Klaudia Krause-Bacia

Dziennikarka, wieloletnia redaktor magazynu W Ślizgu!, a obecnie zastępca redaktora naczelnego Prestiżu. Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i Antwerpskiego. Na swoim koncie ma nie tylko setki tekstów, ale i kilka publikacji naukowych. Prywatnie właścicielka i driver @Prosecco na kółkach, wielka miłośniczka Maanamu, a także alternatywnych podróży i Bałtyku.

NASZA DR QUINN

Kto z nas nie pamięta słynnej, czułej, serialowej Dr Quinn? Uosobienia lekarki idealnej, która musiała zdobyć zaufanie pacjentów, którzy nigdy w życiu nie widzieli kobiety lekarza. A co, jeżeli taka doktor istniała naprawdę? I to w dodatku na naszym podwórku, nokautując serialową postać pod każdym względem… Dr Jadwiga Titz-Kosko przebadała wszystkie wsie, od Gdyni po Piaśnicę. Uparcie twierdziła, że mieszkańcy Pomorza są pozbawieni wszelkiej opieki zdrowotnej… Zresztą nie ma się co dziwić, skoro na widok lekarza uciekali przez okna albo nerwowo chowali się pod łóżka i szafy. To jej nie przerażało, wręcz przeciwnie. Badała rodzinę po rodzinie, oswajała, dawała gratisowe leki, aż w końcu zaczęła otwierać placówki medyczne. Zorganizowała pierwszy po wojnie Ośrodek Zdrowia w Gdańsku-Wrzeszczu, następnie Sanatorium Rehabilitacyjne dla Dzieci po chorobie reumatycznej w Cetniewie, Szpital Reumatologiczny w Sopocie i sieć poradni, a także Spółdzielnię Mieszkaniową dla osób starszych i przewlekle chorych „Za Falochronem” w Gdyni oraz Spółdzielnię Pracy Inwalidów „Bałtyk”.

A wszystko zaczęło się w dalekiej Mandżurii… To tutaj w 1902 roku na świat przyszła malutka Jadwiga. Całe dzieciństwo spędziła poza Polską i dopiero w wieku 18 lat wraz z całą rodziną przeprowadziła się do Warszawy. Studia medyczne rozpoczęła w Kijowie, a ukończyła w Warszawie. Tam rozpoczęła też swoją pierwszą pracę zawodową m.in. w Szpitalu Ewangelickim.  I pewnie tam pracowałaby już do końca, gdyby nie wielka miłość znad morza. We wrześniu 1935 roku poślubiła kpt. żeglugi wielkiej Stanisława Koskę, wówczas dyrektora Państwowej Szkoły Morskiej. W tym samym roku przeniosła się do męża do Gdyni i na stałe związała z polskim wybrzeżem. Niestety, zaledwie kilka lat później, we wrześniu 1939 roku dowódca ORP „Gdynia” został ranny w nalocie bombowym i zmarł w szpitalu. Młoda, zrozpaczona wdowa lata wojny spędziła w Warszawie, jednak tuż po niej postanowiła wrócić nad morze. Osiedliła się we Wrzeszczu, a następnie w Sopocie przy ul. Chopina i całe swoje życie postanowiła poświęcić walce o zdrowie innych. Niosła pomoc nie tylko schorowanym, ale w trudnych, powojennych latach organizowała pierwsze ośrodki zdrowia. To dzięki jej niespożytej energii powstała Pierwsza Poradnia Reumatologiczna w Gdyni, a zaledwie dwa lata później Wojewódzka Poradnia Reumatologiczna oraz oddział reumatologiczny na 20 łóżek przy Akademii Medycznej w Gdańsku. To była dopiero kropla w morzu. Dzięki jej nieziemskim zaangażowaniu, nowe placówki reumatologiczne zaczęły powstawać jak „grzyby po deszczu”. 15 lat później na terenie województwa działały już 22 poradnie dla dorosłych i 12 dla dzieci. To był prawdziwy przełom.

Oprócz tytanicznej pracy medycznej, doktor Jadwiga równolegle prowadziła też intensywną działalność naukową. Była niezwykle oddana ludziom morza - przeprowadziła akcje przebadania około 10 tys. ludzi związanych z morzem i stoczniami. Pisała skrypty naukowe dla studentów, wykładała na Akademii Medycznej w Gdańsku, wygłaszała referaty naukowe w kraju i za granicą, aż w końca wydała pierwszy w Polsce reumatologiczny podręcznik akademicki „Podstawy reumatologii”, który wykształcił pokolenia przyszłych lekarzy. Jednak dziełem jej życia i urzeczywistnieniem zawodowych marzeń był tzw. Dom „Za Falochronem”, czyli zupełnie nowy typ domu dla ludzi niepełnosprawnych, chorych na reumatyzm, gwarantujący godziwe warunki socjalne i opiekę lekarską. To spółdzielcze mieszkanie było wówczas pionierskim przedsięwzięciem w całej Europie. Pomimo upływających lat, żwawa osiemdziesięciolatka nie potrafiła spocząć na laurach. W 1986 roku przy ul. Norwida 4 w Gdyni z jej inicjatywy rozpoczęto budowę Domu dla Weteranów Walki i Pracy im. Bohaterów Westerplatte. Niestety nie doczekała jego otwarcia. Zmarła w 1989 roku, po pracowitym i pełnym sukcesów życiu. 

Do dziś mieszkańcom Trójmiasta służą dwie instytucje: Pomorskie Centrum Reumatologiczne im. dr Jadwigi Titz-Kosko w Sopocie oraz Spółdzielnia Mieszkaniowa „Senior” im. dr Jadwigi Titz-Kosko na Witominie, zwana pierwotnie Domem „Za Falochronem”. Śmiało można powiedzieć, że tą doktor kochało całe Trójmiasto. Już w 1966 roku w plebiscycie popularnego wówczas czasopisma „Wieczór Wybrzeża” otrzymała tytuł „Gdańszczanina Roku”. Dziś jej wizerunek możemy podziwiać na muralu autorstwa naszej okładkowej bohaterki Marty Frej, który powstał niedawno na jednej ze ścian Hali 100-lecia Sopotu.