Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Ach, jak przyjemnie kołysać się

Oj liczymy, liczymy! Cieszymy się, cieszymy! Ile pieniędzy turyści u nas zostawili, ilu ich było więcej, w porównaniu do bardzo dobrego ubiegło euroroku, jak długo u nas zabawili. Na razie pierwsze dane, ale już wiele mówią. Z tytułu tzw. opłaty miejscowej, czyli opłaty pobieranej od turystów w cenie noclegu przez hotele i pensjonaty, w lipcu ubiegłego roku wpływy do budżetu Gdańska wyniosły, jak podały media, 72,1 tys. zł. W tym roku toÉ 227 tys. zł. Imponujące! Z małą uwagą, która i tak wiele nie zmienia: opłata wzrosła o 10 groszy.

Było wiele sprzyjających okoliczności. Po pierwsze pogoda naprawdę dopisała. Tylu słonecznych, ba – upalnych dni w sezonie dawno nie było. Dzięki temu można było powrócić z opalenizną znad Bałtyku porównywalną do tej, o którą tak łatwo w krajach śródziemnomorskich.

Tyle, że to może tłumaczyć ruch krajowy, ale zagraniczny już nie. Zwiększona liczba Hiszpanów i Skandynawów, którą można było i cały czas można zaobserwować, to wychodzi na to, efekt Euro, czyli następstwo Mistrzostw Europy 2012 rozegranych w Polsce. Okazało się wtedy, że ci, którzy zdecydowali się do nas przyjechać, wrócili cali, nie za bardzo poobijani, a i co zaskakujące, nie widzieli na naszych ulicach niedźwiedzi polarnych i radzieckich czołgów. To mogło przekonać ich i ich znajomych, że warto jednak zajrzeć ponownie.

Chyba jednak jednym z największych dobrodziejstw okazali się, i cały czas są, nasi sąsiedzi ze Wschodu. Uruchomienie możliwości podróżowania bez wizy z Kaliningradu zaowocowało tym, że na ulicach Trójmiasta, a właściwie na parkingach galerii handlowych co czwarty, no może co piąty samochód zwłaszcza w weekendy miał rejestrację z Obwodu.

Sklepikarze chwalą – to dobrzy klienci, dla nich sprowadzane są co raz częściej drogie towary, kupują w dużych ilościach i nie marudzą. Jak podpowiadają zorientowani w branży, to właśnie w języku rosyjskim powinniśmy wydawać katalogi ekskluzywnych usług spa, zabiegów kosmetycznych czy medycznych, bo już za chwilę tego będą u nas szukali rosyjscy turyści.

Był też jeszcze jeden kluczowy czynnik, dla którego Polacy i nie tylko pokochali znów polskie Wybrzeże. Niepokoje i zamieszki na Bliskim Wschodzie. I choć okazało się, że jesteśmy jednymi z twardszych: gdy nie jeździli już turyści z Europy Zachodniej, my jeszcze wygrzewaliśmy się na egipskich plażach (bo może najtrudniej nam odzyskać od biur podróży pieniądze za opłacone wcześniej wakacje), to jednak wielu było takich, którzy odpuścili.

W przyszłym roku dowiemy się, czy tych decyzji nie żałowali. Czy wybór polskiego Wybrzeża był na tyle atrakcyjny, że warto tu wracać. Tylko, niezależnie, a właściwie zależnie, od tych wszystkich danych, cały czas nie jestem w stanie pojąć jak to jest możliwe, że ktoś utrzymuje się i jeszcze zatrudnia ludzi wynajmując lokal na głównym mieście w Gdańsku na usługi gastronomiczne i płaci za niego miesięczny czynsz w wysokości 20 tysięcy złotych?! Zadziwiające! Ale jeśli tak, to faktycznie jest dobrze.

 

Małgorzata Rakowiec