Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

W końcu mamy sezon marzeń

Takiego sezonu nie spodziewali się chyba najwięksi optymiści. Nie trzeba nawet do obliczeń specjalnych wskaźników, wystarczy organoleptyczne badanie - w tym wypadku można zdać się na zmysł wzroku, aby być pewnym, że tego lata padnie rekord. Takiej ilości turystów nad polskim morzem jeszcze nie było! 

I nie groźna im nawet kapryśna pogoda. Gdy jednego tygodnia w nocy temperatura spadała do kilku stopni, a w ciągu dnia nie przekraczała 18, do tego deszcz i ciemne chmury, każdy mógł stracić nadzieje. Ale nie dzielny turysta na Wybrzeżu! On nawet w taką pogodę znajdzie coś dla siebie. Wtedy na przykład zwiedza najciekawsze miejsca (czyli dla niektórych najbardziej atrakcyjne centra handlowe i sklepy). Bo on wie, że po deszczu przyjdzie słońce. I się doczekał. 

Słońce w sierpniu przygrzało, a plaże się zaludniły po horyzont. Wprawdzie horyzont nie wszędzie dostrzegalny, bo przysłaniają go parawany. To moda, która tego lata eksplodowała, jak bomba. I spowodowała, że do licznych urlopowych uciążliwości, takich jak: korki na obwodnicy, w drodze na półwysep (i nie tylko), niemożność znalezienia miejsca postojowego przy trójmiejskich plażach i gofry w niektórych miejscach (wprawdzie ze wszystkim), ale za 15 złotych - doszła jeszcze jedna – poranne wstawanie. 

Bo, aby znaleźć swój wolny kawałek plaży trzeba wstawać, tak twierdzą turyści we Władysławowie – nawet o godzinie 6 rano. Wstawać i biec ogrodzić parawanem dwa, albo i sześć metrów kwadratowych. I chociaż my, „lokalsi”, zatłoczonych plaż unikamy jak ognia, a w czasie Jarmarku Dominikańskiego w centrum Gdańska jak nie musimy to się nie pojawiamy – to bardzo wam turyści dziękujemy. Bo wam chce się jechać kilka godzin samochodem, (w przypadku tych jadących na półwysep – często kilkanaście), „wypoczywać” na plaży wśród setek, a nawet tysięcy „parawanowiczów”, na z takim poświęceniem zdobytym piaskowym lądzie, walczyć o miejsce przy stoliku kawiarnianym i płacić te wszystkie wysokie rachunki. 

I wcale nie chodzi o to, że pozwalacie nam rozwijać naszą lokalną gospodarkę, co też doceniamy, ale przede wszystkim przypominacie nam, w jak wspaniałym miejscu mieszkamy. Dziękujemy! My sprawdzimy, jak pięknie jest na plaży po sezonie.

 
59
08/2015

Teatr  to przede wszystkim szansa na spotkanie z drugim człowiekiem, a w czasach, w których coraz częściej uciekamy w świat wirtualny to bezcenne - twierdzi Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże.