Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Skąd są najgorsi kierowcy

Kiedyś charakteryzowała ich gigantyczna antena, a najlepiej dwie, z przodu i z tyłu, i model auta – najczęściej honda civic albo jakiś inny japoniec. No i jeszcze dodatkowa rura wydechowa i spojlery. 

Teraz to się zmieniło, bo poziom życia wzrósł, zmieniły się też samochody, ale maniery na drodze, niestety, pozostały te same: gaz do dechy na brukowanych uliczkach, gdzie tłumy turystów i spacerowiczów, za żadne skarby niezatrzymywanie się przed przejściem dla pieszych i muzyka na full-a przy otwartych oknach, nawet kosztem klimatyzacji. Oczywiście uogólnienia zawierają zawsze margines błędu, ale pozwalają zaobserwować pewne tendencje. Ja znajduję pewną zbieżność pomiędzy tym, skąd pochodzi kierowca, a jego zachowaniem na drodze.

Możemy w takie własne badania się w trójmieście pobawić, zwłaszcza teraz, bo w czasie wakacji zjeżdża do nas wielu turystów z różnych zakątków Polski i sprawdzić, czy nasze obserwacje zgodne są z tymi, do których doszli inni badacze ruchu drogowego. Analizę zależności pomiędzy miejscem zamieszkania a zachowaniem za kółkiem  przeprowadzili dziennikarze jednego z ogólnopolskich dzienników

Wykazali oni, że najgorszym refleksem mogą pochwalić się
kierowcy z Kielc, gdzie średnio tylko pięć aut zdążyło ruszyć w ciągu 15 sekund od zapalenia się zielonego światła. Podobnie wypadł Wrocław i Toruń - poniżej średniej, która dla wszystkich przebadanych miast wyniosła 10 samochodów. A gdzie kierowcy ruszają najsprawniej? W Krakowie w ciągu 15 sekund na skrzyżowanie wjeżdża średnio 16 kierowców!

To ważna podpowiedź dla tych, którzy już są spóźnieni na ważne spotkanie – nie warto ustawiać się za samochodami, które na tablicy rejestracyjnej mają literki: TK, DW albo CT.

Mnie jednak zainteresowała inna kategoria drogowych przewinień, która pokrywa się z moimi obserwacjami i pasuje do opisu, który zawarłam na początku tego tekstu. 

Dziennikarze przeprowadzili dość prosty test, który polegał na próbie pokonania dwujezdniowej ulicy na przejściu bez sygnalizacji świetlnej. Niestety, średnio dopiero co siódmy kierowca przepuszczał pieszego.

Najgorzej wypadł Olsztyn, gdzie średnio pieszy musiał przepuścić aż 30 (!!!) samochodów, zanim mógł przejść na drugą stronę. Kolejne miejsca, gdzie pokonanie przejścia było dużym wyzwaniem to Lublin i Bydgoszcz. Najkulturalniejsi kierowcy znaleźli się w Katowicach, gdzie co drugi kierujący zatrzymywał się, aby przepuścić pieszego (brawo!). 

Trzeba założyć, że te zachowania z rodzimych miast kierowcy przenoszą na drogi, które pokonują podczas letnich wakacji. Te założenia potwierdza obserwacja postępowania przyjezdnych w Trójmieście.

Ja mam swój ranking i, z góry przepraszając tych, których te uogólnienia skrzywdzą, na pierwszym miejscu antyzachowań na drodze stawiam kierowców z warmińsko-mazurskiego. Wciskanie pedału gazu na kameralnych uliczkach, przejeżdżanie prawie po piętach przechodniów należy do zachowań, które, przynajmniej części z nich, nie są obce.

Tyle, że cały czas nie mogę zrozumieć ciśnienia kierowców, w autach oznaczonych NOL, NOS, NO, czy NE. Przecież oni są tu na urlopie, to my się spieszymy do pracy! Czyli to nie pośpiech ich nakręca... Więc co?

58
07/2015

Muzyk, kompozytor, aktor, poeta, skandalista. Ostatnio zasłynął Polskim Gównem, musicalem o krajowym showbiznesie. Ma na swoim koncie niezliczoną liczbę romansów, skandali oraz - jak na rockendrollowca przystało - imprez.