Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Przypowieść kryminalna, czyli dlaczego warto się dać zabić

Wczesne przedpołudnie, dzień jak co dzień. Do kantoru wchodzi mężczyzna, sprzedawczyni go zna – to znajomy szefa. I tak, jak zalecał szef – pozwala mu wejść do środka, za pancerne drzwi do pomieszczeń dla personelu. Tak jest od lat, mężczyzna przychodzi na herbatę, poplotkować, gdy przyjeżdża z Niemiec, gdzie mieszka z rodziną.

Tyle, że tym razem jest jakoś inaczej. Juz samo ubranie dziwi, mężczyzna w ciepły dzień ma na sobie grubą kurtkę i choć na niebie słońce, to u niego w ręku parasol. I do kantoru wchodził tak jakoś dziwnie, tyłem.
No ale takie rzeczy przypominają sie później.

Na razie toczy sie rozmowa. W pewnym momencie mężczyzna prosi kobietę, żeby sprawdziła mu coś w internecie. Ona obraca sie i wtedy czuje uderzenie w głowę. Robi jej sie na chwile słabo, obraca sie i wtedy obrywa workiem z monetami raz jeszcze, i jeszcze. Chwyta za głowę, czuje, jak krew leci jej miedzy palcami, to powoduje przypływ adrenaliny. Odpycha mocno napastnika, ten chwyta za parasol zakończony szpikulcem, kobiecie jakimś cudem udaje się wytrącić mu go z ręki. Ale w tym momencie ten chwyta ją za szyję i zaczyna dusić.

Robi jej się czarno przed oczami, ale jeszcze zdobywa sie na wysiłek. Palcami ściska mu grdykę i mocno odpycha. W tym momencie udaje jej sie wcisnąć przycisk antynapadowy.

– Jak możesz! – krzyczy do mężczyzny. Ten, jak potem zeznał, zaskoczony oporem siada zrezygnowany. W tym momencie dzwoni telefon – firma ochroniarska chciała się upewnić, czy to aby na pewno napad. Dobrze, ze był czas na udzielenie grzecznie odpowiedzi… W tym przypadku akurat był czas.

Policja przyjeżdża na miejsce. Pyta, w którym kierunku uciekł napastnik. – Tu siedzi – mówi i kobieta i właściciel, który dotarł już na miejsce. Pracownica kantoru w wyniku napadu ma ranę na głowie, która wymaga założenia szwów, zawroty głowy, ból w ręce. I tylko małym kolorytem w tym wszystkim jest to, ze najbliższy termin na zrobienie po napadzie tomokomputerowego badania głowy zostaje w publicznej służbie zdrowia wyznaczony na “za miesiąc”. To nie jest tu najistotniejsze.

Ta historia wydarzyła sie na prawdę. W Gdańsku. I byłaby to taka kryminalna opowiastka, gdyby nie jej finał. Już jedne z pierwszych słów prokuratora budzą niepokój:

– No został zatrzymany, w areszcie, ale gdyby choć miała pani złamaną rękę, obrażenia byłyby większe.

Finał tej historii po 5 dniach: bandyta, który napadł na kantor jest juz w Niemczech, wyszedł na wolność. Policja działaniem prokuratury ponoć tez zaskoczona.

Wniosek jeden: prokuratura widziałaby przestępstwo, gdyby napastnik choć rękę złamał, no a najlepiej byłoby, jakby pracownica kantoru zginęła. Bo wtedy byłoby wszystko jasne. Bronic sie nie warto!

Wniosek dwa: A może sprawa Marcina P. to nie żaden “układ gdański”? To, ze szef “Amber Gold” pomimo siedmiu chyba wyroków działał sobie spokojnie dalej to normalne funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. A takich spraw, gdzie prawo nie znajduje zastosowania są tysiące.

27
10/2012

Katarzyna Konieczka, dwudziestodziewięcioletnia projektantka, kostiumografka i stylistka z Sopotu, autorka kolekcji niezwykle oryginalnych i często szokujących kostiumów, łączących elementy makabry, sadyzmu, nawet wulgarności z baśniowością i mroczną, mityczną fantastyką.