Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym Okiem

Rozwodzimy się. I to szczególnie na wybrzeżu. Liderem jest Szczecin, a tuż za nim Trójmiasto. Takie dane opublikował portal mojapolis.pl. W obydwu miastach odsetek rozwodów w stosunku do liczby zawieranych małżeństw wynosi ponad 50%. Dane dotyczą okresu od 1999 do 2013 roku. Główne powody rozwodów - niezgodność charakterów i niewierność. Dalej są alkohol i pieniądze. Z dużych miast rozwodom sprzyja też Olsztyn, Łódź i Wrocław (nieco poniżej 50%). Na drugim biegunie znalazł się Nowy Sącz, gdzie rozwodzi się zaledwie 7% par. Generalnie - poza dużymi miastami – można przyjąć, że skłonni do rozwodów są mieszkańcy połnocnej i zachodniej Polski, a odwrotnie wschodniej i południowej.  

Jest jednak szansa, że liczba rozwodów będzie spadać, bo Polacy postanowili temu przeciwdziałać. Sposób jest najprostszy z możliwych.  Wg tego samego raportu – od 2008 roku spada liczba ślubów. A jak nie było ślubu to nie może być rozwodu. Pewnie z tego powodu na ulicach dużych miasto pojawiły się billboardy z hasłem „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż“. Autorem tej „fantastycznej“ kampanii jest Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin działający przy polskim episkopacie. W zamyśle jego autorów jest zwrócenie uwagi na brak ślubów. I to się udało. Wątpię jednak czy skutek jest zgodny z zamierzeniem, bo kampania graficznie wygląda raczej jak reklama grzechu. Druga rzecz – wskazywanie palcem na osoby żyjące razem bez ślubu ma cechy stygmatyzacji. Podobny zabieg kościół próbował stosować wobec dzieci poczętych z in vitro. No i wreszcie sama ranga „problemu“ w kontekście wewnętrznych problemów samego kościoła i duchownych.

Stąd na reakcję nie trzeba było długo czekać. W Szczecinie i Wrocławiu billboardy zostały przerobione. Słowo „konkubinat“ zastąpiono „pedofilią“. To się nazywa wzajemna ewangelizacja. Jest takie przysłowie „Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada...“.

 

Minister Skarbu Włodzimierz Karpiński pochylił się nad dyskryminacją kobiet w radach nadzorczych i zarządach spółek giełdowych. W wywiadzie dla onetbiznes minister narzekał, że pań jest za mało. Pewnie tak. Stąd resort postanowił to zmienić. “Przy delegowaniu na stanowiska w radach nadzorczych stosujemy katalog dobrych praktyk, zgodnie z którymi do organów spółek z udziałem Skarbu Państwa powinni być powoływani kandydaci posiadający najlepszą wiedzę i kwalifikacje. To zawsze stanowi podstawowe kryterium oceny. Jednak w przypadku kandydatów o podobnych kompetencjach,  pierwszeństwo przyznajemy tej osobie, która należy do niedostatecznie reprezentowanej płci w danej radzie” – wyznał szczerze minister. 

Co na to rzecznik praw obywatelskich? W swojej wykładni dyskryminacji ze względu na płeć określa, że dochodzi do niej w sytuacji “ograniczenia w dostępie do awansu zawodowego (…) ze względu na płeć”. Co najprościej oznacza wprost, że płeć nie powinna być w ogóle brana pod uwagę przy jakichkolwiek decyzjach związanych z pracą. W tym kontekście działania ministra można określić jako walkę z dyskryminacją za pomocą… dyskryminacji. Zresztą, jeżeli chodzi o sprawy płci w Europie już chyba w sumie nic nie może zdziwić. W Szwecji, koło Sztokholmu otworzono właśnie basen, gdzie oprócz przebieralni dla pań i panów znalazła się oddzielna dla “osób neutralnych płciowo”. Cokolwiek to znaczy, brzmi interesująco. Szczególnie w kontekście dyskryminacji płci. 

 

Groźba katastrofy zawisła nad naszym sławnym pendolino. Koło miejscowości Herby (na trasie Częstochowa – Lubliniec) bobry zaczęły budować tamy, co powoduje spiętrzenie wody. Podmywane są niedawno zbudowane tory (m.in. właśnie pod pendolino). Zalaniem grozi też nastawnia. PKP już podjęło interwencję. Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP Polskich Linii Kolejowych S.A w rozmowie z dziennikiem Polska The Times zapewnił o stałym kontakcie z bobrami: „Aby ograniczyć działania bobrów – zwierząt objętych ochroną, których w tym terenie przybyło, kilka tygodni temu zorganizowaliśmy spotkanie oraz wystąpiliśmy do leśnictwa i RDOŚ. Jesteśmy z nimi w bieżącym kontakcie, by w zgodny z przepisami sposób, utrzymać właściwe warunki wokół linii kolejowej”  - mówi Siemieniec. 

Co tam pendolino, dorobiliśmy się polskiego dr Dolittle!

 
54
03/2015

Ikona jazzowej awangardy w Polsce. Autor muzyki do filmów Wojciecha Smarzowskiego. Prywatnie mąż i ojciec. Mieszka i tworzy w Gdańsku, w którym powstał  kultowy zespół Miłość.