Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

W poszukiwaniu prawdziwego życia

Social media zostały stworzone do nawiązywania kontaktów, ale szybko stały się przestrzenią prezentowania swoich pasji, przeżyć – jednym słowem życia.

Z czasem zaczęły się jednak mocno odrywać od rzeczywistości, a w sieci zaczęło pojawiać się coraz więcej podkręconych zdjęć lub wybranych momentów z życia, oczywiście tych najwspanialszych i najlepszych. Dzisiaj mamy do czynienia z kolejnym etapem – ludzie zaczęli tworzyć w socjalach coś w rodzaju swoistych alter ego. Wykonujesz swój zawód poprawnie i przeciętnie, a chciałbyś być w nim mistrzem? Nic trudnego, wystarczy konsekwentne prowadzenie profilu i ludzie zobaczą w Tobie mistrza. Chcesz być postrzegany jako sportowiec, człowiek wielu pasji i talentów realizujący je z sukcesem? Proszę bardzo. Nie musisz się na tym znać, by dzięki temu zabłysnąć. Wystarczy jedno zetknięcie z daną dyscypliną, seria dobrych zdjęć, odpowiednich nagrań i oto mamy przekaz, w którym rodzi się nowy super talent. W ten sposób powstaje alter ego, jedno z wielu w fikcyjnym świecie superbohaterów.

Jeśli wszyscy przyjmiemy, że socjale to kreacja i w znacznym stopniu fikcja, a my jesteśmy w niej po prostu aktorami, którzy robią sobie frajdę, to nie ma większego problemu. Jak w filmie. Jeżeli jednak socjale stają się głównym źródłem informacji i danych, które kształtują nasze opinie i wpływają na nasze decyzje, w tym zawodowe, to już gorzej. Podejmowanie decyzji w oparciu o fałszywe dane i fikcyjny przekaz to ryzykowna ścieżka.

Czemu o tym piszę? Lech Wałęsa, nasz okładkowy bohater, w świecie socjali jest wyjątkowy. Jego profil to połączenie informacji politycznych i historycznych z dietą i wagą, życiem towarzyskim, tajemnicami Egiptu i mnóstwem innych tematów, a wszystko okraszone bardzo zwykłymi zdjęciami. Takimi bez wielkiego udawania, ustawiania profilu, dziubków i żmudnej obróbki. Takie, a nie inne prowadzenie profilu – czyli wbrew fejsbukowym kanonom kreowania piękna – często wywołuje ironiczne komentarze. Tymczasem to właśnie jego profil jest tym, który najbardziej oddaje ducha przyświecającego idei powstania wolnego Internetu i socjali. Ducha prawdy i rzeczywistości, takiej jaka jest, a która miała być przeciwieństwem oskarżanych o manipulacje wielkich mediów. Dzisiaj to jednak socjale stały się karykaturą dawnej idei, nie tylko w liczbie fake’ów i manipulacji, ale już wręcz jako symbol fikcji. W tym świecie Lech Wałęsa ze swoim szczerym i prawdziwym (!) przekazem otaczającego go świata i jego samego wydaje się już nie tylko rewolucjonistą, ale także hippisem oraz głosem prawdy w jednym. 

Dlatego też w rozmowie z nim nie mogło zabraknąć tego tematu. Widać, że Internet jest dzisiaj źródłem wielu radości dla byłego prezydenta, a jego nową pasją – i to m.in. dzięki Youtube’owi – jest śledzenie znanych i mniej znanych hipotez o dawnych cywilizacjach. I trzeba przyznać, że wigoru i radości w tym działaniu, a także w snuciu kolejnych planów, może mu pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. Jakich? Zajrzyjcie do wywiadu.

Nasz pierwszy tegoroczny numer obfituje w wiele ciekawych tematów i postaci. Nie będę wszystkich wymieniać, ale wspomnę o jeszcze jednym ważnym temacie. Ewa Karendys pochyliła się nad trójmiejskim in vitro. Gdańsk, podobnie jak wiele innych samorządów w Polsce postanowił ratować program dofinansowania in vitro zlikwidowany przez rząd PiS. Miejskie fundusze już czwarty rok wspomagają pary, które starają się o dziecko. W programie biorą udział trzy kliniki, a od początku programu urodziło się 306 dzieci. I chyba nikt nie ma ani cienia wątpliwości, że to pieniądze wydane w słusznej sprawie. Pewne trudności i wątpliwości mogą jednak sprawiać dane i statystyki. W Polsce nie ma jednolitych metodologii ich pokazywania, stąd trudno jest tak naprawdę ocenić skuteczność danych klinik, gdyż każda z nich podaje dowolnie wybrane ich fragmenty. A przecież chodzi o szczególnie istotną i bardzo wrażliwą formę usług, jaką jest świadczenie leczenia in vitro. Być może doczekamy jasnych danych, które umożliwią skuteczne porównanie i analizę tego, w jakim miejscu dzisiaj jesteśmy.

Zapraszam do lektury, a przy okazji życzę nam wszystkim, by ten 2021 rok był dla nas zdecydowanie łagodniejszy od 2020. 

 

121
01/2021

Przez jednych uwielbiany, a przez innych znienawidzony. Co nie zmienia faktu, że jest noblistą, byłym liderem Solidarności i byłym prezydentem Polski.