Jakub Jakubowski

OD NACZELNEGO

Nic tak mnie w życiu nie irytuje, jak ludzka głupota. Niestety, żyjemy w rzeczywistości, w której jesteśmy przez głupców otoczeni. Atakują nas, wchodzą na głowę, są jak energetyczne wampiry, które pasożytniczo karmią się zasobami Twojego intelektu. 

Dzisiejsze czasy bądź co bądź sprzyjają masowej produkcji głupków i idiotów wszelkiej maści. Sprzyja temu posunięta do granic absurdu walka na scenie politycznej, która podzieliła Polaków bardziej niż sowiecka okupacja. Sprzyja temu zalew śmieciowych informacji, których nie potrafimy selekcjonować - co mnie obchodzi, że papież poszedł na spacer, że matka małej Madzi przyszła nieumalowana na sprawę sądową, albo że Katarzynie Skrzyneckiej podwinęła się sukienka i widać jej majtki...

Łykamy wszystko jak świeże bułeczki, nie zastanawiamy się, jaką wartość ma dla nas ta informacja. Dotyczy to szczególnie młodzieży. Dzisiejsze pokolenie 20. latków to w większości pokolenie stracone, bez wiedzy o świecie, o życiu, nienauczone odpowiedzialności, myślenia perspektywicznego. 

Lubię sobie czasami testować ludzką inteligencję. Przyznaję, jestem prowokatorem. Zdradzę Wam jedną z moich ulubionych prowokacji. Przejdźcie się wieczorem przez „Monciak”. Gwarantuję Wam, że w czasie spaceru zostaniecie co najmniej kilka razy zatrzymani przez młode dziewczyny, które namawiać Was będą do wizyty w klubie go-go. „Czy szuka Pan relaksu? Jeśli tak to zapraszam do modnego klubu...” - z ust dziewczyny płynie potok słów zachwalających klub i cielesne zalety jej koleżanek z rury. Udaję zaskoczonego i odpowiadam: „Tak, szanowna damo, szukam relaksu, ale szukam też jakiejś modnej nekropolii. Czy może mi Pani pomóc i wskazać jakąś fajną nekropolię?” 

Co widzę na twarzy interlokutorki po tak postawionym pytaniu? Wyraz twarzy zdradza, że jej zwoje mózgowe pracują szybciej niż amerykański superkomputer Titan poszukując znaczenia słowa nekropolia. Słowo to jednak zagubiło się na samym dnie jej prywatnego słownika wyrazów obcych i jedyna szansa na przypomnienie sobie tej oczywistej oczywistości to wprowadzenie się w stan hipnozy. 

Używam tej prowokacji dość często i uwierzcie mi - tylko dwie niewiasty mi odpowiedziały na to pytanie. Jedna wskazała mi cmentarz na Malczewskiego w Sopocie, druga zaś powiedziała, że zna takie miejsce i chętnie mnie zaprowadzi. Ciekaw byłem, gdzie mnie zaprowadzi i poszedłem. Trafiłem do klubu go-go i w sumie to nie wiedziałem, czy to ja padłem ofiarą własnego żartu, czy też może dziewczyna potraktowała moje pytanie bardzo dosłownie. Sądząc po tym, co zobaczyłem w tym klubie, skłaniam się do drugiej wersji. 

To tylko taki przyczynek do rozważań nad stanem umysłu człowieka, nad tym, czy jesteśmy narodem inteligentnym, czy jesteśmy w stanie przygotować grunt pod przyszłe pokolenia, które - moim zdaniem - będą coraz głupsze. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że człowiek jest jak niezapisana księga, która w miarę upływu czasu wypełnia się karta po karcie. Te karty zapisujemy poprzez swoje czyny, złe lub dobre decyzje, ponosząc konsekwencje swoich wyborów. Często są to konsekwencje daleko idące, mające wpływ na całe życie, często to życie rujnujące. Ale skoro można upaść na samo dno, to równie dobrze można wzbić się aż do nieba.  

Wielu ludzi niedowierza, że poprzez wiarę w siebie, w swoje możliwości, w swój umysł można osiągnąć tak wiele. Bo można. Ale trzeba mieć impuls. Inspiracje. Wzór do naśladowania. Jeśli tego nie ma, to sorry no bonus. Nie ma next level, jest game over. I jeśli my sami nie będziemy dla kolejnych pokoleń drogowskazem, wzorem do naśladowania, to niestety - czeka nas powrót do tabula rasa - średniowiecznej koncepcji filozoficznej zakładającej, że człowiek rodzi się głupi a wszelka wiedza pochodzi wyłącznie z doświadczenia. A nie ma chyba nic gorszego niż głupim się urodzić i głupim umrzeć. 

Tym nieco filozoficznym wywodem chciałem Was też zachęcić do lektury najnowszego wydania Prestiżu. My nie ogłupiamy!  

Jakub Jakubowski

31
04/2013

Jeden z najbardziej cenionych i rozchwytywanych muzyków sceny jazz - rockowej i improwizowanej. Niezwykle twórczy i piekielnie utalentowany lider zespołów Pink Freud i Wojtek Mazolewski Quintet. Współtwórca sceny yassowej.