Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Na kłopoty - menadżer

Rozrzucone śmieci – napisz do menadżera, samochód bez obowiązującej wjazdówki – zgłoś menadżerowi, zbyt smutny klimat w mającym przecież tętnić życiem starym mieście – pisz – menadżer znajdzie na pewno na to sposób. I to nie jeden – bo dwóch ma czuwać nad tym, żeby było dobrze w Śródmieściu Gdańska. A właściwie miało, bo po dwóch dniach urzędowania jeden z dwóch powołanych zrezygnował. Rezygnacja i jej powody owiane są tajemnicą, która powoli w kuluarach jest odkrywana. 

Nie zmienia to faktu, że – tak, jak przedstawiały to po ogłoszeniu wyniku konkursu na to stanowisko, władze miasta – rola menadżera Śródmieścia rozpisana została na dwie osoby. Wielu zadawało sobie wtedy pytanie – czy tyle jest do zrobienia?!

Pierwszego dnia usłyszeliśmy, jakie obowiązki na menadżerach Śródmieścia będą spoczywały i jakie stoją przed nimi zadania. I to – dużo bardziej niż powołanie dwóch, a nie jednego menadżera wzbudziło moje zdziwienie.

Weźmy pierwszą z brzegu ważną rzecz powierzoną menadżerowi Śródmieścia: parkowanie i ruch drogowy. To zadanie przypisane zostało temu, kto na stanowisku został – więc rozumiem, że jest realizowane. Tylko jak? Czy menadżer będzie zatrzymywał samochody i sprawdzał, czy mają wjazdówki do strefy ograniczonego ruchu? Czy będzie wzywał straż miejską, gdy jakiś samochód źle jest zaparkowany? Hmmm – patrząc na pomarańczową kamizelkę, która pierwszego dnia nowo powołani urzędnicy na siebie ubrali – mogliby nawet ruchem drogowym kierować. 

Czy w związku z tym zostanie to zadanie odebrane Straży Miejskiej? Bo to właśnie niemal każdego dnia funkcjonariusze Straży Miejskiej stoją na wąskich uliczkach zatrzymując wjeżdżające samochody i sprawdzają, czy mogą tu się poruszać. Intrygująca jest wprawdzie taka formuła, ale wyjaśnił mi ja kiedyś jeden z funkcjonariuszy, którego zapytałam:

- Proszę pana przecież połowa tych samochodów nie ma wjazdówki do tej strefy – mówię, bo wszystkie miejsca na parkingach w promieniu 200 metrów zajęte, a tu przecież ruch ograniczony.

- Wiemy, ale nic nie możemy zrobić – słyszę.

- ? - odpowiadam.

- My możemy tylko upominać i karać samochody w ruchu, te które już parkują, nie – słyszę.

- Ale jak to? - dziwię się. - Przecież te samochody tutaj nie przyfrunęły – próbuję dyskutować.

- A skąd pani wie, czy ktoś ich na lawecie nie przywiózł? – słyszę.

Może więc tam, gdzie straż miejska nie może – menadżer Śródmieścia pomoże. Nie wiem, jakie było założenie powołania menadżera Śródmieścia, czy chodziło o to, że władze miasta i urzędnicy, na przykład ci z wydziału odpowiedzialnego za estetyzację,  i miejskie instytucje – ze Śródmieściem sobie nie poradzili, czy też chodzi o to, że to miejsce
z uwagi na jego rangę zostało objęte szczególną opieką (czyli do tej pory nie było? To dlaczego nie było?).

Czy to oznacza, że menadżer będzie lepszy? Fakt. Pierwszego dnia urzędowania menadżerów Śródmieścia śmietnik, wokół którego od blisko roku zalegały złogi śmieci został posprzątany i zagrabiony. Tak czysto tu jeszcze nie było! 

To by oznaczało, że to stanowisko było potrzebne. To może by tak, zamiast funkcji dyrektorów wydziałów, czy kierowników referatów
w urzędzie miejskim powołać menadżerów? 

 
53
02/2015

Charakterystyczna burza blond loków okala dziewczęcą buzię. Drobną sylwetkę rozsadza wulkan energii. Trudno na Karolinę Trębacz nie zwrócić uwagi.