Zbigniew Canowiecki

Absolwent Politechniki Gdańskiej. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Gdańskim. W latach 1981-2007 Prezes Zarządu i dyrektor giełdowej spółki „Centrostal S.A.”. Sprawował społecznie wiele funkcji m.in. Prezydenta Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Przewodniczącego Sejmiku Gospodarczego Województwa Pomorskiego, Przewodniczącego Pomorskiej Rady Przedsiębiorczości, Prezydent „Pracodawców Pomorza”.

Uniwersytet Fahrenheita

W cieniu walki z koronawirusem po wielomiesięcznych sporach wokół kwestii praw osób LGBT ogarnęła nasz kraj fala protestów w sprawie zakazu aborcji w przypadku trwałego uszkodzenia płodu. Jednocześnie szykuje się nam najwyższy w Unii Europejskiej deficyt sektora finansów publicznych w Polsce za 2020 rok w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB) powstały nie tylko na skutek dużego pakietu pomocowego, ale również w wyniku olbrzymiego bagażu wydatków socjalnych bez pokrycia. Prawdopodobnie osiągnie on poziom 270 mld zł czyli 12 % polskiego PKB, podczas gdy w krajach członkowskich UE wyniesie średnio 7,8 %.  Tymczasem Covid-19 nadal testuje wydolność polskiej służby zdrowia oraz innych struktur naszego państwa. W tej smutnej pandemicznej rzeczywistości pojawiają się jednak na Pomorzu śmiałe inicjatywy, które budzą we mnie nadzieję i wizję szybko rozwijającego się regionu. Jedna z nich to powołanie Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita.

Od lat województwo pomorskie ma dobre tempo wzrostu produkcji sprzedanej przemysłu a potencjał zasobów ludzkich dla nauki i techniki plasuje nasz region w gronie najlepszych województw. Pomimo tego niezadawalająca jest efektywność wykorzystania zasobów sektora badań i rozwoju (B+R) oraz poziom działalności innowacyjnej i aktywności badawczej. Jako województwo pomorskie zajmujemy 180 miejsce na 238 regionów w Unii Europejskiej pod względem działalności innowacyjnej. Dlatego też zarówno środowisko naukowe jak i gospodarcze zastanawia się jak tę sytuację poprawić, zacieśnić współpracę przedsiębiorców z naukowcami oraz pomiędzy największymi pomorskimi uczelniami. Jak wykorzystać potencjał naszych uczelni badawczych do których zalicza się Politechnika Gdańska, Gdański Uniwersytet Medyczny i Uniwersytet Gdański, aby znalazły się w gronie najlepszych szkół wyższych na świecie. W różnego rodzaju rankingach bierze się pod uwagę m.in. ilość studentów i samodzielnych pracowników naukowych, bazę naukowo - badawczą, liczbę publikacji wymienionych w wybranych indeksach oraz liczbę najczęściej cytowanych naukowców. Na najbardziej znanej rankingowej Liście Szanghajskiej znajdują się tylko dwie polskie uczelnie: Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński i to na pozycjach w czwartej setce. Każda pomorska uczelnia pomimo wielu osiągnięć i znanych profesorów jest zbyt mała, aby stanąć w szranki z innymi europejskimi czy światowymi ośrodkami naukowymi. 

Z pewnością połączony potencjał naukowy i badawczy wszystkich tych trzech naszych uczelni może przynieść niezwykle pozytywne efekty w każdej dziedzinie nauki. Podczas niedawnej uroczyści nadania doktoratów honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego pierwszym po 1989 roku rektorom tych uczelni: prof. Edmundowi Wittbrodtowi, prof. Stefanowi Angielskiemu oraz prof. Zbigniewowi Grzonce dziękowano za podjęcie  wspólnego działania, które zaowocowało m.in. powołaniem Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej, wspólnie zarządzanej i rozwijanej do dziś. Jak podkreśla prof. E. Wittbrodt współpraca uczelni jest koniecznością i naszą powinnością dla podnoszenia jakości życia ludzi, a także dla sprostania współczesnym wyzwaniom globalnym. Dotyczy to powiązanych ze sobą spraw zdrowia, środowiska, energii, klimatu, medycyny, genetyki, edukacji oraz inżynierii, etyki, filozofii, sztuki i relacji społecznych. W późniejszych latach pomimo zrealizowania kilkudziesięciu wspólnych projektów naukowych i badawczo – rozwojowych oraz powołania Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii nie dokonano znaczącej integracji naszych uczelni. 

Kilka lat temu podczas dyskusji dotyczącej strategii metropolitalnej w której brali udział m.in. przedstawiciele organizacji pozarządowych i uczelni wyższych zaproponowałem rozważenie możliwości połączenia naszych największych uczelni w jeden uniwersytet z wydziałami technicznymi, medycznymi i humanistycznymi. Argumentowałem nie tylko poprawą interdyscyplinarnej współpracy naukowej i badawczej, ale również lepszym wykorzystaniem zasobów materialnych, wspólnym zarządzaniem bazą mieszkaniową dla studentów oraz centrami sportowymi i konferencyjnymi. Powiało wówczas chłodem i tematu nie podjęto. Dlatego z takim entuzjazmem przyjąłem informację o inicjatywie prof. Piotra Stepnowskiego, prorektora Uniwersytetu Gdańskiego w wyniku której Rektorzy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Politechniki Gdańskiej oraz Uniwersytetu Gdańskiego wystosowali, po podjęciu przez Senaty tych uczelni stosownych uchwał, wspólny wniosek w oparciu o który Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego powołał 15 września br. Związek Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita. 

Powodem do dumy jest fakt, że Gdańsk stał się flagowym przykładem budowy skonsolidowanego ośrodka akademickiego, a powstały związek to pierwszy krok w tym kierunku. Mam nadzieję, że przygotowany zostanie kolejny etap konsolidacji i docelowo będzie powołany na bazie uczelni należących do Związku Uniwersytet Fahrenheita, którego zasoby i potencjał umożliwi skuteczne konkurowanie z tradycyjnymi, dużymi polskimi i zagranicznymi ośrodkami akademickimi.