Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Duma rozpiera

Jeszcze w okresie międzywojennym Józef Stalin zaprosił do Moskwy sławnego podówczas pisarza G.B. Shaw – wielkiego prześmiewcy z wszystkiego. Ponieważ naigrywał się także z burżujów i często atakował polityków, ukazując ich w krzywym zwierciadle, w Związku Sowieckim uchodził za „niezłomnego wojownika o prawdę”. Zaproszenie zostało przyjęte i wydział propagandy zacierał ręce, planując jak najlepiej wykorzystać wizytę wielkiego pisarza i autorytetu, w końcu noblisty. Tym bardziej, że przysłużył się już propagandzie radzieckiej, starając się tuszować napływające, przerażające wieści o głodzie na Ukrainie. W każdym razie, podczas pobytu w Moskwie, w programie Shaw’a była wizyta na torze wyścigowym, gdzie obejrzał wyścigi konne. Wszędzie towarzyszył mu tłum dziennikarzy, więc i po wyścigach zapytano go, jak mu się podobało. Shaw odpowiedział, że bardzo, ale oglądał wyścigi ze zdumieniem. Dlaczego? – pytają dziennikarze. Ano dlatego – pisarz odpowiedział poważnym tonem - że słyszałem wielokrotnie, że u was nie ma konkurencji, więc byłem przekonany, że będzie biegł jeden koń. 

Powyższa anegdota przypomniała mi się podczas kampanii wyborczej, kiedy w drugiej turze obaj kandydaci na prezydenta RP wzięli udział w debacie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tego samego dnia debaty były dwie i w każdej brał udział tylko jeden z kandydatów. Czyli debatował sam ze sobą, w czym można postrzegać nowy model publicznych popisów polityków. Model do naśladowania przez innych. Okazało się, z tej dziedzinie mamy sporo do zaoferowania światu, pomysłów nie brakuje. Tak też wyglądają u nas konsultacje społeczne uchwał sejmowych: są realne, lecz tylko w regulaminie. Ale nie koniec na tym, że słowa debata i konsultacje nabrały nowych znaczeń. Mamy też nowe zjawiska artystyczne, jak choćby monodramy, czyli zbliżenia twarzy, znanych z miłości bliźniego,  rozmodlonych polityków, albo nowy nurt artystycznego performansu, w który wpisują się pląsy naszego rządu na przyjęciu urodzinowym znanego zakonnika. Albo zwycięstwo naszej byłej pani Premier w przegranym głosowaniu w Brukseli. To też novum: zwycięstwo w przegranej. Trochę może oksymoroniczne, jak kiedyś pojęcie „eksportu wewnętrznego”, czy też „demokracji socjalistycznej”. A że teraz staliśmy się wyspą demokracji, to i wyspiarskość jest nam przypisana. „Splendid isolation”, jak mawiają Anglosasi. Choć dla nas izolacja taka świetna chyba nie będzie.

Wracając do kandydatów, to oczywiście dzięki elokwencji w debacie jeden zwyciężył. Zaraz potem pojechał do Częstochowy i na Jasnej Górze powierzył nasz kraj w opiekę Matki Boskiej. Dał przez to do zrozumienia, że jest na łączach ze światem nadprzyrodzonym i to bardziej sprawdzonych niż te z ONZ. Sam fakt powierzenia świadczy o tym, że w geście tym objawia się głęboka wiara, że ten właśnie człowiek może cały kraj powierzać Przenajświętszej Panience, a w dodatku Ona go wysłucha i że z owego powierzenia wyniknie coś dobrego dla mieszkańców tej ziemi. Zauważmy: przeciętny obywatel takiej mocy nie ma. Z Niebem nawet go nie połączą. W ten sposób pan Prezydent ustawił się w roli pośrednika pomiędzy światem nadprzyrodzonym, boskim, a wybranym narodem. Bez niego nie da rady. Tak bywało w przeszłości: monarchowie często widzieli siebie w roli namiestnika Boga na ziemi. To poprzez niech spływała łaska, albo i upomnienia, ba, nawet kary. Dlatego nawet wystąpienie pani minister z jasnogórskiej ambony było jak najbardziej na miejscu. Tam jest przestrzeń, gdzie władza nawiązuje kontakt z nadprzyrodzonym, który wypowiada się właśnie poprzez nią.

Kryje się tu jednak warunek trudny do sprawdzenia, powiedzą złośliwi, tzn. niepewność, czy aby druga strona aktu Powierzenia wysłuchała naszego prezydenta. Być może działał tu w pojedynkę, tak jak podczas debaty. Ale jak widzimy, nie ma to większego znaczenia. Niedowiarkom pokazano niezbicie, że tak jak debatę można w pojedynkę odbyć, tak  i powierzać kraj można samopas. Debata dała znakomite wyniki, tak i tu można się spodziewać rychłych rezultatów, wynikających z powierzenia. A jeśli nie będą one dla wszystkich korzystne, to zawsze można powiedzieć, że niezbadane są wyroki boskie. A tam władza ministra od wyroków już nie sięga. 

 

117
09/2020

Ponad 300 pracowników i kontrakty zrealizowane dla Boeinga, Rolls Royce’a, skandynawskich firm z sektora finansów czy greckiego armatora, aż wreszcie dla gdańskiego LPP.