Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Zgodnie z zapowiedziami rządu, do roku 2012 ma powstać 600 km autostrad i dróg szybkiego ruchu. Rozważmy więc 1 km autostrady. Tak naprawdę to są 2 km, bo autostrada jest dwujezdniowa. Każda z jezdni ma (z założenia) 2 pasy ruchu, plus pas awaryjny, co w rzeczywistości daje juz 6 kilometrów. Czyli te 600 km to tak naprawdę 100 km. W najbliższych tygodniach rząd postanowi, gdzie ulokować ten odcinek.

Ta ponura przypowiastka przypomniała mi się na kilka dni przed startem Euro 2012. Żadna z dróg zapowiadanych na mistrzostwa Euro 2012 nie będzie gotowa w terminie, a tylko kilka będzie „przejezdnych” – alarmuje Gazeta Wyborcza. Jakoś specjalnie mnie to nie dziwi. Optymistą w tej materii nigdy nie byłem i mocno się uśmiałem, gdy pięć lat temu Jarosław Kaczyński ogłaszał program budowy dróg na Euro 2012. Jeszcze mocniej uśmiałem się, gdy Donald Tusk stwierdził kilkanaście miesięcy temu, że ten program jest niemożliwy do zrealizowania, ale jednocześnie twierdził, że na koniec 2013 r. będzie w Polsce ok. 1,5 tys. autostrad i ok. 1,4 tys. dróg ekspresowych. Dlaczego się uśmiałem? No bo skoro nie udało się do roku 2012, to jakim cudem uda się trochę później? Tym bardziej, gdy zewsząd słyszy się o patologiach drążących nasz program drogowy – źle przygotowane przetargi, bankrutujący wykonawcy, protestujący podwykonawcy, którym nie płacono pieniędzy za wykonane prace, uszkodzenia nawierzchni na dopiero co wybudowanych odcinkach, itp.

W tej kwestii optymistą raczej się nie stanę, mimo, że optymizm mam zakodowany w genach. Jakoś też mało we mnie optymizmu w kwestii szans polskiej reprezentacji. Nie poddaję się fali hurraoptymizmu, naszych superbohaterów z Dortmundu nie widzę w roli zbawców polskiego futbolu i nie sądzę też, aby pomagały nam ściany. Pomóc musimy sobie sami, tak w przypadku dróg, jak i piłki. Stawiając na profesjonalizm i przede wszystkim racjonalizm. Bo inaczej hasło „Polska budowie”, które PO miała na sztandarach przed wyborami, będzie jeszcze aktualne przez kolejne 100 lat. A przecież nie o to chyba chodziło. I nie chodzi też o to, byśmy przez kolejne 100 lat opowiadali sobie taki kawał:

– Co zrobi kibic, gdy Polacy wygrają Euro 2012?

- Wyłączy Playstation i pójdzie spać.

Życząc przyjemnych wrażeń związanych z Euro 2012 zachęcam do lektury najnowszego Prestiżu. Jesteśmy trochę przekorni i o imprezie nie piszemy za dużo. Na pewno znajdziecie w środku mnóstwo ciekawych tematów i zdjęć.
 

23
06/2012

„Czuję się jak zbity pies... nagle wszystko traci sens. Miesiące przygotowań, cała nadzieja, tysiące kilometrów, te wszystkie wyrzeczenia - wszystko bierze w łeb przez małą dziurkę w przewodzie od wspomagania.