Klaudia Krause-Bacia

Dziennikarka, wieloletnia redaktor magazynu W Ślizgu!, a obecnie zastępca redaktora naczelnego Prestiżu. Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i Antwerpskiego. Na swoim koncie ma nie tylko setki tekstów, ale i kilka publikacji naukowych. Prywatnie właścicielka i driver @Prosecco na kółkach, wielka miłośniczka Maanamu, a także alternatywnych podróży i Bałtyku.

ONA IKONA

„Kiler, ale ty masz zajebiste pekaesy!” – chyba wszyscy potrafimy odtworzyć sobie w głowie ten charakterystyczny, nasycony seksapilem ton Katarzyny Figury. „Kiler”, „Kingsajz”, „Pociąg do Hollywood” to był jej czas. Młoda aktorka, o kobiecych kształtach, bujnym biuście, wkrótce stała się uosobieniem polskiej seksbomby. Kiedyś w jednym z wywiadów Borys Szyc powiedział: „(…) Jako siedmiolatek, trafiłem na plan „Kingsajzu”, gdzie zobaczyłem gołą Kasię Figurę. Chyba to ukształtowało moje życie erotyczne”. Podejrzewam, że tak było z każdym nastolatkiem w połowie lat. 80, który wpatrywał się w role tej blondynki o bujnych lokach. 

Lata mijały, a wraz z upływem czasu zmieniała się również ona. Dzisiaj Katarzyna Figura jest dojrzałą kobietą, a jednocześnie aktorką obsadzaną w najtrudniejszych dramatycznych rolach. Oznacza to, że przeszła bardzo długą ścieżkę rozwoju, nie tylko zawodowego, ale również duchowego i mentalnego. Aby film czy spektakl był dobry, musi zagrać – scenografia, kostiumy, dialogi – ale przede wszystkim musi zagrać aktor. Wybitne aktorstwo to nie tylko odgrywanie roli, ale również wykorzystanie życiowego bagażu doświadczeń. Im jest ich więcej, i są trudniejsze, tym aktor lepiej potrafi wcielić się w daną postać. Mowa tu o żywych uczuciach, wrażliwości i pełni człowieczeństwa, które pojawiają się z każdą kolejną rolą. Co więcej, nie wystarczy tego zrobić poprawnie, trzeba to zrobić doskonale. I tak gra dzisiaj Katarzyna Figura, która jak sama przyznaje: jest zbiorem małych cząstek wszystkich swoich postaci. Nad morzem odnalazła szczęście i odkryła pewnego rodzaju duchowość. Zawodowo – spełnia się w Tetrze Wybrzeże, a już wkrótce na srebrnym ekranie ukażą się aż cztery premiery filmowe, w których dwukrotnie przypadła jej główna rola.
W   szczerej,   intymnej   rozmowie  z  Michałem Stankiewiczem opowiada o swoich życiowych kamienistych ścieżkach, i drodze do miejsca, w którym w końcu znalazła szczęście.

Nie chciałam pisać wyłącznie o kobietach, ale tak się składa, że 122 numer Prestiżu został przez nie zdominowany. Od nastoletniej skrzypaczki – Hani Pozorskiej, która stoi na progu kariery muzycznej, po podróż po postpandemicznej rzeczywistości zamkniętej w surrealistycznych kadrach. Na naszych łamach znajdziecie też namacalne dowody na to, że kobiety w duecie potrafią więcej. Dobitnym przykładem jest kolaboracja jubilerki Kasi Wójcik i ilustratorki Dominiki Cierplikowskiej, które stworzyły coś wyjątkowego – kolekcję łączącą w sobie biżuterię i rysunki. Taki schemat działa też dobrze w biznesie. Mijo Line, Lovem i Zoa Koncept – niewielu wie, że za sukcesem tych trójmiejskich firm również stoi płeć żeńska.

Żeby nie było absolutnie poważnie. Jest też coś dla tych, którzy lubią chodzić nago, pić białe wino, jeść świeże ryby, palić marihuanę, słuchać szumu fal i uprawiać surfing. W pełną kontrastów podróż zabiera was naczelny Prestiżu. Ps. Wszystko co przeczytacie, wydarzyło się naprawdę. A mówią, że w pandemii popada się w stagnację – nic bardziej mylnego… 

Miłej lektury!

122
02/2021

Wiele lat temu, podczas naszej wędrówki w Hollywood Hills wybitny reżyser Andriej Konczałowski, powiedział mi „Never give up”.