Polsce też.

Nie chcę o tym pisać, nie dlatego, że tyle już powiedziano i napisano w tej sprawie, ale dlatego, że mam w sobie ogromny sprzeciw co do formy i jakości prowadzonej dyskusji. Bez merytorycznych argumentów, braku odpowiedzi na stawiane pytania, a polegającej na obrażaniu, wyzywaniu, czy wymazywaniu znajomych.

Przecieram oczy ze zdumienia, gdy w jednym zdaniu (no może w jednym serwisie informacyjnym albo w jednej gazecie) dziennikarze najpierw nie mogą nadziwić się, że ktoś może być „przeciw”, jednocześnie zapowiadają materiał mówiący o tym, że wśród uchodźców około 80 procent to młodzi, zdrowi mężczyźni. Twierdzą, że Polacy są ksenofobiczni i puszczają za chwilę materiał o rodzinie syryjskiej żyjącej w Polsce od kilkunastu lat opowiadającej o tym, że nigdy nie czuła się u nas dyskryminowana, że jest jej tu bardzo dobrze, że obywatele kraju nad Wisłą przyjęli ją ciepło i serdecznie.

Czemu służy dyskusja o tak ważnym problemie polegająca na polaryzowaniu na maxa? Politykom, w trakcie kampanii wyborczej - wiadomo. A dziennikarzom? Informowanie powinno być ich głównym zadaniem, a nie prężenie się w wygłaszaniu własnych mądrości. O przekazywanie widzom, słuchaczom i czytelnikom informacji chciałam zaapelować. Na co zgodził sie polski rząd, jak to będzie zorganizowane, co trzeba zrobić. Konkretne liczby, analizy wybiegające w przyszłość itd.

Dlaczego jest tyle podgrzewania emocji? Bo to ważny temat - wiadomo, ale skłaniam się do opinii jednego z komentatorów. Dla wielu imigranci to tylko instrument do załatwiania własnych porachunków. Jedni chcą pokazać, jak bardzo są prawicowi, dbający o ojczyznę i patriotyczni, a inni - jak bardzo współczujący, dbający o innych, otwarci. Byłoby zabawnie, gdyby nie chodziło o tak ważny temat.

Generalnie, w tej dyskusji, najczęściej chodzi o to, aby jeden przyłożył drugiemu. Kto komu dowali mocnej! Czy to jest odpowiedzialne? Czy to jest kierowanie się troską o ludzi - imigrantów i uchodźców? Czy to jest uczciwa droga do budowania patriotyzmu i dbania o przyszłość własnego kraju? A miało nie być o imigrantach...