Małgorzata Rakowiec

Dziennikarka, prezenter Panoramy TVP Gdańsk. Wieloletnia korespondentka Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Reuters. Laureatka Ostrego Pióra, nagrody przyznawanej przez Business Centre Club.

W poszukiwaniu utraconej mobilizacji

Koniec roku, czas podsumowań i wielkich planów. Ten co jest – to się właśnie kończy, a ten co będzie, będzie na pewno ciekawy. I przełomowy. Będzie to rok pod hasłem futbolu. Państwo już pewnie wiecie, ja pisząc te słowa – nie, kto z kim zagra na mistrzostwach Euro 2012. I jakie mecze odbędą się w Gdańsku.

Do czerwca 2012 nie będzie dnia, w którym informacje o przygotowaniach nie będą się pojawiały. Co dokończymy, a czego nie, kto przyjedzie, a kto się nie pojawi, no i oczywiście, czy nasi są dobrze przygotowani, czy wręcz przeciwnie. Zakładam oczywiście, że Euro 2012 się odbędzie – bo po ostatnich doniesienia o pogadankach panów z PZPN, może ktoś będzie chciał, choć to wątpliwe, piłkarski pozaboiskowy nieporządek próbować uporządkować. A, że to jednak mało prawdopodobne, to wróćmy do naszych przygotowań.

Jeden z kolegów dziennikarzy napisał jakieś pół roku temu, że w Gdańsku mają szanse tylko te przedsięwzięcia, które z Euro są związane. Ciekawe co będzie po czerwcu 2012? Może warto więc już teraz poszukać pretekstu, który zmobilizowałby nas po Euro do działania. Bo że nie będziemy Europejską Stolicą Kultury 2016 to już wiadomo. Wprawdzie pomimo fiaska włodarze Gdańska zapewniają, że to nie oznacza, że kultura odejdzie na boczny tor, bo mamy udowodnić, że ta decyzja o niewybraniu właśnie nas, była niesprawiedliwa.

Na światową listę UNESCO raczej wskoczyć się nie uda (tzn. Stocznia Gdańsk – tak, Wisłoujście – w remoncie), gra Monopoly – już oklepana. Nowe Cuda Natury – też wybrane – Pomorze w stawce udziału nie brało. Pewnie i dobrze, bo walczące do końca Mazury, z zaangażowaniem się wszystkich dotychczasowych prezydentów RP i naszych rodzimych gwiazd, przegrały (choć wystarczyło obejrzeć promujący Mazury teledysk i było jasne, że nie mogą wygrać). Prezydencja – z Sopotem, jako z jednym miast organizatorów, też już dawno za nami.

Coś jest – Gdańsk i Sopot, wspólnie pojechały na największe w Europie targi na temat organizacji konferencji i kongresów w Barcelonie. Ustawiły wspólne stoisko, bo chcą tam nawiązać kontakty i zachęcić różne instytucje do tego, aby to właśnie u nas organizowały duże spotkania i zjazdy. Plan: Trójmiasto konferencyjnym centrum Polski (w końcu Ergo Arena już stoi). To jednak akcja dla biznesmenów i urzędników – nie to co Euro. Potrzebujemy ogólnospołecznej i szerokiej mobilizacji. 

Czy Lekkoatletyczne Halowe Mistrzostwa Świata, które w 2014 roku mają się odbyć właśnie w ERGO Arenie na granicy Gdańska i Sopotu dadzą radę?

Z tego powodu dróg, lotnisk, hoteli budować raczej nie będziemy... Zresztą one już są (te co udało się postawić) – zbudowane na Euro, a takie wydarzenia jak potyczki lekkoatletów mają raczej dać uzasadnienie temu, co już stoi. Bo nawet informacja o tym, że na takie mistrzostwa Polska, a konkretnie Gdańsk i Sopot zostały wybrane, nie odbiła się głośnym echem (choć konkurenci z tej rywalizacji się wycofali, a nasza propozycja okazała się w finale jedyną).

Trudno. Na szczęście Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej dopiero przed nami – do tego czasu argumentu „Euro” uzasadniając wszystko używamy. A po? Może Państwo mają jakiś pomysł?

19
12/2011

Gdy postanowił porzucić aktorstwo wielu fanów kina myślało, że to tylko gwiazdorska fanaberia. Tak samo myśleli winiarze, gdy znakomity aktor odnalazł się w właśnie w tej branży. Dziś jego sieć Winarium to 21 sklepów w całej Polsce, ale w tej sieci najważniejszy jej twórca.