Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

Żyjmy

Mimo trwającej pandemii staramy się żyć. Nie będę się wdawać w dyskusje jakie toczą przeciwnicy i zwolennicy szczepień. Nie należę ani do „covidian”, ani do „foliarzy”. Choć sam jestem dwukrotnie zaszczepiony, ale nie wygłaszam radykalnych opinii, ani sądów. Nie chcę dzielić ludzi. Nie lubię radykalizmu i fundamentalizmu w żadnej postaci - ani pandemicznej, światopoglądowej, ani politycznej, co nie znaczy, że jestem tzw. symetrystą. Po prostu obserwuję i słucham. Staram się myśleć i wyciągać wnioski, a nie wchodzić w bańki i szufladki. To samo dotyczy polityki. I jako człowiek i jako dziennikarz, który powinien być krytyczny wobec każdej władzy, niezależnie od jej barwy politycznej.

Tak więc mimo trwającej już drugi rok pandemii staramy się żyć i cieszyć tym życiem. Dla nas dziennikarzy to ważne, bo zajmujemy się przecież opisywaniem tego życia. A już szczególnie ważne dla takiego magazynu jak Prestiż, który pełni nieco inną rolę niż media codzienne. Tą rolą jest opisywanie pozytywnych stron otaczającej nas rzeczywistości, intrygujących ludzi, miejsc i zjawisk. W myśl słynnej sentencji z piosenki Monthy Pytona „Look at the bright side of life”. 

Tak więc dzięki temu, że mimo trwającej pandemii staramy się żyć, to nasze łamy są nieustannie pełne. Trójmiasto tętni, spotyka się, rozmawia, debatuje. Biznes lawiruje pomiędzy spotkaniami osobistymi, a tymi w formule on-line. Przyznam, że sam jestem zwolennikiem spotkań osobistych do tego stopnia, że nie daję rady na webinariach, czy konferencjach on-line. Szkoda mi czasu. Może to niepopularna ocena, a może większość tak myśli, ale nie mówi tego na głos. Na szczęście można wybierać, a spotkań fizycznych jest też sporo. 

Za to z największym impetem działa kultura. Niektórzy artyści początkowo próbowali występować on-line, ale szybko odkryli, że to nie jest to. Mierny substytut występów na żywo nie zadowalał ani odbiorców, ani ich samych. Stąd pewnie wysyp imprez. Lato w Trójmieście aż kipiało od koncertów. Dawno nie było takiego zagęszczenia. Nie inaczej jest jesienią, kalendarz pęka w szwach, jakby wszyscy chcieli zdążyć w obawie przed kolejnym zamknięciem.

Jedną z imprez zasługującą na wyróżnienie było otwarcie Nomusa, czyli Nowego Muzeum Sztuki na Młodym Mieście. Ta długo oczekiwana placówka jest częścią Muzeum Narodowego. Otwarcie wzbudziło tak duże zainteresowanie, że pod wejściem zrobiła się spora kolejka. Padał deszcz, stąd niektórzy zaproszeni goście nie chcąc długo czekać i moknąć ostatecznie nie weszli na imprezę. Trudno się im dziwić, ale z drugiej strony jest usprawiedliwienie tej sytuacji. Władze Nomusa zdecydowały się na otwartą dla wszystkich inaugurację, ale pandemiczne wymogi narzuciły limit osób w środku, stąd taka sytuacja. To pozytywny gest w kontekście do innych oficjalnych uroczystości, które najczęściej gromadzą zamkniętą grupę gości, wśród których nie może zabraknąć urzędników, przedstawicieli samorządowych spółek, instytucji, polityków itd. Egalitarny i godny naśladowania ruch kierownictwa muzeum nieco zaburzał tylko widok samochodu marszałka województwa, zaparkowany dyskretnie pod tylnym wejściem do muzeum (niewidoczny dla moknących w kolejce po drugiej stronie). To samo auto stało tuż pod wejściem do Opery Bałtyckiej podczas uroczystości wręczania nagród Gryfa Pomorskiego. W miejscu, gdzie inne auta nie parkują. 

Relację z obydwu imprez można zobaczyć w naszej kronice Prestiżu. A ponadto mnóstwo innych fajnych treści. Wracając do covidu – pewien autorytet medyczny powiedział, że już z nami zostanie i to się już nie zmieni. Musimy więc nauczyć się przed nim nie tylko bronić, ale i żyć w nowej rzeczywistości. I oby tak się stało, a Trójmiasto nie przerywało życia.