Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Księga głupoty

Dzieje głupoty w Polsce to samopisząca się księga. Odstawiona na półkę, pęcznieje,  rozpycha się, puchnie w oczach. Nie można jej przeczytać do końca, gdyż zanim człowiek dojdzie do ostatnich stron, to wcześniejsze rozdziały zostały już uzupełnione nowymi przykładami. Pisałem już kiedyś o świętej z brodą. Była to Wilgefortis, zwana też Kumernis. Według legendy Wilgefortis, córka możnego Rzymianina, nie chciała wyjść za mąż za poganina. Modliła się przeto przez całą noc, aż litościwy Pan Bóg zesłał jej brodę, przez co niechciany wybranek rodziców zrezygnował z dalszych zalotów. Rozwścieczony ojciec kazał córkę ukrzyżować. Pisała o niej Olga Tokarczuk (Dom dzienny, dom nocny), a w latach 90-tych teatr Wierszalin wystawił o świętej sztukę, co wywołało oburzenie grupy posłów, bodajże ZChN, wrażliwych na wszelkie przejawy bluźnierstwa i naruszeń uczuć religijnych. Sprawę podano do prokuratury i dopiero dochodzenie wykazało, że święta z brodą to nie naigrywanie się z Chrześcijaństwa, lecz historia przez wieki przez Kościół uznawana. 

A teraz, na początku marca 2020 roku, media podały, że w jakimś mieście umieszczono w bibliotece plakat, ukazujący gest dłoni kobiety z rozcapierzonymi w niecodziennym geście palcami. Dla laika nieczytelny, w języku migowym gest ów oznacza „I love you”, czyli „kocham cię”. Jednakowoż czujnym radnym z PIS-u uniesione dwa palce, mały i wskazujący, skojarzyły się z rogami szatana, więc cały gest dłoni uznali za związany z satanizmem. A ten, jak wiadomo, razem z gender, Behemotem i LGBT, czyha u granic Polski, by zawładnąć umysłami dzieci i młodzieży. Wystosowali więc stosowne pismo z żądaniem, by ów bluźnierczy plakat usunąć. Miała to pewnie być zemsta za słynny już palec ich posłanki, który może zaważyć na nadchodzących wyborach (nigdy w historii Polski, tak mała rzecz nie zaważyła o losie tak wielu). Swoją drogą ów palec w połączeniu z pląsami naszego rządu na urodzinach zakonnika z Torunia, dają znamienny obraz naszych czasów i nowych elit, których epoka właśnie nadeszła. W naszej samopiszącej się księdze zajmują poczesne miejsce.

Na jej stronicach nie zabraknie oczywiście Kościoła, który w początkowym okresie pandemii przez dłuższy czas nie zgadzał się na zmianę zasad uczestniczenia w mszy świętej, czyli na ograniczenie obecności wiernych. W sukurs przyszedł sam wicepremier (już były), który wyjaśnił skonfundowanym i przerażonym obywatelom, że kościoły to też szpitale, tyle że dla duszy, więc nikomu nic nie grozi. Ciekawe, czy tam też się będzie leczył, jeśli zachoruje na żółtaczkę. Wtórował mu któryś z hierarchów, mówiąc że Chrystus wirusem nie walczy i to nie On zesłał go pośród ludzi. Kto w takim razie jest winien? Oczywiście, cudzoziemcy, a wedle TVP – głównie Europa, która gnębi nasz kraj, jak tylko może. Głos też zabrał Słońce Narodu, który – jako człek doświadczony w sprawach zarazy - nie ustępuje w sprawie przełożenia terminu wyborów prezydenta RP. Śmieszno i straszno.

Nad Kościołem, a właściwie jego hierarchami nie chcę się dalej zanadto znęcać, ale wypowiedzi co poniektórych zdają się potwierdzać, że i tam zagnieździły się obiecywane nam przez rządzących nowe elity. Oto znany zakonnik nawołuje, żeby gromadnie uczestniczyć we mszy świętej, bo odbywa się ona pod parasolem ochronnym sił nadprzyrodzonych i podczas celebracji wirus zawiesza swoją działalność. Widocznie za sprawą Ducha Świętego. W sukurs idzie mu wielebny ksiądz-profesor, który zapewnia wiernych, że ręce kapłanów są czyste nie tylko w sensie higieny, ale i w sensie nadprzyrodzonych właściwości, danych przez Wszechmogącego. Nic, tylko modlić się trzeba, by owym czystym rękom w swej łaskawości trochę rozumu dodał. 

Przewracam stronice naszej księgi i oczom nie wierzę: czy to naprawdę XXI wiek? Na domiar złego księga wciąż puchnie i do jej końca za nic dobrnąć nie można. Tak czy inaczej, konkludując, głupotę proponuję podzielić na dwie kategorie: genetyczną i doraźną. Genetycznej zaradzić nie można, a co najwyżej można się starać ją ukryć, czy uciszyć. Gorzej z doraźną, bo ta służy konkretnym, bieżącym celom finansowym, społecznym czy politycznym. I tu konsekwencje mogą być bardzo groźne dla całej społeczności, którego dobro podporządkowane zostaje celom grupy trzymającej władzę. Bądź o nią walczącej.

115
06/2020

Zanim Ryszard Kapuściński napisał jedną stronę, wcześniej czytał sto. Winston Churchill nad minutą przemówienia pracował godzinę.