Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Kandydaci na dykcie

Nie jest wykluczone, że czytacie Państwo ten artykuł, w momencie, w którym już wszystko wiadomo. Jasne jest, kto ponownie został prezydentem (a kto nie), jakich wybraliśmy wójtów, burmistrzów i radnych. Ale jest możliwe, że jeszcze cały czas można odnaleźć znaki toczącej się samorządowej kampanii.

Patrząc na to, co dzieje się na naszych ulicach przed wyborami, wydaje mi się wręcz niemożliwe, że uda się posprzątać te wszystkie twarze patrzące na nas intensywnie z plakatu na dykcie, z delikatnym uśmiechem (lub grymasem), za to nie rzadko z mocnym retuszem.

Część osób na plakatach rozpoznałam, część zdecydowanie nie – choć znam. Tyle, że z pokusy skorzystania z retuszu ulegają niemal wszyscy, a co dopiero ci, którzy głównie swoją twarzą z plakatu chcą nas do siebie przekonać. Zastanawiające w tej kampanii jest raczej skala. Plakatami zostaliśmy zasypani, obłożeni, zaklejeni.

To z czym mamy do czynienia przed tymi wyborami to prawdziwa wojna na dykty. Są wszędzie. Już nie chodzi o to, żeby nasze oczy się spotkały (to znaczy oczy wyborcy i kandydata), bo najlepsze miejsce na słupach rozeszło się momentalnie. Im bliżej wyborów, tym plakaty co raz gęściej – ciągną się od samego dołu. Na dwa tygodnie przed wyborami zaczynają się już na poziomie wzrokuÉ psa, a bywa to wysokość ryzykowna, bo taki pies zupełnie powagą kandydata się nie przejmuje, gdy chodzi o zaspokojenie podstawowej potrzeby.

Jaka jest zależność pomiędzy plakatem na dykcie, a liczbą zebranych głosów? Kto to sprawdził i przekonał innych, że to jest właśnie najlepszy instrument do zdobycia władzy? Nie wiem. Nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie, ale widać, że kandydaci są o skuteczności takiego rozwiązania przekonani. I to chyba wszyscy. Już nikt nie bawi się w konkurowanie na programy, nawet nie na hasła, bo na takim plakacie na słupie niezbyt dużo się mieści.

Widać wśród polityków jest taka sprawa, która wszystkich łączy, nie dzieli. To wiara w skuteczność dykty. Czy uzasadniona? To już może wiadomo.

Małgorzata Rakowiec

 
50
11/2014

Niewielu jest ludzi, którzy z takim uporem i cierpliwością, a jednocześnie nie tracąc humoru spełniają swoje marzenia ku zaskoczeniu niedowiarków.