Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Willa ministra Arabskiego a gdańskie śmieci

Większe mieszkanie zajmujesz, więcej za śmieci płacić będziesz. Co się stało, że lokalni politycy w Gdańsku, którzy mają władzę, chcą, żeby mieszkańcy za nieczystości płacili w zależności od tego, jak duży lokal zajmują? 

Pytanie o tyle zasadne, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku wydawało się, że sprawa jest załatwiona. Gdańsk, podobnie jak Gdynia, skłaniał się do naliczenia opłaty śmieciowej w formie ryczałtu. Choć od samego początku władze Gdańska w sprawie opłat za nieczystości były rozchwiane. Bo i sprawa nie łatwa, a słowo „niesprawiedliwość” pojawia się w niej bardzo często. Oto fragment tekstu „Gazety Wyborczej Trójmiasto” z 18 października ubiegłego roku:

„Najpierw wiceprezydent Lisicki był zwolennikiem naliczania opłat od metrów sześciennych zużytej wody, ale potem mówił, że „wyleczył się”.

– Poprosiłem dwie spółdzielnie o wykaz rekordzistów – tłumaczył. – Rozpiętość wynosi od jednego metra sześciennego do ośmiu na osobę. To oznacza, że dwie takie same rodziny będą miały inne rachunki – mówił wiceprezydent Lisicki.

Przekonywał więc do metody powierzchniowej, jako tej, której zaletą jest małe pole do manipulacji. Ale wczoraj przyznał, że z tej się wyleczył.

– Dlatego, że jak wykazała analiza, rozpiętość w opłatach będzie 10 – krotna, a w ryczałtowej, czyli od gospodarstwa domowego, tylko trzykrotna – mówił.

Czyli w październiku ubiegłego roku opłata ryczałtowa była jednak najbardziej sprawiedliwa. Tak też jest na początku grudnia, gdzie w „Dzienniku Bałtyckim” z dnia 4 grudnia 2012 roku, czytamy taką wypowiedź wiceprezydenta odpowiedzialnego za gospodarkę komunalną: 

– Z ekonomicznego punktu widzenia nadal jestem zdania, że metoda ryczałtowa jest dobra dla Gdańska – mówi Lisicki. – Gdyby jednak przepisy pozwalały nam połączyć tę i jakąś inną metodę, mogłoby to być znacznie korzystniejsze dla mieszkańców, którzy teraz czują się poszkodowani – mówił wiceprezydent.

Warto zwrócić tu wagę na słowo „nadal”, ale też na kolejne wątpliwości w wypowiedzi Macieja Lisickiego. Pojawiły się nie bez powodu, bo do śmieciowej debaty wkroczył sam premier. I chyba jego słowa, jak się wydaje sprawę mogą przesądzić. 

– Wyborcy wam tego nie wybaczą” – mówił Donald Tusk na zamkniętym spotkaniu z podlaskimi działaczami Platformy Obywatelskiej. 

I choć spotkanie zamknięte to słowa premiera szybko rozchodzą się echem po całym kraju. I jak błyskawica docierają do Gdańska, bo ilustracją niesprawiedliwości metody ryczałtowej, jest, według premiera, szef jego Kancelarii, pochodzący z Gdańska: 

– Dlaczego emerytka, właścicielka 25-metrowej kawalerki, ma płacić za odpady tyle samo co mój minister Tomasz Arabski, który mieszka z żoną i czwórką dzieci w 200. metrowej willi – mówił Donald Tusk na Podlasiu.

Gdańscy politycy PO te słowa odczytali wprost i zapowiedzieli, że opowiedzą się za opłatą od wielkości mieszkania. A to oni mają w radzie miasta większość i jak postanowią tak będzie. 

Wiceprezydent Lisicki, tak jak wcześniej przekonywał od metody ryczałtowej, tak teraz przekonuje do metody „powierzchniowej” 

– (…) metoda metrażowa jest akceptowana przez najmniejszy procent mieszkańców. Czego to dowodzi? Tego że jest zła? Nie, wiele przepisów i praw nie ma powszechnego poparcia, bo narzuca nam obowiązki, na które nie mamy ochoty. Pytanie tylko, czy te przepisy są po to, by było nam „fajnie”, czy po to, by dbać o wyższy interes – miasta, kraju, całego społeczeństwa?” – (GW „Trójmiasto” 21.02.2013).

W gronie gdańskich radnych PO jednak pojawiają się wątpliwości. Może po tym, jak stało się jasne, że w najbliższym czasie za śmieci ministra Tomasza Arabskiego, a właściwie już za chwilę pewnie ambasadora RP w Hiszpanii – płacić będzie MSZ.

30
03/2013

O swojej pasji, jaką jest pomoc zwierzętom, popularności i tym, z czego jest dumna w swoim życiu. Ale też o mężczyznach, operacjach plastycznych i domowych sposobach upiększających ciało, opowiedziała nam znana modelka Joanna Krupa.