Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Boję się o młode pokolenie - takie słowa wypowiedział Jerzy Stuhr w rozmowie, którą możecie przeczytać wewnątrz numeru. Ten wybitny polski aktor nie mówi tego w kontekście egzystencjonalnym. On boi się, że młode pokolenie nie zrozumie jego najnowszego filmu. Filmu trochę o nim samym, trochę o jego pokoleniu. 

Młodzież nie zrozumie, bo żeby zrozumieć musi znać historię, choć w zarysie. Nie zrozumie, bo przekaz musi być podany w sposób maksymalnie uproszczony, wręcz obrazkowy. A w filmie mamy złamaną chronologię, zostawiamy trochę miejsca na domysły i logiczne myślenie. Młodzi nie zrozumieją, bo film wymaga skupienia i ciągłej uwagi. A tego oni nie potrafią. 

I gdy tak sobie myślę, o tym wszystkim, to z przerażeniem odkrywam, że mistrz Stuhr ma rację. Młodzi ludzie pochłonięci są dzisiaj sobą, pędzą po torze zwanym globalizacja i ani myślą wcisnąć hamulec. Skąd mają wiedzieć kiedy zwolnić, skoro myślenie, a w zasadzie przewidywanie zostało wyłączone? Liczy się tu i teraz. Przyszłość? Jakoś to będzie? Przeszłość - została za plecami, nieistotne. 

Lubię sobie tak czasami poobserwować młodzież. Zarówno w tak zwanym realu, jak i w świecie wirtualnym. Weźmy na przykład facebooka. Wśród nastolatków najpopularniejszym zawodem wpisywanym w rubrykę praca jest... „Szlachta nie pracuje”. Polska Szlachecka niegdyś była światową potęgą. Teraźniejsza „szlachta” raczej nie nawiąże do tych chlubnych tradycji. Chyba, że chodzi o spożycie alkoholu. 

Uderzyło mnie także to, że młodzież jest strasznie podatna na wpływy. A może na modę? Im coś głupszego, tym większą zyskuje popularność. Nastoletnie fanki Dody hejtują Agnieszkę Szulim w sposób, który zawstydziłby niejednego notorycznego recydywistę. Dyskusja o tym, która ma „lepiej zrobione cycki” rozgrzewa internet do czerwoności, a wśród uczestników tej jakże ważnej dla przyszłości świata polemiki budzą się najgorsze instynkty. 

Całkiem niedawno w modnym sopockim klubie mój kolega Artur, już dawno po 30-tce, został zaczepiony przez dziewczynę. Niby kurtuazyjnie, ale jak to mówi mój kolega - stary miś na sztuczny miód się nie złapie. A, że miód był sztuczny, widać było na pierwszy rzut oka. Usta jak u karpia, biust z sutkami pod szyją, objętość włosów jak u Dolly Parton, tylko że razy trzy, no i wyraz twarzy błagający o myśl przewodnią, na której mogłaby się oprzeć konwersacja. Myśl przewodnia nie nadeszła, bo dziewczyna zdołała wyartykułować z siebie tylko: „Cześć, jak się bawisz?”, na co mój kolega odpowiedział nieco przewrotnie w stylu Lecha Wałęsy: „trochę dobrze, a trochę słabo” zabijając tym samym gwałtownie dynamikę konwersacji.

Widząc, że dziewczę się męczy, nie chcąc wyjść na gbura postanowił kurtuazyjnie pociągnąć konwersację, w trakcie której okazało się, że pani nie ma wcale 30 lat (na tyle ją oceniał), a 19, przyjechała z Poznania i że właśnie pokłóciła się z partnerem, który po awanturze wsiadł do samochodu i wrócił do Poznania. Do żony. A ona nie lubi sama się bawić, a tym bardziej sama wracać z imprezy do hotelu. 

Mój kolega, choć stanu wolnego, nie skorzystał z zaproszenia. Sztuczna i oszpecona nastolatka, nie grzesząca błyskotliwością i polotem, nie była w jego typie, a on raczej należy do takich, którzy nie muszą nic sobie udowadniać. 

Niestety, trend pompowania sobie wszystkiego, wstrzykiwania sobie kwasów wszędzie gdzie tylko można, wśród młodych dziewcząt staje się coraz popularniejszy. Czy tego chcemy, czy nie ludzkość staje się ofiarą cywilizacji obrazkowej. Młodzi ludzie w szczególności. Oni nie potrafią rozróżnić już tego co wartościowe, od tego, co śmieciowe. Nie mają kontroli nad tym, czym karmią swoje mózgi. Nie potrafią przewidywać skutków, konsekwencji, nie patrzą w przyszłość. Żyją w nieświadomości tego, co ich czeka, tego, co zgotują swoim dzieciom. 

Zuzanna Skalska, światowej sławy trendwatcherka, mówi w wywiadzie dla Prestiżu, że podstawą wszystkiego jest świadomość. To, czym żyjemy dzisiaj to jest moment, tu i teraz, chwilowa moda. Poddajemy się modzie. Modzie na narkotyki, na bycie gejami, na zapuszczanie brody, na bieganie, gotowanie, czy modzie na pompowanie ust. To wszystko są jednak - jak przekonuje pani Zuzanna -  „atrakcje do gazet, które czyta twoja sąsiadka planując zmianę kolorystyki w salonie”. To nie są tematy, na których buduje się strategię własnego życia. Bo żeby przewidzieć, co może ważnego się w Twoim życiu wydarzyć, trzeba mieć świadomość i żyć świadomie. Z poszanowaniem przeszłości i respektem dla przyszłości. 

Miłej lektury! Always look on the bright side of life.  

 

Jakub Jakubowski

 
48
09/2014

Jedna z najbarwniejszych i najciekawszych postaci trójmiejskiej kultury.