Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Strach przed kolorem różowym

Kupiłam sobie jakiś czas temu różową parasolkę, na szczęście w groszki i właściwie taką bardziej pudrową, choć to małe pocieszenie. Bo i tak obawiam się ją od jakiegoś czasu nosić. Zwłaszcza używanie takiej parasolki jest niebezpieczne w centrum Gdańska i Sopotu.

Nie byłoby mi wcale miło, jakby jacyś ludzie mijając mnie pomylili z dziewczynami, które spacerują sobie po mieście i zapraszają na zamknięte imprezy. Pod jakim szyldem się te imprezy odbywają – o tym zrobiło się ostatnio głośno, bo dla paru panów wizyta w klubie dla dorosłych, którego główną (ponoć) atrakcją jest taniec go-go,  zakończyła się baletami w prokuraturze. 

Twierdzą oni, że godzin spędzonych w lokalu nie pamiętają, choć na pewno w ich pamięci na długo pozostanie wysokość rachunku, jaki musieli zapłacić. Pojawiły się zarzuty o dosypywanie do drinków narkotyków i wykorzystywanie stanu upojenia poprzez podsuwanie terminalu niezbyt przytomnym gościom, którzy wbijali pin bez zbytniego zastanowienia. Prawdziwość skarg badają śledczy. Na razie kilka spraw umorzyli, ale poszkodowanych cały czas przybywa.

Z ostatnich prasowych doniesień wynika, że rekord padł w Poznaniu: 970 tysięcy!!!!!! złotych. Tyle ubyło z firmowej karty pewnego pana, który w lokalu spędził 16 godzin – jak twierdzi, niezbyt świadomych. Zdania co to tego, czy klienci klubów, których główną atrakcją jest rura, a rozum i instynkt samozachowawczy panów, którzy się tam wybierają kurczy się wprost proporcjonalnie do garderoby pań, które uatrakcyjniają pobyt są podzielone. Jedni uważają, że narzekający na wysokość rachunków sami są sobie winni. Inni, że nie można naciągać klientów na kilkanaście, ba kilkadziesiąt, a jak się okazuje nawet kilkaset tysięcy złotych.

Dobrze, że sprawę bada prokuratura, bo może uda jej się odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do złamania prawa. Mnie jednak w tym wszystkim chodzi o te różowe parasolki. Pół biedy, że ja swoją bezużytecznie wożę w samochodzie i, generalnie, jakoś tak mi obrzydła.

Ale zastanawiam się, dlaczego (myślę tu o Trójmieście, bo to nasz ogródek) tylko prezydentowi Sopotu przeszkadza, że w centrum miasta, reprezentacyjnym centrum, ba, w Gdańsku przez władze nazywanym, strefą prestiżu (czyżby tylko po to, żeby naliczać czynsze?), dziewczyny z różowymi parasolkami zaczepiają na ulicy mężczyzn i nagabują ich, aby wybrali się do klubu go-go? 

Według standardów, do których często się odwołujemy, taka sytuacja jest żenująca. To po prostu obciach. 

 

 
43
04/2014

W dzieciństwie zafascynowana pracą wujka policjanta, chciała być odważna, dzielna i mądra tak jak on.