Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Kryzys, jaki kryzys?!

Na rynku nieruchomości bardzo słabo – średni czas transakcji sprzedaży przedłuża się już do ponad pół roku, a domów – nawet do ponad roku. Taki deweloper, który wybudował w Gdańsku Wrzeszczu wieżowce z przestronnymi, jak na nasze warunki oczywiście, mieszkaniami, teraz pośpiesznie pruje beton na klatkach, burzy ściany i robi podziały – z trzech pokoi, czy czterech robi studio, czy ewentualnie mieszkanie dwupokojowe. Takie sprzedają się jeszcze jako tako.

To nic, że ci, którzy kupili luksusowe apartamenty i mieszkać mieli na ekskluzywnym osiedlu, do swoich lokali, jak już doczekają się na windę, dostają się po wyminięciu robotników z taczkami, młotami i pędzlami. Ale kryzys jest – trzeba przeciwdziałać i uciekać. Tym, co już kupili, przecież się nie będzie na razie nic sprzedawało.

Na rynku wtórnym kryzys widać ponoć po cenach, ale raczej nie tych pierwotnie proponowanych tylko takich, za które zawiera się transakcje. Te proponowane na „dzień dobry” potrafią zaskakiwać. Miałam ostatnio okazję bliżej się temu przyjrzeć, bo znajoma poprosiła mnie o pomoc i wsparcie. Niemal za każdym razem, gdy cena wydawała się atrakcyjna – nie mówię wyjątkowo okazyjna – to na miejscu okazywało się, że albo za oknem widok na ścianę, albo kamienica absolutnie zdezelowana, albo lokalizacja, która budzi trwogę. Zweryfikowałam też po obejrzeniu paru lokali pojęcie: „mieszkanie po remoncie”. Potrafi być naprawdę szerokie. Czasem nawet sięgać jakieś 20-30 lat wstecz, czas przecież tak szybko leci. To wszystko jednak nic w porównaniu z kontaktami z niektórymi przedstawicielami z branży. Podkreślę, niektórymi, bo wśród agentów nieruchomości mam przyjaciół i znajomych, wiem, że to co robią, wykonują świetnie. I chyba przyjęłam to za normę, dlatego doznałam szoku.

To przykład jednej z rozmów z przedstawicielem agencji nieruchomości, po tym, jak przesłał mi mailowo ofertę mieszkania na Starym Mieście, o którą zapytałam:

– Jak pani się podoba?

– Nie bardzo.

– A co się Pani nie podoba?!

– Mieszkanie, zwłaszcza patrząc na cenę za jaką jest proponowane.

– Cenę można negocjować. Ile pani proponuje?

– Ale ja nawet mieszkania nie widziałam. A z tego co widziałam na zdjęciach, to nic nie proponuję.

– Dlaczego?

– Bo mi się nie podoba.

– A co się Pani nie podoba?

– Mieszkanie!

– A Panią tylko Stare Miasto interesuje?

– Tak.

– Bo mam na Chełmie.

Żadnego argumentu, który miałby mnie do oferty przekonać, nie mówiąc już o propozycji obejrzenia mieszkania, bo może zdjęcia nie oddają rzeczywistości. Chyba, że pośrednik wiedział, że nie ma co pokazać i liczył na transakcję bez oglądania.

Inny przykład? Agent umówił nas na na wizytę w mieszkaniu, które z innym pośrednikiem tego dnia już oglądaliśmy. Okazało się to na miejscu, a agent na pytanie, czy może ma jakieś inne oferty odwracając się na pięcie, wyraźnie obrażony, powiedział: „nie mam” – zapomniał „do widzenia”, nie mówiąc już o „przepraszam”. Zdarzyło mi się, że przedstawiciel dużej ogólnopolskiej firmy pośrednictwa w obrocie nieruchomościami przekonywał mnie, że oferta ponad 100. metrowego, prawie nowego domu w Gdańsku Owczarni za 170 tysięcy złotych to, jak dobrze sprawdził i zweryfikował, dotyczy budynku na działce budowlanej. Chyba nie muszę dodawać, że było to oczywiście nieprawdą.

Kryzys ponoć oczyszcza i eliminuje… A tym specjalistom od obrotu nieruchomościami, którzy mają problemy z prawdomównością dedykuję takie oto ogłoszenie, na które się natknęłam:

„Sprzedam mieszkanie z lokatorem, jest to człowiek kłótliwy i pieniacz”.

Małgorzata Rakowiec

31
04/2013

Jeden z najbardziej cenionych i rozchwytywanych muzyków sceny jazz - rockowej i improwizowanej. Niezwykle twórczy i piekielnie utalentowany lider zespołów Pink Freud i Wojtek Mazolewski Quintet. Współtwórca sceny yassowej.