Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Odmrożenie – pułapka czy szansa na zmiany?

Dziś właściwie wszystko kręci się wokół jednego tematu. Można kombinować, ale i tak karty rozdaje rzeczywistość, a w życiu każdego z nas dokonują się dziś mniejsze lub większe zmiany. Zastanawiamy się co dalej, czy jest sens dalej tak pędzić, czy zatrzymane życie nie okazuje się lepszym i czy pieniądze to najważniejsza rzecz na świecie. W każdego życiu chyba następują dziś zmiany. Wciąż zadaję sobie pytania i na nie odpowiadam. Powstają wywiady bez autoryzacji.

Jest nas ponad 7 miliardów, to zdecydowanie za dużo. Czy świat zwolni?

- Zasadniczo nie, bo zwolnienie oznacza ekonomiczną redukcję. Co za tym idzie, kilka miliardów ludzi musi stracić pracę i umrze z głodu lub poniesionych ran w wyniku zamieszek wywołanych potężnym kryzysem. Nie stać nas na spowolnienie. Stworzyliśmy potwora, który ma na imię Postęp. Nie jesteśmy w stanie go w żaden sposób ujarzmić. Możemy tylko iść z Postępem albo zginąć.

Ale świat właśnie zwolnił.

- Na chwilę i paradoksalnie to jest jedyny moment od powiedzmy 100 lat kiedy nastąpił pewien spokój.

Mówię to jako człowiek, który rozumie obecną sytuację i szybko dostosował się do ewentualnych zmian. Jestem gotowy żyć skromnie pod warunkiem, że cały świat taki będzie. Nawet mi się to podoba. Dziś wykluczenie społeczne wynika z różnic ekonomicznych. Jeśli dziś utalentowany muzyk musi pracować na budowie, to jest to jakiś istotny sygnał. Jeśli to by go ustabilizowało, to mógłby potem pracować w sklepie muzycznym, a grać dla fanu. A tak całe życie rzeźbi i w efekcie non stop stoi zestresowany w blokach, licząc na wybuch kariery. Jeśli nie nastąpi równowaga i spokój, to po restarcie połowa z nas się stratuje w tym pościgu do nie wiadomo czego.

Czyli nie ma szans na zmiany?

- Są. Każdy kryzys niesie za sobą zmiany. Zmiata z mapy mnóstwo podmiotów. Ale na ich miejsce powstają nowe. Dziś świat nie toleruje próżni. Nie łudźmy się, że nagle znikną galerie handlowe. Może handel przeniesie się do sieci, ale w tych budynkach powstaną inne aktywności. Nie wierzę, że nagle w miastach będą setki tysięcy metrów kwadratowych do wzięcia za złotówkę. Powstaną nowe bary, kluby, sklepy. Usługi też mocno się przerzedzą, bo włosy strzyc trzeba, ale dziargać się już nie koniecznie. Kryzys w obecnym czasie, który w dodatku przyszedł znienacka nagle uświadomił nam, że możemy z wielu rzeczy zrezygnować i inaczej zarządzać czasem. Nie oznacza to, że będziemy go mieć więcej dla siebie. Będziemy tak samo albo i więcej pracować aby raz w roku wyjechać na cały styczeń na Fiji, żeby odstresować mordor. To się jedynie zmieni. 

Jak widzisz zatem przyszłość?

- Normalnie jak od lat. Nieustannie dążymy do samozagłady. Pędzimy w naszych szybkich samochodach i kręci nas ta jazda na krawędzi. Każdy pokonany wiraż nad przepaścią kwitujemy głośnym łoł. Zmieniać się

będą tylko kierowcy. Ale jeśli mam być szczery to widzę też szansę na rozwój biznesów naprawdę niszowych. W tym zamieszaniu powstaną świadome grupy osób, które nie chcą uczestniczyć w całym tym światowym Grand Prix. Może nawet dojść do swego rodzaju podziemnych konglomeratów, które skupiać będą media, usługi i handel w danej dziedzinie. Bedą całkowicie niezależne. Jedyną zależnością będzie ekonomia. Wydaje mi się też, że nadprodukcja wszystkiego nieco się skurczy, co nie oznaczać będzie ekonomicznego krachu. Jeśli np. możesz utrzymać się z jednego klubu albo organizacji jednego festiwalu to po co Ci trzy podobne? To byłby scenariusz idealny, świat funkcjonuje, wszyscy żyją, ale konsumpcja mniejsza. Zyskuje środowisko, my mamy więcej czasu dla siebie i bliskich i wszystko jest prawie idealne.

A Ty z czegoś zrezygnujesz?

- Jestem gotowy na rozstanie się z połową swoich aktywności jeśli ekonomia powie mi spadaj. Obecna sytuacja zmusiła mnie do wykreowania nowego modelu biznesowego i powiem szczerze, że dziękuję kryzysowi za to. Wówczas będę spełniony i to w czasach światowego kryzysu.

Dziękuje za rozmowę.

- Proszę