Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Tolerancja czyli jak Wydać 3878 euro na kolację na Wakacjach.

Wybierając się na zasłużone i mocno wyczekane wakacje, miejsce które wybrałem jest niesamowite, stosunkowo blisko i ma to wszystko czego mi potrzeba. Region ten tylko częściowo upodobali sobie najbogatsi, więc są miejsca, których naturalnie unikać należy, gdyż łatwiej tam kupić futro z szynszyli niż chleb. Na szczęście są tam miejsca dzikie, pozbawione jakiejkolwiek większej infrastruktury. Z przezorności przejrzałem też ofertę kilku knajp, do których niechcący mógłbym jednak trafić.

Już pierwsze zdjęcie profilowe jednego z przypadkowych lokali z widokiem definiuje rachunek końcowy wieczornego posiadu. Nawet nie trzeba zaglądać do menu. Ale jedno z takich miejsc oprócz zdjęć ładnych i szczęśliwych ludzi, bardzo artystycznego wyglądu zawartości talerzy, widoczków w oddali zamieściło też paragon opiewający na kwotę 3878 euro. To pewnie taka informacja dla zjadaczy pizzy, skwierczących krewetek na patelni i wszelkiego ulicznego junk food, aby jednak omijać. Jak wynikało z paragonu była to kolacja dla 12 osób, czyli ponad 300 euro na osobę. No i o co ta awantura? Mają ludzie kasę to ją wydają. Jednak z ciekawości przejrzałem poszczególne pozycje na paragonie. Ku mojemu zaskoczeniu nie było tam ani jednej butelki wina oraz innych alkoholi. Była za to buteleczka jakieś wody za równe 300 euro, były też makarony za 180 euro porcja, była i kawa, ale ta na szczęście dość tania, bo za 40 euro. Pan z saksofonem pomiędzy stolikami był już raczej w cenie. I tak sobie myślę o co tu chodzi. Fakt, potrawy to sporo kubizmu, trochę dada, bardzo miłe dla oka i chylę czoło przed ludźmi, którzy potrafią takie dzieła z produktów spożywczych przygotować. Jest to sztuka i pewnie dlatego za ten długo układany na talerzu posiłek trzeba tyle zapłacić. I pomimo iż wiemy ile kosztowała marchewka na lokalnym rynku, to jednak płacimy za kunszt, talent i jeszcze za towarzystwo obok. Wiem, czepiam się bo się nie znam. Tylko czy wypicie buteleczki wody za 300 euro to nie jest czasem początek, albo już zaawansowana choroba, na którą nie ma lekarstwa? Natomiast piękne jachty za 150 milionów euro w ilościach hurtowych to piękny widok. Można na nie patrzeć non stop, bo są dziełami sztuki, zwłaszcza te klasyczne. Oglądanie ich, nawet z bliskiej odległości jest darmowe, wszak przecież o to też chodzi aby te pływające cuda można było podziwiać. I jak się ma tu ta marna buteleczka wody mineralnej za 300 euro do 800 tysięcy dolarów za tydzień wynajmu takiej łódki plus paliwo? Wycofuję się zatem z mojej diagnozy, gdyż tego świata nikt nie zrozumie, kto do niego nie trafił.

Jakiś czas temu rozmawiałem w miłym towarzystwie osób o bardzo ugruntowanej pozycji zawodowej na temat polskiej tolerancji. Poza paroma przykładami, większość stwierdziła, że w ich otoczeniu tolerancja kwitnie. Zapytałem wtedy jednego z nich, który był najbardziej wyluzowany i skłonny do wielu przekroczeń czy ubrałby się w sukienkę, pomalował sobie oko i przejechał się kolejką na Chylonię? A czemu nie, padła odpowiedź. Nie miał pojęcia, że dostanie wpierdol już na pierwszej stacji. Wniosek z tego taki, że świat owszem, na pewno jest piękny i kolorowy, ale oglądany i konsumowany z bezpiecznych pozycji. Niestety ale nie jest to jeden i ten sam świat dla wszystkich. Dziś żyjemy w swoich gettach i tylko czasami się zderzamy. I jeśli dziś drwię z osób, które wydają 300 euro na butelkę wody mineralnej, to czy to oznacza, że jestem nietolerancyjny? Przecież przebrałem się już pary razy w sukienkę i publicznie w niej paradowałem w makijażu i szpilkach. Nietolerancja większości może się kojarzyć tylko jeśli źle mówimy o osobach myślących inaczej, o innej orientacji, poglądach, o mniejszościach narodowych, etnicznych, o wierze, o kolorze skóry czy o osobach niepełnosprawnych. Ale nietolerancja to być może też moje słowa powyżej. Tylko czy moja krytyka te osoby cokolwiek interesuje, czy oni w ogóle się tym przejmują? Są nietykalni i niedostępni, gdyż żyją na innej planecie. Moja krytyka to tylko zazdrość, bo tak naprawdę to gdybym był tak majętny jak właściciele tych pięknych jachtów, czy bywalcy wspomnianych restauracji, to pewnie też bym tam z nimi siedział i pił wino za 300 euro, no bo woda w tej cenie chyba nie przeszłaby mi przez gardło. Są jednak pewne granice. Ale faktem jest, że na pięknym pokładzie jachtu za sto baniek nie wypada spożywać berlinek z keczupem, popijając je wodą z butelki pet. Ahoj przygodo!