Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

Inspirujący akt zawieszenia

Sytuacja była dość nietypowa. Gdy razem z fotografem, Karolem Kacperskim staliśmy na chodniku przed moim domem podeszła do nas nieznana kobieta i z miłym uśmiechem zapytała czy moglibyśmy jej pomóc powiesić obraz. Choć zaskoczeni, to jednak chętnie podjęliśmy wyzwanie i po chwili znaleźliśmy się w domu z przestronnym, nietypowym, wysokim salonem pełnym pięknych obrazów. Ten „nasz” był największy i miał zawisnąć na dużej wysokości. Operacja (niełatwa) okazała się udana, a my dzięki niej, zupełnie nieoczekiwanie mogliśmy podziwiać domową galerię Kiejstuta Bereźnickiego. Gdy teraz, po latach odwiedziliśmy z Karolem ten sam dom w Sopocie, wspominaliśmy wszyscy ze śmiechem tamtą sytuację. I która - jak się okazało - symbolicznie oddała klimat domu państwa Bereźnickich – skupionego na pracy i tworzeniu mistrza Kiejstuta, którego prace wypełniają cały dom oraz niezwykle barwną, komunikatywną panią Natalię, wypełniającą ten sam dom sporej dawki energią. W takim duchu przebiegał też wywiad i sesja zdjęciowa, której efekty możecie podziwiać w tym wydaniu Prestiżu. 

Samego Kiejstuta Bereźnickiego przedstawiać chyba nie trzeba. Trudno dzisiaj znaleźć bardziej znanego i wyróżnianego artystę malarza z Trójmiasta. Nie tylko pod kątem długiego stażu tworzenia, jakości jego dzieł, ich charakterystycznego stylu. Profesor Bereźnicki to także żywa kronika tego co było i już nie wróci. Twórczych i niezwykłych lat 50. gdy Sopot był miastem akademickim i zdecydowanie artystycznym. To kronika gdańskiej ASP i całej trójmiejskiej sztuki lat 60., 70., 80 aż do czasów współczesnych. To łącznik pomiędzy sztuką XVII malarstwa holenderskiego z którego czerpał inspirację, doświadczeń i przeżyć z wojny, które znalazły odbicie w jego obrazach, przez kolejne dekady zmian w sztuce, aż po współczesność. I nawet tego co widzimy na ulicach Trójmiasta, czyli murali, gdyż jeden z ich twórców, „Looney” swój dyplom na ASP obronił właśnie pod kierunkiem Kiejstuta Bereźnickiego. 

I choć sztukę postawiliśmy w tym numerze na pierwszym miejscu (a zdarza się nam to regularnie) to nie oznacza, że inne sfery życia nie są równie intrygujące. Jak chociażby architektura i urbanistyka. Klaudia Krause – Bacia zajrzała na Młode Miasto, które dzisiaj słynie głównie z potężnej strefy rozrywki i kultury, a w przyszłości ma stać się nową dzielnicą Gdańska. Niektóre ogłoszone przed laty projekty zachwycały wizją i rozmachem, a niektóre wręcz przeciwnie, jak np. zrealizowany już kompleks Bastion Wałowa. Niemniej miasto to żywa tkanka, która się rozwija i dopasowuje do zmieniającej się rzeczywistości. Przy każdej zmianie warto jednak pamiętać o pewnym kompromisie, który powinien być tak skonstruowany, że jak zmieniać to tylko na lepsze nie tracąc jednocześnie tego co już jest i stanowi wartość. Sam jestem ciekaw jak za dziesięć lat będzie wyglądać Młode Miasto.

I jeszcze z innej beczki. Jest lato, a w mediach tradycyjnie furorę robią „paragony grozy”. To, że jest drogo i będzie coraz drożej nie jest przypadkiem, ale konsekwencją polityki rządowej. Niemniej warto czasem dowiedzieć się z czego wynikają takie, a nie inne ceny konkretnych produktów, np. ryb w restauracjach. I właśnie tym tematem zajął się Szymon Kamiński.

A co ponadto? Jak zwykle sporo o motoryzacji, modzie, kulturze, podróżach, sporcie, a na deser… kronika Prestiżu. Przez okres pandemii „zamrożona” z braku możliwości organizowania wydarzeń (poza mszami i spotkaniami polityków) teraz powoli wraca i mam nadzieję, że już będzie z nami na stałe.