Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Jedyne życie które ma sens, to życie towarzyskie

Zdanie autorstwa Edwarda Dziewońskiego długo kojarzyło się z lekkomyślnym traktowaniem życia, a przede wszystkim pogardą wobec istniejącego porządku. W okresie zarówno głębokiej komuny, jak i w czasie gierkowskiej „prosperity” życie towarzyskie to zazwyczaj życie knajpiane w nielicznych klubach nocnych czy restauracjach z dancingiem. Korzystała z niego szara strefa, artyści i elity rządzące. Większość narodu jednak imprezowała w domach. Nawet sylwestrowe bale długo zarezerwowane były dla elit. Urodziny, imieniny, chrzciny, Dzień Kobiet, a nawet wesela odbywały się w domach. Pubów i klubów nie było. Koledzy na kielichu spotykali się w garażu, piwnicy, na działce, przy gołębniku bądź na rybach. Pozostali mieli przydomek gości spod budki z piwem.

To był czas trzymania nas wszystkich za mordę. Dziś, a raczej wczoraj próbowaliśmy doganiać świat. Szło nam całkiem dobrze, choć jeszcze wiele było do zrobienia. Aż do momentu, kiedy nastała ciemność. Dla większości był to czas rozpoczęcia się pandemii coronavirusa, ale dla bardziej rozgarniętych dzień, w którym obecna władza włączyła swój wsteczny bieg powrotu naszego kraju do czasów komuny. Dziś zaczynamy zbierać plony głupoty narodowej, decyzji naszego jak się okazuje bardzo nieudacznego narodu. Dodam katolickiego narodu, wychowanego w kościółku, który ma wciąż potężne wpływy. Jesteśmy od małego straszeni karami boskimi, kościół łupi nasze umysły, wciska nam ciemnotę i nie zajmuje się tym czym powinien. Czyny najbardziej demoralizujące tę instytucję czyli pedofilię zamiata się pod dywan, a w kościelnych ławkach jak po zażyciu opium dalej Ci sami ludzie. Gratuluję skuteczności. Razem z obecną władzą świetnie im idzie. To jest prawdziwy sojusz nowej komuny z kościołem. Jest o krok od sukcesu, a pandemia szczerze mówiąc spadła im z nieba. Sami w to nie wierzą, ale tak to pewnie komentują popijając wódeczkę. Teraz właśnie nastąpiła szansa na legalne dobicie nowoczesnego myślenia i rozwoju tego kraju. Strach przed kolejnymi pokoleniami, które myślą inaczej można zabić w końcu ekonomicznie. To świetne posunięcie, bo brak pieniędzy mocno wiąże ręce. Większość zacznie tracić grunt pod nogami. Może nawet nastąpić zbiorowa depresja młodego pokolenia. Spora część tych zaradniejszych pewnie ucieknie za granicę, na co tylko czeka władza. Reszty dokona kościółek w imię boga. Zacznie się nowa dyktatura kościoła i władzy. To świetne połączenie dla tak łatwego w obróbce narodu jakim są Polacy. I wiara nie ma tu nic do rzeczy. Naród został skutecznie zainfekowany tą doktryną i nie potrafi z niej wyjść. Boi się podjąć decyzji, albo jest wygodny. Dalej chrzci swoje dzieci, potem puszcza je w łapy kleru pod płaszczykiem lekcji religii, by Ci wtłaczali im swoją ideologię, połączoną z podprogowym, politycznym przekazem. Po drodze zaliczą kilkoro i wszystko będzie ok. No i dochodzimy do szczęśliwego finału. Pandemia szaleje, a największy strateg naszego narodu od czasów Gomułki sprytnie pociąga za sznurki. Steruje narodem z wielką łatwością, niczym konsolą do gier. 

Życie towarzyskie powoli zaczyna zanikać. Nasze coraz rzadsze kontakty, w końcu ograniczą się do domówek. Znów jedyną rozrywką będą wiejskie i prowincjonalne wesela, festyny organizowane przez władze, gdzie wykonawcy z gatunku disco polo będą kulturalną elitą tego kraju jak niegdyś Trubadurzy. Zresztą w połowie już są. W końcu to rdzennie polska muzyka, a nie jakieś tam kocie gitary z Ameryki. Do wielkich wydarzeń rozrywkowych należeć będą Dzień Kobiet, podczas którego chlać będą głównie mężczyźni, a kobiety będą zapierdalać w kuchni, bo tam zawsze było ich miejsce. Sylwester jako imprezę roku spędzimy ze znajomymi, w większości przed telewizorem, oglądając Sylwestrową Noc Jedynki z Zenkiem i przyjaciółmi oraz Andrzejki gdzie będzie okazja do zbiorowego schlania się w imię naszego Prezydenta. Jeszcze powróci do łask legendarny śledzik, kiedy to władza raz w roku, we wtorek pozwoli nam się narąbać do nieprzytomności, by robocie na drugi dzień dać odbój. Na 1 Maja już raczej nie liczmy. Będą za to święta Matki Boskiej Kaszubskiej, Podlaskiej, Podkarpackiej, Mazurskiej, Góralskiej, Zielonogórskiej oraz Matki Boskiej Pieniężnej, którego datą będzie każdy dzień wypłaty. A w SPATiF-ie znów przy jednym stoliku usiądą malarz, aktor, literat, milicjant i kurwa. Pod nim do rana jak za dawnych peerelowskich czasów będzie stała suka, aby kontrolować kto i z kim się spotyka. Milicjanci będą chodzić po ulicy, a muzycy i artyści siedzieć w piwnicy. Tylko karny naród w kościółku w imię Boże będzie słuchał przekazu z Nowogrodzkiej. Gena nie wydrapiesz...