Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Brudne podwórko kontra włosy celebrytów

To jest apel. Apel o aktywność, który chciałabym przekazać, bo o aktywność prosi Straż Miejska w Gdańsku. Chodzi o to, żeby było ładniej i przyjemniej, dlatego funkcjonariusze kontrolują podwórka, chodniki i skwery. Zachęcają mieszkańców do tego, aby dawali sygnały, gdzie znajdują zaniedbane miejsca, nieposprzątane zakątki i brudne zakamarki. I tylko mimochodem Straż Miejska zaznacza, że mandat za stare liście i nieskoszony trawnik wynieść może do 500 złotych. 

Ja się z tej akcji Straży bardzo cieszę, bo doskwiera mi ogólna brzydota tego, co wkoło nas. Śmieci zalegające miesiącami, bo wyrzucone obok śmietnika, trawa i chwasty po pas, tam gdzie mogłyby być piękne klomby.

Dlatego sama zakasałam rękawy i Państwa zachęcam: do grabi, mioteł i łopat – nie dajmy sobie wystawić mandatu. Na tym proszę jednak nie poprzestać. Sprzątamy nasze, pewnie, ale też, i to jest główna część mojego apelu, pilnie rozglądamy się wkoło. Na miejskie i zarządzane przez miejskie spółki tereny. I informujemy o bałaganie, brudzie, chwastach i wysokiej trawie, tak jak prosi nas Straż Miejska. Niech władza sama sobie mandat wystawi albo da dobry przykład.

Bo mieszkańcy są coraz lepsi, o czym świadczą przytoczone w mediach statystyki: w 2011 r. gdańska straż miejska podjęła 13 937 interwencji, w tym wypisała 2569 mandatów na kwotę 148 330 zł za zaśmiecanie i nieporządek. W 2012 r. było ich już mniej - 9511 interwencji, w tym 1159 mandatów na kwotę 67 308 zł.

A jakby okazało się, że jest za mało przychodów z mandatów, bo większość byłoby trzeba wystawić miejskim instytucjom to podpowiadam na czym można jeszcze nieźle zarobić. Wyczytałam to ostatnio w jednym z dzienników. Nie jest już dobrą inwestycją złoto, bo jego cena spada, rynek nieruchomości przezywa kryzys, stawki za czynsze za lokale usługowe dzierżawione od miasta wzrosły już tak, że wiele pomieszczeń stoi pustych już od kilku lat i przynosi „mniej niż zero”, ale jest coś, co może przynieść oczekiwane przychody lub raczej nieoczekiwanie wysokie przychody. To włosy – włosy celebrytów. Taki Justin Bieber, popularny piosenkarz, sprzedał na internetowej aukcji kosmyk sowich włosów za... 40 668 dolarów. Pieniądze przekazał na cele charytatywne. Może by tak gdańscy celebryci wsparli miejski budżet? Poszukajmy naszego Justina Biebera. Jak sam włosów nie da, zawsze można ponegocjować z jego fryzjerem. Jeśli dokładnie nie sprzątnął.

 

 

Małgorzata Rakowiec

 
32
05/2013

Chorujesz na przewlekłą astmę, cały czas walczysz z powikłaniami spowodowanymi wieloletnim braniem leków, a wejście na pierwsze piętro jest niczym zdobycie Mount Everest.