Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Dzisiaj nie będzie wstępniaka. Nie mam weny, jest piąta nad ranem, skład gazety się przedłuża, bo zawsze coś wypadnie, jestem koszmarnie zmęczony, oczy mi się zamykają. Ale gdy tak sobie o tym wszystkim myślę, to zaraz przypomina mi się mój życiowy drogowskaz, czyli always look on the bright side of life i od razu nabieram chęci do działania.

Co z tego, że mam kolejną zarwaną nockę... Jakubowski, patrz na jasną stronę życia, którą jest fantastyczny efekt pracy całej prestiżowej ekipy.

Co z tego, że dni zlewają się z nocą, że nie wiem, czy dziś jest środa, czy piątek... - dzwoni mój serdeczny przyjaciel i już wiem, że jasna strona życia bierze górę. Dziś piątek, a piątek to weekendu początek!

Co z tego, że nie wiadomo, gdzie upchnąć wszystkie tematy, bo przecież - jak mawiał mój pierwszy naczelny, redaktor Popielarz -  gazeta nie kondom, się nie rozciągnie. Tematy przejdą na następny miesiąc, będzie mniej pracy i to jest właśnie ta jasna strona życia.

Zaraz, zaraz... woła mój zdrowy rozsądek i pyta - czy kiedykolwiek udało Ci się zrealizować ten plan, że będziesz mniej pracował? W tym momencie człowiek głowę zwiesił niemy i przyznał rację zdrowemu rozsądkowi. Ale co tam... nadzieja to piękna rzecz.

Nadzieja towarzyszy mi także w momencie, gdy bierzecie do ręki najnowszy numer Prestiżu. W zasadzie towarzyszy mi wiara, a nawet silne przekonanie, że efekt naszej pracy Was zadowoli, że przeczytacie nasz magazyn z zainteresowaniem. To przekonanie bierze się z dużego poczucia własnej wartości. Wszyscy w Prestiżu mamy świadomość, że robimy czasopismo na wysokim poziomie, że trafiamy w Wasze gusta, że właśnie o tym chcecie czytać. Skąd to wiemy? Bo Was słuchamy. Bo czytamy Wasze maile. Bo bierzemy pod uwagę Wasze komentarze. Bo nie mamy patentu na mądrość i nieomylność. Bo jesteśmy dla Was. Dziękuję, że jesteście, że co chwilę dajecie nam dowody na to, że to, co robimy ma sens. Wiem, że trochę teraz pojechałem patosem, ale nie ma w tych słowach cienia przesady. Taką mam bowiem filozofię prowadzenia Prestiżu. Przyjemnej lektury i miłego weekendu!

22
04/2012

Świetni sportowcy. Dobrzy koledzy. Rywale. Godni siebie. Ogromnie ambitni. Obaj walczyli o to samo. O marzenia. O start na olimpiadzie. Wygrać mógł tylko jeden. Zwyciężył ten starszy. Bardziej doświadczony. Bardziej utytułowany. Szczęście i smutek. Radość zwycięstwa.