Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Śmieci, moje drogie śmieci

Ja wygrałam – należę do tych, ponoć nielicznych, którzy dzięki nowej ustawie śmieciowej, za wywóz nieczystości płacić będą dużo mniej niż do tej pory. Boję się tylko, czy to nie jest radość przedwczesna. Niewykluczone, że ustawa zostanie wstrzymana – to jeden ze scenariuszy, bo coraz więcej samorządów chce ją skarżyć. Choć to najmniej chyba prawdopodobna wersja wydarzeń.

Przetoczą się teraz przez kraj nasz informacje takie jak z Warszawy, gdzie samorząd tłumaczy się z dziwnego przetargu, który jakoś tak zupełnie przypadkowo był tak przygotowany, że jego wymogi spełniała jedna, konkretna firma. Choć może warszawski przetarg będzie przestrogą?

W tej sprawie dziwi jednak najbardziej to, że cały czas nie ma klarownej odpowiedzi na pytanie; po co to wszystko? Brakuje jakoś tego, kto by do całej sprawy się przyznał. Wychodzi na to, że ustawa wzięła się od tak, z księżyca. Kto w rządzie odpowiada za jej przygotowanie? Kto objaśnia racje za nią przemawiające? Gimnastykują się samorządowcy. Opowiastka, że chodzi o to, aby nie było porozrzucanych w lasach i przydrożnych rowach worków z odpadkami jakoś mnie nie przekonuje.

To prawda, to jest realny i denerwujący problem, i może jestem zbyt podejrzliwa węsząc spisek tam, gdzie jest czysto – choć naśmiecono. Ale takie tłumaczenie przypomina mi bajkę dla dzieci, albo dla dorosłych, jak ta o wypożyczalni zegarków. Nasz troskliwy rząd pochylił się nad zaśmieconymi lasami, bo już dłużej nie mógł wytrzymać z tym bałaganem! A przecież nadchodzi czas grzybobrania i jak to tak – na koźlaki i borowiki chodzić przedzierając się przez odpadki! Tak sobie nasi politycy pomyśleli i ustawę uchwalili.

Przetargi na wywóz odpadów, według danych Ministerstwa Środowiska, wygrywają w ponad 70 procentach firmy prywatne. Wiele gmin – w tym te z naszego regionu (np. Gdańsk i Gdynia) – zaskoczonych było po otwarciu kopert, że zaproponowane ceny są dużo niższe od tych, które szacowano. Część samorządów w związku z tym obniżyła opłaty mieszkańcom, inne – cieszą się z oszczędności w gminnym budżecie i nie zamierzają się nimi z mieszkańcami dzielić. A co tam, będzie z czego opłacić inne projekty.

Tyle, że cały czas mam wrażenie, że w tym wszystkim chodzi o coś jeszcze. Jak już zostanie te kilka firm, które na wywóz komunalnych nieczystości przetargi wygrały, jak już za te obiecane stawki powywożą te nasze odpadki przez dwa, może cztery lata, a w tym czasie ci, co na rynku działali, ale śmieciowego przetargu nie wygrali, upadną. To wtedy okaże się naprawdę, ile nas nasze drogie śmieci kosztują. I kto tu jest wygrany.

33
06/2013

Kilka razy w życiu każdego człowieka przychodzi moment na podsumowanie swoich osiągnięć. Gdy umówiłam się na rozmowę z aktorką Tamarą Arciuch okazało się, że ona sama niedawno robiła „swój bilans”.