Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Duch sprzeciwu wygasa

Ja mam tak: gdy ktoś każe mi coś robić i w dodatku nie czeka mnie za to żadna nagroda to się buntuję. Wy nie? A wyobraźcie sobie taką sytuację: nie dość, że o żadnej nagrodzie nie ma mowy, to jeszcze za wszystko trzeba zapłacić z własnej kieszeni. To w moim przypadku byłby sprzeciw na całego. Veto!

Ajednak ta zasada nie zawsze działa. Wręcz nie działa w pewnym konkretnym układzie. Nie, nie chodzi tu o patologiczne związki, ani charytatywne gesty. Chyba nie... Chodzi o układ samorządy-rządy. Te pierwsze przyjmują kolejne obowiązki, zadania, wytyczne, które nakłada na nie Sejm. I co? I przyjmują. No, może ostatnio jest lekki ferment – dwie gminy się zbuntowały, że nie chcą płacić tak zwanego „janosikowego”, czyli podatku, który ma być wyrazem solidarności tych bogatszych gmin z biedniejszymi. Dwie! A tylko w województwie pomorskim takich, które będą musiały odprowadzić tą lojalnościową składkę jest 10! Na przykład Gdańsk w tym roku będzie musiał wyłożyć blisko 34 miliony złotych, Kolbudy – milion, gdzie budżet na inwestycje wynosi tu 8-9 milionów złotych.

Ale wśród tych co płacą jest też na przykład Sztutowo, które jeszcze niedawno samo dostawało wsparcie. Jak to się stało? Ano wygrało proces wytoczony państwu, konkretnie jednej z instytucji administracji państwowej – Urzędowi Morskiemu, i otrzymało skumulowane zaległe pieniądze z tytułu niezapłaconych podatków od gruntów pod wodami morskimi. Efekt – teraz te pieniądze do budżetu oddaje – w ubiegłym roku 8 milionów złotych, a jeszcze niedawno cały budżet Sztutowa wynosił 12 milionów złotych.

I jak to jest, że oficjalnie zaprotestowały tylko dwie gminy: Warszawa i Kraków, oddając sprawę do rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny, wyliczając m.in., że wyrównywanie szans pomiędzy regionami to zadanie centralne. To tylko jeden z przykładów, bo nazbierać można ich wiele. Na przykład finansowanie służby zdrowia. A z tego finansowania wychodzą takie rzeczy, że samorządy wyposażyły (ba, nawet wybudowały) niejeden szpital, ale placówka nie dostała w kolejnym roku kontraktu na świadczenie usług od NFZ. I z wydanych samorządowych pieniędzy na leczenie mieszkańców regionu – mają ci mieszkańcy figę z makiem.

Nie bardzo wiem, dlaczego samorządy się nie buntują. Dlaczego nie działają razem, podejmując kroki prawne lub, chociażby, wspólnie krytykując i wyrażając niezadowolenie? Powody mogą być różne, na przykład odgrywają prymusów w stylu: „co ja nie dam rady, JA nie dam rady?!”. Albo po prostu nie czują się na siłach walczyć z mocniejszym. Jest również prawdopodobne, że za taki bunt może gminy spotkać kara i ważne dla niej inwestycje, których finansowanie ma być z budżetu centralnego zostaną przesunięte na dalszy plan. Jest też możliwe, że samorządy, choć na pierwszy rzut oka nie tak upolitycznione,  z politycznych względów polityków w Sejmie krytykować nie chcą. Szkoda.
 

29
01/2013

Erika „Kiki” Coimbra, brazylijska gwiazda siatkówki do sopockiego Atomu Trefl zawitała 8 września 2012 roku. Choć jej początki w Polsce nie były łatwe, to jednak szybko zyskała sympatię drużyny i kibiców. Jaką jest kobietą? Co dodaje jej siły?