Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

Złota zasada: “wręcz przeciwnie”

Wiele osób zadaje sobie pytanie? Co będzie się działo na rynku nieruchomości? Ceny będą dalej spadały? Czy może się zatrzymają, a może jednak pójdą do góry? W Trójmieście średnie ceny nieruchomości oscylują w granicach tych z górnej polki. Średnią mocno podnosi Sopot, gdzie ceny za m2 dorównują tym w Warszawie. Ale co tam Warszawa!

Przed Sopotem uginają się światowe nadmorskie kurorty, taniej w Hiszpanii, Portugalii, taniej we Francji. Eksperci przekonują: takie ceny, bo i zapotrzebowanie na mieszkania u nas duże, a ludzie widać gotowi tyle płacić. No i teraz przekonują jeszcze, ze ceny spadać juz nie będą.

Ja mam taki problem. Jak jestem w środku budynku, który wygląda w taki sposób, że podobny korytarz wiedzie w prawo i taki sam w lewo, to choć odwiedzam to miejsce po raz n-ty, zawsze mylę drogę. Znalazłam na to taki sposób: jak jestem przekonana, ze trzeba iść w lewo, to robie cos zupełnie przeciwnego – idę na prawo. To pozwala mi nie błądzić po korytarzach. I tak sie zastanawiam, czy tej zasady nie przyjąć tez do tego, co mówią eksperci – zwłaszcza po tym, co w ostatnich kilku latach działo sie na rynku finansowym. Instytucje, szanujące sie, te najbardziej prestiżowe, przyznawały oceny innym instytucjom. A za chwile okazywało sie, ze te co dostawały A+, w ciągu miesiąca bankrutowały. Jeszcze jakiś czas temu eksperci przekonywali nas, żeby brać kredyty we franku szwajcarskim, bo to jest dobra stabilna waluta – ten kto wziął, teraz przechodzi moment trudny.

W Trójmieście dużo się buduje. Gdańsk, w III kwartale 2011 roku, według raportu opracowanego przez Dział Badań i Analiz firmy Emmerson, zajął drugie miejsce, zaraz po Warszawie, pod względem liczby nowych inwestycji wprowadzonych do sprzedaży. Łączna liczba projektów, które trafiły na gdański rynek wyniosła 17 inwestycji i pod tym względem wyprzedził on zarówno Kraków, Wrocław, jak i Poznań. To mogłoby oznaczać, że deweloperzy wierzą, że na tym rynku u nas sprzedaż będzie szła dobrze.

Ciekawe. Bo jak przejechać główną ulicą przez Trójmiasto, to liczba banerów “na sprzedaż” jest coraz większa. Choć przecież deweloperzy to eksperci w tym co robią, nikt by nie inwestował, gdyby nie wierzył. Ale jednak średni czas sprzedaży mieszkania w ostatnim czasie wydłużył sie z 4 miesięcy do pół roku.

Na rynek nieruchomości wchodzą też nowe regulacje prawne. Deweloperzy nie będą mogli z jednej inwestycji finansować kolejnej, sprzedawać mieszkania w jednym projekcie, a za uzyskane tak pieniądze wykańczać inny. To dla tych, co będą kupowali – lepiej. Dla dewelopera – trudniej. Może dlatego zaczynają te inwestycje, które mogą?

Jak będzie – to sie juz za chwile okaże – czy będzie tak jak mówią eksperci, czy wręcz przeciwnie. Ale jest cos, co mnie zadziwia. Często bywam w miejscach, w których jest tak fajnie, że chciałabym, aby tak fajnie było i u nas. Bo nieruchomość, w rozumieniu miejsca, gdzie mieszkasz, to nie tylko, to, jak wygląda twój apartament.

W Londynie wybrałam się do kościoła na niedzielną mszę – moja podroż, z miejsca gdzie mieszkałam wyglądała tak: wsiadłam na rower, wjechałam do parku, którym pokonać miałam 3 kilometry. Mijałam: monumentalne drzewa, na nich papugi, pod nimi stado leżących tuż obok łań i jeleni. Po opuszczeniu parku i dotarciu do Hampton Court czekał mnie jeszcze jakiś kilometr wzdłuż Tamizy. Po drodze: stara, urocza przystań rzeczna, urocze posiadłości, kilkadziesiąt domów na wodzie.

W Gdańsku moja trasa wygląda tak: uwaga, nie zwichnąć nogi na podziurawionym chodniku, przecisnąć sie pomiędzy zaparkowanymi samochodami, które na prawdę trudno inaczej zaparkować (sama jestem kierowcą), no i jeszcze dobrze patrzeć pod nogi, żeby uniknąć pozostałości na chodniku po naszych domowych pupilach.

Cena szeregu w Londynie – w przeliczeniu około 1,5 miliona. W Gdańsku porównywalnie. Dlaczego? Nie wiem, ale pewnie racjonalne argumenty są. Ceny nie będą ponoć u nas spadały. Albo – wręcz przeciwnie.

22
04/2012

Świetni sportowcy. Dobrzy koledzy. Rywale. Godni siebie. Ogromnie ambitni. Obaj walczyli o to samo. O marzenia. O start na olimpiadzie. Wygrać mógł tylko jeden. Zwyciężył ten starszy. Bardziej doświadczony. Bardziej utytułowany. Szczęście i smutek. Radość zwycięstwa.