Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

IT niczym Jedi

Branża IT to niewątpliwie jedna z najdynamiczniej rozwijających się dziedzin na świecie. Także w Polsce. I choć trwający kilka tygodni lockdown z pewnością utrudnił jej funkcjonowanie, a spadek PKB wpływa na całą naszą ekonomię to IT wyciągnęło pewną korzyść z tej sytuacji: po raz kolejny okazało się jak wielkie ma znaczenie dla naszego funkcjonowania. Oto nagle cały świat zaczął działać w trybie on - line, firmy jeszcze bardziej rzuciły się do netu, a biznes zaczął jeszcze mocniej myśleć o inteligentnych specjalizacjach. By to wszystko działało potrzebne są coraz większe rzesze specjalistów od IT.

I tutaj dochodzimy do ciekawej konkluzji - choć IT dosłownie nas otacza i jest obecne w naszym życiu na co dzień to tak naprawdę dla większości z nas to branża nieodkryta. Trochę jak Duch Święty (lub moc Jedi) -  jest wszędzie, ale trudno go namierzyć, zmierzyć  i zdefiniować. Przecież chyba każdy z nas wymieni przynajmniej kilka trójmiejskich firm z branż – gastronomicznej, rozrywkowej, przemysłowej, odzieżowej lub mieszkaniowej. Znamy nawet nazwy dealerów samochodowych. A kto zna nazwy trójmiejskich firm z branży IT? Nie, nie tych działających jako oddziały dużych marek zagranicznych jak SDA, czy Lufthansa Systems, ale naszych, trójmiejskich jak np. Jit Team, bohaterowie naszej okładki. 

To świetny przykład szybkiej i dynamicznej kariery. Bo trzeba to przyznać – w ciągu dziesięciu lat z dwuosobowej firmy dojść poziomu 300 pracowników, rozwijając przy tym swój biznes organicznie, bez nerwowych ruchów i niepewnych decyzji – to duży sukces. Jit Team tylko w niewielkim stopniu szuka zleceń lokalnie. Oczywiście nie mogło go zabraknąć na pokładzie jednego z największych trójmiejskich graczy – LPP, ale jego wzrok skierowany jest mocno na podmioty zagraniczne. Bez żadnych kompleksów i obaw bierze się za najtrudniejsze zlecenia od Grecji po Norwegię, opierając swoją filozofię na budowaniu długotrwałych relacji. Gdyńska firma potrafi wręcz odmówić przyjęcia kontraktu, a zanim dojdzie do współpracy jej właściciele i kierownictwo odbywają długą serię spotkań z potencjalnym klientem, by go poznać. Bo tworzenie architektury w IT to wejście w najbardziej intymne wnętrze klienta. Tak więc zgadzać się musi nie tylko wynik finansowy, ale przede wszystkim odpowiednie flow, dzięki, któremu strony budują wzajemne zaufanie. Jit Team najwyraźniej spełnił ten warunek, bo jego pierwszy klient sprzed 10 lat jest z nim do dzisiaj, polecając gdynian na wymagającym rynku skandynawskim.

We wrześniu JI Team obchodzi dokładnie 10 – lecie swojego istnienia, a my życzymy im kolejnej dekady nieustannej ekspansji. Bo przecież siłą Trójmiasta są m.in. jego przedsiębiorcy.

Branża IT to nie jedyni bohaterowie tego numeru. Jest coś co łączy wszystkie dziedziny i wszystkich ludzi. To kawa, jeden z najlepszych napojów jakie wynalazła ludzkość, oczywiście tuż po złotej tequili. W tej dziedzinie Trójmiasto też ma się czym pochwalić, bo ma nie tylko kawiarnie serwujące dobrą kawę, ale i własne marki kawy. Odwiedziliśmy kilka palarni, a w jednej spędziliśmy sporo czasu poznając cały proces palenia kawy i wszystkich związanych z tym procedur i rytuałów. 

I muszę przyznać, że siedząc w poniedziałkowy, letni, słoneczny poranek na Wajdeloty nieco pozazdrościłem twórcom „Nieczapli” – tak się nazywa pewna palarnia - ich pracy. Delikatne smugi pochodzące z palonej w piecu kawy, przez które przebijają się promienie słońca, intensywny zapach Hondurasu i Kolumbii unoszący się w powietrzu, a do tego płynące w przestrzeń dźwięki reggae.
Praca marzeń!

Oczywiście prowadzenie palarni kawy nie składa się wyłącznie z takich chwil. To nie tylko pasja, ale i praca wymagająca dużej wiedzy i koncentracji. Poznajcie najfajniejsze miejsca palenia kawy w Gdańsku.