Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

A latania żal

Obraz uśmiechniętej, młodej, dobrze ubranej pary, która wsiada do błyszczącego samolotu i leci hen daleko. Albo elegancko wyglądający mężczyzna, widać zadowolony z życia, nie martwi się o jutro. Ma dużo pieniędzy, ba, ma złoto. Choć równie dobrze rodzina siedząca z uśmiechem przy stole nad wyraz szczęśliwa, bo… na śniadanie są chrupki. Reklama buduje przed nami obraz idealnego życia.

Świetnie robiły to kampanie reklamowe firm Marcina Plichty. I niestety złapały się na ten idealny przekaz klienci, którzy skorzystali z ich ofert. Wydawać by się mogło, że boli już strata pieniędzy wydanych na podróż, gdzieś do Krakowa, czy Lyonu albo Werony. Ale prawdziwie zabolało, gdy zwaliła się złota piramida Amber Gold. Bo tu już nie chodziło o 200, czy 500 złotych, ale lokaty będące często dorobkiem całego życia, nierzadko starszych ludzi.

Mądrują się ci, którzy nie zainwestowali, bo może i nie mieli czego i wygadują na naiwność innych. Bo czy mamy prawo tej naiwności się dziwić? Świetne logo, bardzo dobra identyfikacja wizualna, oddziały na wysoki połysk. A do tego może wcześniejsze rozczarowania, bo przecież jakieś kilka lat temu przedstawiciele banków namawiali emerytów i rencistów na super lokaty, które opierały się na akcjach spółek giełdowych. Jak doszło do wypłaty wiele osób nie odebrało nie tylko obiecywanych procentów, ale dostało nawet mniej pieniędzy, niż wpłaciło.

Może więc część niezorientowanych osób, po wcześniejszych rozczarowaniach zainwestowała w coś, co wydawało im się pewne – złoto. Takie sztabki widać przemówiły do wyobraźni. Tyle, że upadek Amber Gold to rozczarowanie bardzo bolesne dla wielu klientów i pewnie na jakiś czas nauka, żeby zwłaszcza do super interesów podchodzić z dużą rezerwą. Ale choć z pozoru tak nie wygląda, upadek OLT może w efekcie być równie przykry.

Bo ta linia otworzyła przed Polakami – Polskę. Zamiast tłuc się wiele godzin samochodem, albo męczyć w przedziale kolejowym, za 100, no niech tam, nawet 200 złotych można było znaleźć się we Wrocławiu, Katowicach, czy Krakowie. Szybko i wygodnie.

I właśnie tych lotów krajowych bardzo żal. Na trasach zagranicznych tani przewoźnicy jakoś się odnaleźli, ale sprawa OLT po raz kolejny może zrazić do latania po kraju. Po raz kolejny, bo z pamięci możemy wyłuskać historię innego przewoźnika, który próbował – Air Polonii. Obawiam się, że szybko nie znajdzie się kolejny, który po kraju – w dobrych cenach i często – chciałby latać. Szkoda. Bo ci, co latają teraz już tak na konkurencję się nie oglądają. Co widać. W cenniku.

25
08/2012

Rzadko udziela wywiadów, showbiznes ma w głębokim poważaniu, nigdy nie robi nic na pokaz. Jest tajemniczy, niezwykle wrażliwy, a w jego duszy mieszkają demony. Mimo, że ma oparcie w kochającej rodzinie i robi to, co kocha, wciąż szuka swojego miejsca w świecie.