Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Co tam Panie w polityce...? Kiedyś pytanie dyżurne, mocno niewinne, wręcz kurtuazyjne, zapraszające do typowej rozmowy Polaków przy kielichu. Zadane dzisiaj może doprowadzić do skutków tragicznych. Sam jestem tego najlepszym przykładem. 

Mam kumpla. Rok młodszy ode mnie, w czasach radosnej młodości mieliśmy podobną, nieco hedonistyczną filozofię życia. Gadaliśmy o wszystkim, najmniej o polityce... mimo że studiowaliśmy politologię. Kolega był w porządku, dogadywaliśmy się, aż tu nagle chłopak się... zakochał. Cieszyłem się, bo ja już wtedy zakochany byłem dawno, na dodatek szczęśliwie, to co mu będę żałował. Niech ma. Kolega zakochany był długo. I mocno. Na tyle mocno, że zaginął gdzieś w akcji... generalnie typowe, książkowe zachowanie. Miłość, motylki, w domu trzeba posprzątać, trawkę przystrzyc, a wieczorem to już mi się nie chce wyjść z kolegami jak za dawnych czasów. Wyrozumiały byłem, każdy to przechodził. Wiedziałem, że prędzej czy później wróci stary, dobry "Endrju". 

Wrócił, tylko jakiś taki inny. Opowiada co tam u niego... miłość wciąż ta sama, dom kupiony, praca nowa... jest git. Było do dupy, ale wiatr zmian wieje we właściwym kierunku. U władzy jest nowa ekipa, zrobimy porządek w tym kraju. Na te słowa spadłem z krzesła. Tutaj musicie wiedzieć, że "Endrju" zawsze chciał być policjantem, ale popyt nie spotkał się z podażą. Nie udało się w policji, udało się gdzie indziej. PiS po dojściu do władzy potrzebował świeżej krwi, kolega dostał robotę. W tak zwanych służbach. Zawsze był idealistą, więc pomyślałem, że się nie zmarnuje. 

To było nasze pierwsze spotkanie po latach. On u progu zmian życiowych, ja już życiowo ustabilizowany. No i padło standardowe pytanie - a co tam Panie w polityce? No i się zaczęło. Pokłóciliśmy się o Wałęsę. On mówi, że to Bolek i zdrajca, stawia go na równi z Jaruzelskim, ja mówię, że ocenia człowieka niesprawiedliwie. Po gębach sobie nie daliśmy, ale atmosfera napięta się zrobiła. Kumplować się nie przestaliśmy, ale nigdy więcej o polityce nie porozmawialiśmy. 

Bo polityka to samo zło. Dzisiaj obserwuję już ją z dużym dystansem i nabieram do niej stosunku obojętnego. Nawet na ostatnie wybory nie poszedłem, bo szkoda mi było czasu na oddanie nieważnego głosu. Jak obserwuję to co się dzieje w polityce, to jak Polska jest podzielona, jak własny kraj łupi na każdym kroku swoich obywateli, jak padają ostatnie autorytety, jaką nienawiść do drugiego człowieka potrafi wywołać polityka, to zaczynam się zastanawiać, czy urodziłem się we właściwym kraju? Tak, wiem, że w Sudanie, czy Afganistanie mają gorzej... Nie w tym rzecz. 

Stanisław Jerzy Lec, wybitny polski pisarz i poeta, napisał kilkadziesiąt lat temu słynne zdanie, które dzisiaj jest nad wyraz aktualne -"Z cze­go pow­stałeś za­leży od ge­nety­ki, w co się obrócisz, od polityki". W co się obrócił Adam Michnik, człowiek, który był dla mnie autentycznym autorytetem? Ten bojownik o wolną Polskę bez skrępowania mówi w telewizji, że generał Jaruzelski zrobił więcej dla Polski niż pułkownik Kukliński. Kubek z kawą wypadł mi z rąk, wydawało mi się, że się przesłyszałem, ale gdy za chwilę Michnik wypalił, że "generał zaszczycał go swoją sympatią i życzliwością i że to był bardzo mądry i ciepły człowiek", to mój świat się zawalił. 

Wiem, że o zmarłych się nie powinno mówić źle, ale pamiętam mój pierwszy samodzielny manifest polityczny, gdy scyzorykiem w klasie na krześle wyryłem hasło "Jaruzelski zdrajca, czerwone ma jajca". Mój tata byłby ze mnie dumny. Tylko, że od czasu internowania nigdy więcej już mojego ojca nie zobaczyłem na oczy i nie mogłem mu się pochwalić swoim czynem. Miałem wtedy 10 lat. Takich dzieci, sierot stanu wojennego, jest mnóstwo. A co mają powiedzieć Ci, których bliscy zginęli w grudniu 70 roku? 

Nikt nie może zabronić Michnikowi lizać Jaruzelskiego po zimnych już jajach, wszak ma wolność, o którą tak walczył, ale kto jak kto, akurat on powinien zachować powściągliwość. Gdy rozpętała się ogólnonarodowa dyskusja o formie pogrzebu generała, tej powściągliwości zabrakło mojemu znajomemu, człowiekowi wielkiej kultury, zawsze grzecznemu, piastującego ważne stanowiska najpierw w administracji samorządowej, teraz w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Wojtek (imię fikcyjne) to wzór cnót wszelakich, powściągliwości, klasa człowiek. Aż tu nagle na jego facebooku zawrzało, bo napisał dosadnie, co myśli o Jaruzelskim, a swój wywód zakończył w sposób szokujący, pisząc to: "dobrze, że zdechłeś sukinsynu". Ludzie go wirtualnie zlinczowali, bo o zmarłych mówi się dobrze, albo wcale, a ja się zacząłem zastanawiać, jakie emocje musiał w nim wzbudzać generał i dawny system, że tak zareagował. 

I to jest właśnie to, o czym wspominał Stanisław Jerzy Lec. Z cze­go pow­stałeś za­leży od ge­nety­ki, w co się obrócisz, od polityki... Jaruzelski w proch się obrócił, ale dym będzie się unosił wokół niego stale, Michnik stał się swoją własną karykaturą, mój kumpel "Endrju" już nie jest idealistą, a Wojtek wyzwolił swojego demona. A ja? Mam już to wszystko, wiadomo gdzie... Dlaczego? Bo wiem, że lepiej nie będzie. Bo my przecież, bez polityki, to nie umiemy się już nawet przeżegnać. Miłej lektury. Zapewniam, oprócz moich przemyśleń, w Prestiżu nie ma nic o polityce. 

 

Jakub Jakubowski

45
06/2014

Córka Roberta Brylewskiego - legendy polskiej sceny alternatywnej, matka małej Rozalki, wokalistka Enchantii, dojrzała artystka.