Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Ogórek kontra pomidor, schabowy przeciw mielonemu

Świąteczny stół już uprzątnięty, biały obrus wyprany, wszystkie gotowane na twardo jajka – zjedzone, ale jest coś, co może zostać na dłużej. Spór, który przepołowił świąteczny nastrój. 

Świąteczny stół już uprzątnięty, biały obrus wyprany, wszystkie gotowane na twardo jajka – zjedzone, ale jest coś, co może zostać na dłużej. Spór, który przepołowił świąteczny nastrój. 

Jak ten może uważać, że w Polsce dzieją się same super rzeczy, a zielona wyspa nad Wisłą jest taka zielona! (że aż zarosła). A tamten jest jakimś totalnym pesymistą, bo twierdzi, że nic się tu u nas nie da zrobić, że to jeden wielki chlew, dół, bez żadnych perspektyw. 

Dla wujka z zachodu: lepiej nigdy nie było, a rządzący to chodzące ideały, a dla ciotki z południa – złodziej, na złodzieju, sprzedawczyk, na sprzedawczyku. I tak jajkiem nawet nie chcieli się stuknąć, bo zanim to nastąpiło zaczęli rozmawiać o polityce. Nawet oblanie kubłem zimnej wody w lany poniedziałek nie pomogło.

Emocje przy stole były zawsze, tyle, że po wymianie słownych razów bez problemów były wspólne tańce. Co się stało, że po dyskusji nie możemy sobie odpuścić? Dlaczego i jedni i drudzy nie mogą znieść tego, że poglądy można mieć różne, ale nie oznacza to, że ze sobą nie można rozmawiać, dyskutować, a potem razem się cieszyć?

Mam takie wrażenie, że, większość polityków, przynajmniej do pewnego momentu (niestety tragicznego momentu) przed kamerami skakała sobie do oczu, ale gdy zgasły światła, poklepywała się po plecach i nie tylko kawę razem piła. Tyle, że gdy oni się klepali – to Polacy coraz bardziej sobie do oczu skakali. 

A przecież, gdyby każdy myślał tak samo, to po pierwsze – byłoby nudno, a po drugie – donikąd byśmy nie doszli, a świat by się nie rozwijał. O intelektualnym poziomie świadczy raczej to, że myślimy różnie i dopuszczamy oraz analizujemy inne poglądy.

Przecież jeśli lubię mielonego to nie oznacza, że nienawidzę schabowego, albo, jeśli pije herbatę, to niekoniecznie nie znoszę kawy! A jeśli nawet uwielbiając pomidory nienawidzę ogórków – to przecież nie muszę od razu i doszczętnie niszczyć ogórkowych plantacji.

Dyskutujmy, analizujmy i myślmy samodzielnie! To moje – nieco spóźnione, życzenia świąteczne! Ale i po świętach aktualne – mam taką nadzieję.