Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym okiem

To, że alkohol nie szkodzi zdrowiu bardziej niż schabowy, masło czy sok z kartonu, to chyba jasne dla każdego. (Szkodzi tylko jego nadmiar). Okazuje się jednak, że nie tylko nie szkodzi, ale i pomaga. Jak podała „Rzeczpospolita“ zespół naukowy z University of Illinois pod kierunkiem dr Jenniefa Wiley’a poddał testowi 1023 studentów z anglojęzycznych uniwersytetów. Test polegał na podaniu alkoholu, a następnie wymówieniu nieznanych słów w jednym z narzeczy używanych w Czadzie (Afryka). Studenci po spożyciu 44 ml alkoholu lepiej wypadli od tych co dostali placebo, ale i od tych co spożyli ponad 88 ml alkoholu. Wniosek? Nasuwa się sam!

A skoro jesteśmy przy alkoholu to warto zauważyć, że trwa moda na oryginalne kampanie promocyjne. Tym razem chodzi o piwo Ciechan, którego właściciel Marek Jakubiak we wrześniu w nieelegancki sposób skrytykował pomysł adoptowania dzieci przez homoseksualne pary obrażając jednocześnie Dariusza Michalczewskiego. Efekt? Kilka warszawskich lokali postanowiło promować piwo. Zakupiony (oczywiście za własne pieniądze) towar niezwykle uroczyście wylewano. Dzięki temu dość niszowa marka Ciechan nieoczekiwanie zanotowała taką samą obecność w mediach jak giganty typu Żywiec, czy Okocim. 

Ostatnio właściciel browaru postanowił przedłużyć wygasającą już promocję i wezwał jeden z lokali do przeprosin i zapłaty odszkodowania. Dzięki temu bezpłatna kampania ma szansę jeszcze potrwać przez wiele miesięcy. Darmową promocję miał też ostatnio zespół Behemoth i jego lider Nergal. Ich planowane koncerty nagłaśniała Krucjata Młodych działająca przy Instytucie Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi. W Gdańsku Krucjata Różańcowa odprawiła mszę w intencji muzyków. W Poznaniu ich koncert nawet odwołano. Niewielka to cena biorąc pod uwagę fakt, że dzięki temu lider zespołu Behemoth mógł omówić całą trasę i swoją twórczość w największych polskich mediach, a wejścia na żywo sprzed jego koncertów pokazywały telewizje. Nic tak nie pomaga jak wierna grupa pożytecznych... przeciwników.

 

Kiedyś był taki piękny i szlachetny zwyczaj ostrzegania światłami przed kontrolą policji. Kierowca gdy zauważył patrol policji z radarem polujący na kierowców ostrzegał jadących z naprzeciwka mrugnięciem światłami. Z reguły ostrzegało się do najbliższej miejscowości. A policja (kiedyś milicja) chowała się w najdziwniejszych miejscach jakie tylko można było sobie (lub nie) wyobrazić. Kapitalnie tę zabawę pokazał Stanisław Bareja w swojej słynnej komedii „Miś“, kiedy milicja buduje w polu makietę osiedla mieszkaniowego tylko po to, by łapać zdezorientoanych kierowców. 

Dzisiaj polskie drogi zdominowały tysiące gminnych fotoradarów, stojących zarówno w miejscach potrzebnych, jak i zupełnie niepotrzebnych, dzięki czemu załapani w pułapkę kierowcy mogą nabijać gminne kasy. Utrudniło to pracę policji, która teraz – by zaskoczyć kierowców – znów musi ukrywać się w tajemniczych miejscach. Ostatnio na trasie Szczecin – Gdańsk minąłem kilka patroli. I nie były to ani obszary zabudowane, ani okolice szkół czy przedszkoli. Dzielni policjanci chowali się w leśnych drogach, na polach, pomiędzy pagórkami czy rowami, gdzie nie tylko nie ma żadnych pieszych, ale nawet krowy chyba nie chodzą. Fakt – ktoś w tych miejsach postawił ograniczenie prędkości nie wiedzieć temu. To jedyna szasna, by nałapać trochę mandatów w tych ciężkich czasach konkurencji ze strażnikami gminnymi i miejskimi. Dlatego drodzy kierowcy nawróćcie się i ostrzegajcie! Tutaj nie chodzi o bezpieczeństwo, ale o wasze portfele!

No, chyba, że patologia radarowa skończy się, gdyż w Sejmie powstaje projekt zmian w prawie drogowym, wg którego gminy stracą prawo do używania przenośnych fotoradarów. A jak stracą to może i policja nie będzie musiała chować się w krzakach i  na polach.

50
11/2014

Niewielu jest ludzi, którzy z takim uporem i cierpliwością, a jednocześnie nie tracąc humoru spełniają swoje marzenia ku zaskoczeniu niedowiarków.